450 kilometrów do teatru

450 kilometrów przejechała wczoraj Agnieszka Monika, którą znałem dotychczas tylko z Facebooka, żeby zobaczyć spektakl w naszym teatrze.

 

450 kilometrówUważam, że to pod wieloma względami nadzwyczajne. 

W dobie, kiedy niektóre teatry zagrzebują się w tematyce lokalnej i upodabniają się coraz bardziej do teatru rodem z Cepelii, spychając siebie samych na margines teatralny i upodabniając się do skansenów tematycznych i w związku z tym przeżywają załamanie frekwencyjne, do małego teatrzyku na stacji PKP Piotrowice, na końcu świata przychodzą ludzie mimo tego, że jesteśmy nadal teatrem w budowie.

To, co robimy w naszym teatrze jest na tyle ważne, że ludziom takim, jak Agnieszce, chce się wsiąść w auto i w deszcz i mrok jechać 450 kilometrów, żeby spędzić u nas część wieczoru.

To naprawdę nadaje naszej pracy sens!

 

 

A oto, co napisała Agnieszka Monika do Teatr Żelazny:
„Jak to możliwe, że kochasz kobietę i jesteś dla niej gotów na wszystko, a piętnaście lat później zostaje z tego tylko fizyczny wstręt, nienawiść i góra wzajemnych pretensji. Na to pytanie jest odpowiedź, ale jej udzielenie wymaga właśnie piętnastu lat”.

Rafał Ziemkiewicz – Ciało obce

Mowa tu o człowieku, zdolnym okłamywać samego siebie byle tylko jakoś to było, jakoś się toczyło, byleby tylko decyzje jakoś się podjęły… to główny bohater monodramu „Ciało Obce” w reżyserii Grzegorza Soboty

Hmmm…dziś tak wiele rzeczy przychodzi nam z łatwością, że w pewnym momencie gubimy proporcje. Szukamy, cholera wie, czego.
Gonimy za wrażeniami. Popieprzyły nam się priorytety.
Tak, błądzić jest rzeczą ludzką, ale dziś robimy to z większą łatwością, bo konsekwencje naszych czynów są mniej odczuwalne….a czy mniej bolesne?

Zdrada. Kiedyś napiętnowana społecznie, dziś traktowana z cichym przyzwoleniem. Bardziej jak przygoda….smaczek niż życiowa porażka.
Kiedyś grożąca społecznym wykluczeniem, dziś – co najwyżej – rozpadem związku.
Aaaaa kto by się tam chciał wiązać na całe życie.

…coraz częściej mylimy człowieka z pralką

Kiedyś…jak się zepsuła, to się naprawiało….Dziś kupujemy nową.
I tak samo podchodzimy do relacji międzyludzkich.
Nie działa? Wymienię na nowy model. I nieważne: faceta, przyjaciółkę, a nawet całą rodzinę…jak będzie trzeba.
Zamiast pracować nad relacjami, zamieniamy je na nowe, bardziej obiecujące, nieskażone przykrymi doświadczeniami.
Żyjemy w przeświadczeniu, że gdzieś tam może czekać na nas coś lepszego.
Może………….. ale nie musi.

„Ciało Obce”…chwilami miażdży mózg….ale nie wychodzi bokiem.
Zostaje…. daje do myślenia.
Może nawet daje taki recykling potrzeb
A jak tak człowiek pomyśli… to czasami dociera do niego, że coś spektakularnie spieprzył.
Oglądajc to …z każdą minutą… coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że każdy powinien to zobaczyć… chłopak i dziewczyna, pan młody i pani młoda, mąż i żona….
Bo jak inaczej przestrzec przed prowadzeniem takiego życia,
tzn ciągłej ucieczki, oddawania pola potworowi, dawania możliwości tak dużego ingerowania w swoje życie, co w konsekwencji kończy się nienawiścią i odrazą.
„Ciało Obce”….. Grzegorz Sobota zajął się reżyserią…a Grzegorz Kempinsky polecał.
Kusiło.
Przejechałam wczoraj prawie 450 km…było ciemno, zimno i od domu daleko… ale nie żałuję.
Powiem więcej…

POLECAM!!!

 

(Do wiadomości moich wielbicieli na portalu Lupy i oczywiście Arcyrecenzenta Pana Drewniaka:
Tę rezenzję oczywiście także napisałem sobie sam:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=773282296053522&set=a.219934101388347.52544.100001152762200&type=1&theater

Amen

________________________________________________________________________________
#Teatr