AA i współuzależniona

AA i współuzależniona to dziewiąty już odcinek znakomitej książki Anny Rychter pod tytułem „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o otaczającej nas rzeczywistości…

 

AA kolo ratunkoweWspółuzależniona i AA

tworzyli zgrany duet od jednego ciągu alkoholowego do drugiego.

Wszystko było w porządku do chwili, gdy po dłuższej abstynencji AA sięgał po kieliszek wódki albo kufelek piwa. Było wiadomo, że na najbliższe dwa tygodnie AA będzie wyłączony z chronologii dziejowej.

AA też wiedział doskonale, że nawet powąchanie związku chemicznego o wzorze C2H2O5 lub zażycie lampeczki wina do obiadu będzie śnieżynką, która wywoła potężną lawinę i zasypie go na długi czas swoim ciężarem, spod którego wygrzebywać go będzie Współuzależniona.

Może właśnie świadomość jej obecności u jego boku pozwalała mu po raz kolejny rozpocząć ciąg, a może po prostu był to dla niego jedyny sposób na odreagowanie przytłaczającej rzeczywistości. W każdym razie miał na pewno swoje powody, żeby się napić.

Kolejny ciąg mogło wywołać wszystko:

-złośliwe spojrzenie szefa,

-zepsuty samochód,

-niesmaczny obiad,

-awaria pralki,

-podwyżka cen mięsa,

-spotkanie dawno nie widzianego kumpla z podstawówki

Chęć napicia się była silniejsza niż następujące potem konsekwencje: nagły, przymusowy urlop w pracy lub zwolnienie lekarskie, zarwane noce, przepite oszczędności, wojna nerwów z Współuzależnioną, wściekłe, pełne przerażenia i wyrzutu spojrzenia dzieci, spuchnięta twarz, powiększona wątroba, drżące ręce, luki w pamięci.

Kiedy zaczynał się ciąg, cała rodzina jak zaczarowana wkręcała się w tryby alkoholowej maszyny.

Już po dwóch dniach wszyscy byli jak w transie.

Nie bardzo wiadomo było jaki jest dzień, czy jest piąta rano czy po południu, kiedy będzie obiad, czy zostały jakieś pieniądze na życie, kiedy AA ocknie się z letargu, a wraz z nim cała rodzina.

To były dla wszystkich straszne dni.

AA rozpoczynał picie w knajpie kulturalnie i z fasonem.

Stawiał kilka kolejek spotkanym tam kumplom, rozmawiali, „odkorkowywał” uczucia i stresy, które nagromadziły się w jego wrażliwym organizmie.

Zdawać się mogło, że przez ten krótki wstępny okres ciągu wszystko jest jeszcze pod kontrolą, ot, po prostu nadużył alkoholu wracając z pracy do domu. Bywało tak już nie raz, ale nie ma co się oszukiwać-zawsze kończyło się tak samo: krzywe koło porywało go i wkręcało w swoje tryby coraz mocniej i ciaśniej. Jeden, zdawałoby się niewinny wieczór przy drinku kończył się fatalnie – AA nie mógł przerwać zalewającej go fali uzależnienia.

Był jak surfer – trzymał się kurczowo swojej deski, umykał przed spienionym bałwanem, aby w końcu zalany przez napór wody, znaleźć się blisko dna.

Już po paru dobach picia był zatruty i ciężko chory.

Nie pamiętał jak i z kim przyszedł do domu, gdzie są pieniądze, czym różni się szafa od sedesu. Nie mył się i nie jadł tylko pił, pił i pił.

Jedyne czego był świadomy to tego, że przy łóżku na nocnej szafce stoi już pusta butelka.

Mijał dzień za dniem, a AA wciąż nie trzeźwiał.

Dopóki miał siłę i forsę, sam szedł do sklepu i kupował kolejną flaszkę.

Ale przecież wszystko ma swój kres- nadszedł dzień, w którym skończyła się kasa.

Nie stanowiło to dla AA większego  problemu. W pobliskiej knajpie pił wódę na krechę, bo właściciel znał go, więc wiedział, że ten klient i tak w końcu zapłaci. Nieraz już tak było, ale AA zawsze po wyjściu z (korko)ciągu regulował swoje długi.

Po tygodniu picia AA nie był już w stanie przebierać nogami, ale pić musiał.

Z kuchennej szafki zniknął rum do nasącznia tortów, a z apteczki Amol i inne specyfiki robione na bazie alkoholu.

Chory organizm wciąż potrzebował „paliwa”. Z forsą było krucho.

AA zaczął podkradać dzieciakom forsę ze skarbonek.

Nie było tego za wiele. Wystarczyło ledwie na dwa dni picia. W szkatułce z pierścionkami, które kiedyś w dowód miłości dał Współuzależnionej znalazł trochę „zaskórniaków”. Zamienił je na trzy dni picia i kilka paczek fajek. Nie pamięta kto zabrał mu z kieszeni resztę. Może ją zgubił…

Dom wyglądał jak po przejściu kataklizmu.

 

Współuzależniona próbowała różnymi sposobami radzić sobie z AA.

Najpierw popijała razem z nim dla towarzystwa, potem zostawiała go i wyjeżdżała z dziećmi do swojej matki.

Prosiła, groziła rozwodem, płakała, wrzeszczała, chciała chronić dzieciaki. Odchodziła i wracała, bujała się razem z nim jak na huśtawce. W te dni sama wyglądała i czuła się tak, jakby to ona również piła.

 

Na początku nie rozumiała istoty tej choroby.

Była wściekła na AA. Jak on może coś takiego robić  jej i dzieciom?

To był czas kiedy go nienawidziła.

 

Swoje trzy grosze dołączyli do tego również teściowie, którzy wtedy uznali ją za Współwinną. Nie mogli uwierzyć, że ich syn, człowiek wykształcony, porządny i „z dobrego domu” może mieć problem z utrzymaniem trzeźwości.

Jedynym powodem mogła być zła żona. Na pewno źle gotuje, nie zajmuje się dziećmi, a może zajmuje się za bardzo i on poczuł się odstawiony na boczny tor. Może nie rozumie go, zajęta sobą, nie potrafi dopilnować męża, za  dużo żąda i dlatego on woli iść na wódę niż do własnego domu.

 

Dobrze jest mieć chłopca do bicia i na nim wyładowywać swoje emocje.

Tak! Synek ożenił się z niewłaściwą osobą! Dlatego pije!

 

Współuzależniona długo nie mogła poradzić sobie z mężem i jego rodziną, ale wreszcie po którymś ciągu uświadomiła sobie, że to wszystko co robiła, to jedynie ucieczka od problemu bez próby jego rozwiązania.

Nie zdawała sobie sprawy z faktu jak ciężką chorobą jest alkoholizm. Zrozumiała to dopiero wtedy, gdy w trakcie kolejnego ciągu skończyła się forsa, a AA musiał pić dalej. Współuzależniona była w rozpaczy.

Wtedy AA klęknął przed nią na kolana i zapłakany powiedział:

”Kup choćby najtańszą prytę, bo ja już nie mogę pić, a muszę. Błagam cię, zrób coś!”

Współuzależniona dopiero wtedy pojęła, że alkoholizm to choroba jak każda inna. Przecież nie porzuciłaby AA gdyby cierpiał z powodu choroby żołądka, kamieni w nerkach czy innej przewlekłej przypadłości!

Aż tyle musiała przejść, żeby to wreszcie zrozumieć?!

AA też w końcu uznał, że jest alkoholikiem, a jedynym lekarstwem na tę chorobę jest pełna, całkowita abstynencja.

 

Kiedy zaakceptował swoją bezsilność wobec alkoholu, zaczął szukać innych rozwiązań by rozładować stres lub się pobawić.

Miewał jednak co pewien czas alkoholowe korkociągi, a wtedy mógł liczyć tylko na Współuzależnioną.

 

Ale ona była coraz bardziej zmęczona i musiała zająć się sobą. Musiała wykrzesać z zakamarków duszy zdrowy egoizm, który mógłby uratować ją i dzieci od pogrążenia się w alkoholizmie razem z AA. Pomoc sobie samej okazała się najtrudniejsza. Uświadomienie sobie, że mimo wstrętu do alkoholu jest Współuzależniona i musi za wszelką cenę wyplątać się z tego stanu, zajęło jej kilka lat. Jednak świadomość choroby, która dotknęła ją i jej rodzinę zmobilizowała Współuzależnioną do szukania wsparcia i otwartej walki.

 

Kiedy wreszcie AA wytrzeźwiał na dłużej i udawało mu się tę trzeźwość utrzymywać, Współuzależniona i tak przekonała się, że ciężko żyje się zarówno z pijanym jak i trzeźwym AA.

Czasami wydawało się jej, że dobrze było jak on pił. Wszystko wtedy można było tym wytłumaczyć, zrzucić na alkohol wszelkie niepowodzenia, nawet jej własne grzechy i błędy.

Trzeźwy AA był „zakorkowany” i spięty. Nerwowo reagował  na każdą uwagę, wpadał w szał gdy zepsuł się mikser, gdy płakały dzieci lub gdy rachunek za telefon był jego zdaniem stanowczo za wysoki.

Wciąż szukał „zamiennika” by oszukać swoje emocje, ale mimo tego, próbował normalnie żyć bez dopalacza.

 

Każdy późniejszy powrót z pracy AA podnosił Współuzależnioną na równe nogi. Nie chciała go inwigilować, usiłowała stworzyć namiastkę dawno zaginionego zaufania, ale wyobraźnia nie dawała się oszukiwać:

„Może znowu pije? Co zrobię jak i tym razem wróci zalany? Jak uspokoję dzieci? Ile jest forsy do przepicia? Czy został mi jeszcze urlop, gdyby trzeba było pozostać w domu?”

Półgodzinne spóźnienie AA spowodowane czymkolwiek, było dla niej jak przeżycie łapanki za okupacji – dopiero gdy usłyszała zgrzyt klucza w zamku i zobaczyła trzeźwego AA, mogła odetchnąć z ulgą. Te pół godziny było  wiecznością. Wydawało jej się za każdym razem, że w ciągu tak krótkiego czasu jest w stanie napisać stukartkowy thriller o czekaniu na swojego Alkoholika i o tym co będzie się działo przez najbliższe dni gdy on wróci pijany.

 

Dlaczego 90% mężów alkoholiczek odchodzi od swoich żon, a 90 % żon alkoholików zostaje z nimi na dobre i na złe? W 90 % na złe.

 

Czy Współuzależniona i AA mogą  zmienić te statystyki?

 

Anonimowi Alkoholicy

Anonimowi Alkoholicy (AA, z ang. Alcoholics Anonymous) – dobrowolne, samopomocowe grupy osób uzależnionych od alkoholu etylowego, tworzone w celu utrzymania trzeźwości własnej i wspomagania innych alkoholików w jej osiąganiu. Podstawą filozofii AA jestDwanaście Kroków AA.

Na dzień 1 stycznia 2013 General Service Office of Alcoholics Anonymous (Główne Biuro Służb AA, w polskim AA używa się nazwy Biuro Usług Ogólnych) oszacowało, że w 114 642 grupach spotyka się 2 131 549 członków. Grupy spotykają się w co najmniej 170 krajach a w 63 z nich fukcjonują autonomiczne biura służby krajowej.

Preambuła AA

Tekst „Preambuły” odczytywany jest zwykle na początku spotkania Anonimowych Alkoholików (mitingu AA), przed przejściem do wypowiedzi na uzgodnione, obrane przez grupę tematy:

Anonimowi Alkoholicy są wspólnotą mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązywać swój wspólny problem i pomagać innym w wyzdrowieniu z alkoholizmu.
Jedynym warunkiem uczestnictwa we wspólnocie jest chęć zaprzestania picia. Nie ma w AA żadnych składek ani opłat, jesteśmy samowystarczalni poprzez własne dobrowolne datki.
Wspólnota AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną, organizacją lub instytucją, nie angażuje się w żadne publiczne polemiki, nie popiera ani nie zwalcza żadnych poglądów.
Naszym podstawowym celem jest trwać w trzeźwości i pomagać innym alkoholikom w jej osiągnięciu.
przedrukowano za zgodą AAWS

Anonimowi Alkoholicy są anonimowi, ponieważ wspólnota AA rządzi się zasadami, a nie jest rządzona przez osoby. Anonimowość gwarantuje, że imię, nazwisko, praca, zawód nie zostaną ujawnione.

Wspólnota AA nie angażuje się w publiczne polemiki, nie zajmuje stanowiska w jakichkolwiek sporach. Najważniejszym celem dla uczestników jest pozostać trzeźwym i pomagać innym alkoholikom osiągnąć trzeźwość.

Jakich działań nie podejmuje AA

  • nie rejestrują uczestników;
  • nie angażują się w badania, ani ich nie finansują;
  • nie włączają się do jakichkolwiek komisji czy agend społecznych;
  • nie śledzą ani nie kontrolują swoich uczestników;
  • nie stawiają diagnoz lekarskich i nie udzielają porad psychiatrycznych;
  • nie dają leków i nie zapewniają zwolnień lekarskich, usług pielęgniarskich, sanatoryjnych, zatrudnienia;
  • nie oferują usług religijnych;
  • nie pomagają w sprawach mieszkaniowych, życiowych, finansowych i socjalno-bytowych;
  • nie udzielają porad rodzinnych ani zawodowych;
  • nie obiecują nikomu rozwiązania problemów życiowych.

Anonimowi Alkoholicy pokazują jedynie, w jaki sposób uczestnicy sami nauczyli się żyć bez alkoholu. Konsekwentnie nie zabraniają też swoim uczestnikom indywidualnego i prywatnego angażowania się w powyższe przedsięwzięcia zawodowo lub społecznie.

Historia

Na świecie

Miejscem założenia AA były Stany Zjednoczone. Inicjatorem był makler giełdowy Bill W. (William Griffith Wilson). Drugim współzałożycielem był dr Bob (Robert Holbrook Smith). Jego pierwszy dzień nieprzerwanej trzeźwości 10 czerwca 1935 uważa się za symboliczną datę narodzin ruchu.

Swoje korzenie organizacyjne ruch miał w Grupach Oksfordzkich. Po odłączeniu się od nich ok. 1938, gdy spotykały się już 3 (jeszcze bezimienne) grupy, ich uczestnicy zdecydowali się spisać swoje doświadczenia. W 1939 roku ukazała się książka „Anonimowi Alkoholicy” i od jej tytułu wziął swoją nazwę cały ruch.

W 1940 powstaje pierwsze biuro do obsługi ruchu. Publikacje artykułów w prasie i życzliwy stosunek wielu lekarzy sprawiły, że na początku lat 40. ruch zaczął się szybko rozwijać. Na jubileuszowym zjeździe w Saint Louis w 1955 Bill W. i pozostali weterani przekazują wszystkie sprawy związane z ruchem jemu samemu.

Pierwszy dzień nieprzerwanej trzeźwości doktora Boba

W ostatnich latach pojawiły się nowe, zatwierdzone przez Służby Światowe AA publikacje dotyczące historii Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. I tak Fundacja Biuro Służby Krajowej AA w Polsce wydała książkę „Przekaż dalej”. Zawiera ona Kalendarium, a w nim, na stronie 435 informację: „10 czerwca: ostatni kieliszek doktora Boba”. W treści książki sytuacja ta jest opisana dokładniej. Doktor Bob pił poprzedniego dnia i 10 czerwca trząsł się tak, że żeby móc przeprowadzić operację, musiał się napić. Dostał w tym celu piwo (od Billa W.) i bliżej niezidentyfikowane środki uspokajające (psychotropowe?).

W Polsce

Pierwsze informacje do Polski dotarły ok. 1957. W poznańskim czasopiśmie „Trzeźwość” młody socjolog dr Zbigniew Wierzbicki opublikował 12 tradycji. Cenzura zatrzymała 12 kroków ze względu na odwołanie się do Boga w trzech miejscach.

Początki ruchu też wiążą się z Poznaniem. Pod koniec lat 60. psycholog mgr Maria Grabowska zaczęła prowadzić zajęcia grupowe oparte na założeniach programu 12 kroków. Grupa ta zaczęła samodzielnie funkcjonować na jesieni 1974 roku, a później przyjęła nazwę „Eleusis”, i tę datę uznają polscy AA za swój początek.

Do 1980 r. powstało 5 grup. W 1982 roku, przy okazji organizowanej przez Instytut Psychoneurologiczny (dzisiejszy Instytut Psychiatrii i Neurologii) w Warszawie konferencji Klubów Abstynenckich, odbyło się pierwsze ogólnopolskie spotkanie grup AA, na którym powołano 6-osobową Tymczasową Krajową Służbę Anonimowych Alkoholików.

W 1984 roku w Poznaniu odbył się Pierwszy Zjazd Wspólnoty AA w Polsce. Uczestniczyli w nim przedstawiciele 34 (według innych źródeł – 38) grup AA. Wybrano wówczas pierwsze struktury służebne i nawiązano kontakt z europejskim AA. Kolejne Zjazdy AA miały miejsce w Zawierciu (1986) i we Wrocławiu (1988).

W 1985 zaczęło ukazywać się pierwsze czasopismo, które później po połączeniu się ze „Zdrojem” daje początek obecnemu dwumiesięcznikowi „Zdrój”. 14 sierpnia 1995 została zarejestrowana fundacja „Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce” i otrzymała upoważnienie do publicznego reprezentowania AA również jako osoba prawna. Fundatorami zostali psycholog mgr Maria Matuszewska z Poznania i lekarz Bohdan Woronowicz z Warszawy.

Dwanaście Tradycji AA

To podstawowe reguły według których grupy funkcjonują, kontaktują się pomiędzy sobą oraz „światem zewnętrznym”.

  1. Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze; wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności anonimowych alkoholików.
  2. Jedynym i najwyższym autorytetem w naszej wspólnocie jest miłujący Bóg, jakkolwiek może się On wyrażać w sumieniu każdej grupy. Nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą.
  3. Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia.
  4. Każda grupa jest niezależna we wszystkich sprawach, z wyjątkiem tych, które dotyczą innych grup lub AA jako całości.
  5. Każda grupa ma jeden główny cel: nieść posłanie alkoholikowi, który wciąż jeszcze cierpi.
  6. Grupa AA nie powinna popierać, finansować ani użyczać nazwy AA żadnym pokrewnym ośrodkom ani jakimkolwiek przedsięwzięciom, ażeby problemy finansowe, majątkowe lub sprawy ambicjonalne nie odrywały nas od głównego celu.
  7. Każda grupa powinna być samowystarczalna i nie powinna przyjmować dotacji z zewnątrz.
  8. Działalność we wspólnocie powinna na zawsze pozostać honorowa, dopuszcza się jednak zatrudnianie niezbędnych pracowników w służbach AA.
  9. Anonimowi Alkoholicy nigdy nie powinni stać się organizacją; dopuszcza się jednak tworzenie służb i komisji bezpośrednio odpowiedzialnych wobec tych, którym służą.
  10. Anonimowi Alkoholicy nie zajmują stanowiska wobec problemów spoza ich wspólnoty, ażeby imię AA nie zostało nigdy uwikłane w publiczne polemiki.
  11. Nasze oddziaływanie na zewnątrz opiera się na przyciąganiu, a nie na reklamowaniu, musimy zawsze zachowywać osobistą anonimowość wobec prasy, radia i filmu.
  12. Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych tradycji przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami itp.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Anonimowi_Alkoholicy

strona AA:
http://www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/

______________________________________________________________________________
#alkoholizm