Aktorstwo Agnieszki Korzeniowskiej

Aktorstwo Agnieszki Korzeniowskiej – Młoda, zdolna i utalentowana aktorka opowiada czym dla niej jest jej zawód.

Tak się też składa, że znam Agnieszkę od wielu, wielu lat i miałem tę przyjemność, w z bliska podziwiać jej aktorstwo i rozwój w zawodzie, z czego bardzo się cieszę.

Aktorstwo Agnieszki Korzeniowskiej

Agnieszka Korzeniowska: “Kontakt z żywą publicznością to coś niezaprzeczalnie wyjątkowego”

Z Panią Agnieszką Korzeniowską spotkałam się podczas swojego ostatniego pobytu w Warszawie. Rozmawiałyśmy o tym, jak szczególne miejsce w jej życiu zajmuje teatr, spektakl “Całe życie”, ale także o potędze mediów społecznościowych w dzisiejszych czasach. Z sentymentem wspomniałyśmy również serial “Adam i Ewa”. Co negatywna postać wnosi w zawód aktora? Czy jest uatrakcyjnieniem pracy? 

Na to i wiele innych pytań odpowiedziała Pani Agnieszka. 

Aktorstwo – trudny, a czasami też niepewny zawód. Co spowodowało, że go Pani wybrała?

Mam wrażenie, że do pewnego stopnia to aktorstwo wybrało mnie. (Śmiech.) Od najmłodszych lat lubiłam stwarzać sobie swój własny świat. Jako dziecko nie potrzebowałam zbyt wiele, by przepaść na cały dzień. 

Już od najmłodszych lat przejawiała Pani zainteresowanie tym zawodem, lubiła się przebierać, wcielać w różne postaci. 

Tak. Moje dzieciństwo i wczesna młodość to taki trochę szary czas w tym kraju. Jako nastolatka uciekałam w świat filmu i teatru. Był to dla mnie kolorowy, lepszy i piękniejszy świat. 

W ramach przygotowań do naszej rozmowy czytałam jeden z wywiadów, przeprowadzony z Panią kilka lat temu. Wynika z niego, że teatr jest dla Pani miejscem szczególnym. Pod wpływem naszej rozmowy dochodzę do tych samych wniosków.

Tak, zgadzam się. Teatr jest dla mnie miejscem szczególnym. 

Można stwierdzić, że w Teatrze czuje się Pani lepiej, niż przed kamerą?

Tak – zdecydowanie. W teatrze czas przygotowania do roli jest o wiele dłuższy, dzięki temu analiza postaci jest dokładniejsza – ja tego bardzo potrzebuję. Można też pozwolić sobie na improwizację.

Rola teatralna jest większym wyzwaniem dla aktora, niż rola przed kamerą telewizyjną?

Kontakt z żywą publicznością to coś niezaprzeczalnie wyjątkowego. W swoim dorobku nie mam dużych ról telewizyjnych czy filmowych. W teatrze wszystko tak naprawdę zależy od aktora. Rola reżysera kończy się w dniu premiery. Reszta spoczywa w rękach aktora i jego partnerów scenicznych. 

Teatr jest idealną przestrzenią na improwizację, o której już wspominałyśmy. Pani często zdarza się improwizować?

Staram się improwizować tak, by nie wprowadzić w stan zakłopotania moich kolegów. (Śmiech.) 

W jakich spektaklach możemy Panią obecnie oglądać?

W Teatrze Nowym w Łodzi gram spektaklach “Złodziej” i “Utracona cześć Barbary Radziwiłłówny”. Można też zobaczyć mnie w spektaklu “Ślubu nie będzie” oraz “Czego nie widać”. W Krakowie gram w spektaklu “Całe życie”, który powstał rok temu z okazji stulecia zdobycia praw wyborczych przez kobiety w Polsce. Gramy go w Teatrze Barakah. Początkowo mieliśmy zagrać tylko trzy razy, ale okazało się, że spektakl podoba się na tyle, że wchodzi na stałe w repertuar Teatru Barakah i gramy kolejne spektakle. 

Co opowiedziałaby Pani o kulisach powstania spektaklu “Całe życie”?

Autorką tekstu jest Joanna Oparek, spektakl wyreżyserował Sebastian Myłek To dla mnie bardzo wyjątkowy i ważny tekst – a rola,którą gram została napisana specjalnie dla mnie! Akcja dzieje się w czasie wakacji we Włoszech. Gram dziennikarkę, zajmującą się tematami feministycznymi, a mój mąż pisze kryminały.Wynajmujemy w willi w Toskanii pokój młodym Polakom. Dziewczyna ukończyła aktorstwo, a chłopak to wieczny student. Obie pary przez cały wieczór wymieniają swoje poglądy na temat na temat praw wyborczych, feminizmu, rozmawiają o związkach, zaufaniu, wartościach, o miłości i jej braku. Jednym słowem, poruszają bardzo istotne kwestie. Myślę, że spektakl jest bardzo aktualny i idealnie wpisuje się w dzisiejsze czasy.

Teatr to jedno, ale przejdźmy do ról telewizyjnych. Czy prawdą jest, że do tej pory jest Pani najczęściej kojarzona przez widzów z rolą Kamili Kłos z serialu “Adam i Ewa”?

Myślę, że część widzów zdążyła już zapomnieć o tym serialu Powiedzmy sobie szczerze, to było 20 lat temu. (Śmiech.) Kawał czasu… Ale są osoby, które co jakiś czas mi o nim przypominają. Ci, którzy się na nim „wychowali“, chyba bardzo go lubili.  

Co miał takiego w sobie, że nawet po tylu latach od zakończenia emisji wywołuje tak pozytywne emocje? Pani też zdarza się wspominać z sentymentem pracę na planie?

Tak, wspominam ten czas z sentymentem, przede wszystkim ze względu na pracę z ludźmi. Świetna ekipa pracowała na planie. Poza tym była to moja pierwsza duża serialowa rola – bardzo ją lubiłam. 

Czy wcielanie się w negatywną postać jest dla Pani pewnego rodzaju uatrakcyjnieniem pracy w zawodzie?

„Negatywność“ serialowej postaci przy prawie 200 odcinkach jest czymś idealnym – przynajmniej coś się dzieje. (Śmiech.) Kamila zrobiła wiele złego, ale dzięki temu praca na planie była dla mnie bardzo ciekawa. Granie romantycznej postaci, u której na dłuższą metę nic się nie dzieje  – może stać się nudne.

Wychodzi Pani z założenia, że aktor zawsze, bez względu na wszystko powinien bronić swojej postaci?

Aktor powinien znaleźć powody tego, czym kierował się jego bohater, co spowodowało, że poszedł taką, a nie inną drogą. Nie usprawiedliwimy całkowitego zła, ale trzeba iść śladami tego, co wydarzyło się w życiu danej postaci.

Obecnie w serialu “Na Wspólnej” wciela się Pani w mamę serialowej Elizy (Katarzyna Chorzępa). Czy zanim trafiła Pani do serialu, zdarzało się Pani go oglądać?

Od kilkunastu lat nie mam w domu telewizora. Oczywiście widziałam kilka odcinków, ale nie oglądam na bieżąco. Uważam, że trafiłam do fajnej serialowej rodziny, bardzo się lubimy. 

Co według Pani jest największym sukcesem “Na Wspólnej”?

Są blisko codzienności, zajmują się trudnymi tematami. A sukcesem jest przede wszystkim obsada. 

Jest Pani bardzo aktywna na Instagramie. Czym lubi się Pani dzielić z followersami?

Dzielę się tym, co dotyczy mojej pracy, są to zdjęcia z prób, spektakli, planów zdjęciowych,  sesji fotograficznych. Dzielę się radością z rzeczy, które sprawiają mi przyjemność – premiery, imprezy,  a przede wszystkim spotkania z przyjaciółmi. 

Wróćmy do tematu teatru. Podobno spektaklem, który w pewnym stopniu przyczynił się do tego, że wybrała Pani aktorstwo, był “Scenariusz dla trzech aktorów”. 

Pierwszym spektaklem, który zachwycił mnie jako widza był “Scenariusz dla trzech aktorów”. Myślę, że w dużej mierze spowodował, że dziś wykonuję ten zawód. Chciałabym, aby widzowie, tak samo zachwycali się spektaklami, w których gram i chętnie do wracali do teatru.

Czego w teatrze poszukuje Pani z perspektywy widza?

Głębokiego przeżycia, prawdy, dotykania wyjątkowych tematów w delikatny sposób. Tak,w teatrze szukam emocji. Uwielbiam być poruszona, ale także rozśmieszona do łez – tak, że nie jestem w stanie tego powstrzymać. 

Według mnie taki jest spektakl “Całe życie”. Był dla mnie bardzo ważny w czasie jego powstawania, zawarłam w nim całe mnóstwo swoich przemyśleń i emocji. 

Czego w mediach społecznościowych poszukuje Pani jako użytkownik?

Dziś mój Facebook jest społeczno –  polityczno – ekologiczny. Kiedyś był przesiąknięty tematami artystyczno – modowymi (akurat to też mnie interesuje). Często, by odpocząć od codzienności, szukam piękna w przyrodzie, malarstwie, rzeźbie, fotografii, architekturze, czy właśnie w modzie.

Najbliższe plany.  

Zaraz biegnę na drugą część warsztatów fotograficznych z fotografką Różą Sampolińską. Pojawiam się na planie “Na Wspólnej”,a przede wszystkim gram spektakle w Łodzi i w Krakowie. 

Mariola Morcinková

Materiał archiwalny dostępny również na www.sci24.pl – Śląskie Centrum Informacji

grudnia 06, 2019

https://wywiadymarioli.blogspot.com/2019/12/agnieszka-korzeniowska-kontakt-z-zywa.html?fbclid=IwAR1HexrlFNdTHp_dP2rXLhuqSQkKnrcR-Yfpzd3Oll4L1SwOvHmapU3_lqY


#AgnieszkaKorzeniowska