Amok – oszalały z gniewu

„Amok – oszalały z gniewu” to znakomita recenzja naszego spektaklu pióra Sary Bednarczyk, która zapomniała nawet o bólu zęba oglądając przedstawienie

 

amokDziwna sprawa, że czasami grupa zapalonych i zaangażowanych amatorów, potrafi widza bardziej przytrzymać za guzik, niż zawodowi aktorzy.

„Amok” w reżyserii Grzegorza Kempinsky’ego w Akademickim Teatrze Remont tak mnie wciągnął, że nawet ból zęba, nie pozwolił mi odpłynąć myślami od tego co działo się na scenie.

A działo się dużo i szybko:

Retrospekcja. Kilkadziesiąt minut dla nas, w których mamy szansę zajrzeć w duszę nastolatków, przyjrzeć się ich problemom i ciągowi wydarzeń, które doprowadziły do masakry.

Ścisłe schematy, normy, nieustanne ocenianie, brak zrozumienia nawet przez najbliższych. Brak zaufania. I zamykanie się w na pozór bezpiecznym świecie swojego umysłu, który z nadmiaru skrywanych uczuć i emocji z czasem zamienia się w tykającą bombę z opóźnionym zapłonem.

Nasunęło mi się pytanie, czy rzeczą dobrą jest przyzwyczajanie dzieci i nastolatków, do tego że nie wolno im mówić tego co myślą. Szantaż emocjonalny, fizyczny… „Bo oberwiesz”, „bo mamie będzie przykro”… To wychowanie czy tresowanie?

Mniejsza o to, poza poruszaniem w przystępny sposób ważnych problemów trawiących współczesne społeczeństwo, spektakl „Amok” jest obłędny pod względem ruchowym. Mówiąc kolokwialnie – szczęka mi opadła.

Wszyscy artyści doskonale skupieni, perfekcyjnie zsynchronizowani, działający wspólnie jak idealnie skonstruowany mechanizm. A „Stokrotka” to już w ogóle fenomenalna, istny majstersztyk!, wybitna. Nie chcę nawet myśleć ile czasu zajęło dopracowanie tej sceny do tego poziomu.

Współgra to z elektroniczną muzyką skomponowaną przez Marcina Mullera do tego stopnia, że człowiek zaczyna się zastanawiać co było pierwsze, muzyka czy ustawienie kolejnych scen. Czy najpierw napisany był tekst czy muzyka.

Scenografia Anny Polak też świetnie podkreśla pustkę, jaka tworzy się w zamkniętym świecie młodych ludzi. Ciemne kotary i białe krzesła. Przy okazji, nie wiedziałam, że na tyle sposobów można na nich usiąść

Cisza jaka zapadała w pewnych momentach może świadczyć tylko o tym, że emocje wszystkich sięgały zenitu, a to, że w końcowej scenie nikt się nie roześmiał na dźwięk piosenki „Nic nie może wiecznie trwać” o tym, że nerwy widzów napięte były jak struny.

GRATULUJĘ!

 

link do źródła:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=918214461551603&set=gm.978418565502853&type=1&theater

 

Następny spektakl niedziela 22 marca godzina 19.00 Gliwice, ul. Pszczyńska 85

 

Amok

Amok – szał, stan niekontrolowanej emocji połączonej z żądzą mordu. Określenie to pochodzi od malajskiego/indonezyjskiego/filipińskiego słowa amuk, oznaczającego „oszalały z gniewu”.

Słowo amok było używane także w Indiach, w czasach panowania Imperium Brytyjskiego. Określano nim zachowanie słonia oddzielonego od swojego stada. Gdy wpadał w szał, pędził na oślep niszcząc wszystko na swojej drodze. Określenie to zyskało popularność dzięki opowiadaniom Rudyarda Kiplinga o czasach kolonialnych.

Choć zwykle używane w mniej gwałtownym i kolokwialnym sensie, słowo amok jest częściowo związane z socjopatycznym zachowaniem występującym w kulturze malezyjskiej. W typowym przypadku w amok wpada mężczyzna, który nie okazywał wcześniej oznak złości ani nie miał żadnych skłonności do przemocy. Po zdobyciu broni usiłuje zabić bądź poważnie zranić każdego, kogo napotka. Przypadki amoku zwykle kończą się dopiero, gdy napastnik zostanie zabity przez przechodniów bądź popełni samobójstwo.

Amok został opisany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w „Diagnostycznym i Statystycznym Podręczniku Zaburzeń Psychicznych
http://pl.wikipedia.org/wiki/Amok

____________________________________________________________________________
#teatr