ARTYSTYCZNE SAMOBÓJSTWO

Przed chwilą dostałem pytanie od internetowego magazynu kulturalno-społecznego
www.rozswietlamykulture.pl, co mnie ostatnio zainspirowało…

 

 

nielegalni blog

projekt Witold Augustyński, www.bitis.com.pl

Wcale nie jest tak łatwo odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ mnie ciągle i wszędzie inspiruje mnóstwo najróżniejszych rzeczy.

Tak jak kiedyś powiedziałem; „Reżyseria to nie zawód, to stan ducha i percepcji świata” – dlatego moje zmysły ciągle są otwarte na nowe doznania, od zapachów i smaków zaczynając, a na literaturze, filmie i teatrze kończąc.

Oczywiście inspiracje są różne i różnego natężenia – dziś np. zainspirowały mnie kolory i zapachy na stoisku warzywnym w hipermarkecie do ugotowania dzisiejszego obiadu – i mógłbym szybciutko się wywinąć z kłopotliwego pytania podając wam przepis na zapiekankę z makaronem penne, mozarellą i cukinią, a’ la Kempinsky, ale ponieważ traktuje takie zapytania poważnie, sięgnę głębiej do inspiracji, która zostawiła trwalszy ślad i zmieniła w pewnym sensie moje życie…

Mam nadzieję, że wytrzymacie jeszcze kilka chwil, kiedy spróbuję Wam to opisać.

wallpaper_grzesiek

projekt Witold Augustyński, www.bitis.com.pl

Rzecz zaczęła się bez mała 10 lat temu, kiedy to po długoletnim flircie z kinem i telewizją, miałem tak serdecznie maksymy „im głupiej, tym lepiej” jaką stosowali wszyscy producenci i doszedłem do punktu w swoim życiu, kiedy musiałbym sobie zrobić silikonowy implant mózgu, żeby kontynuować w tej branży dalej.

Decyzję podjąłem na planie serialu „Czego się boją faceci, albo seks w mniejszym mieście” z Czarkiem Pazurą w roli głównej, a polegała ona na tym, że wysiadłem z tego komercyjnego wyścigu szczurów.

Mój ówczesny producent powiedział, że popełniam artystyczne samobójstwo, ale ja wiedziałem, że dłużej już nie dam rady, że jeszcze chwila i stanę się stworzeniem kompletnie pozbawionym wrażliwości na prawdziwą sztukę.

Odszedłem nie mając żadnego pomysłu na przyszłość, ale był to pierwszy z kroków, który zawiódł mnie do świata teatru, gdzie w pewnym sensie narodziłem się na nowo. W skrócie – ostatnie dziesięć lat były najszczęśliwszymi w moim życiu zawodowym.

Niemniej jednak od czasu do czasu, z różnych źródeł powracało, jak bumerang pytanie, czy nie chciałbym zrobić filmu, a ja zawzięcie i z pełnym przekonaniem odpowiadałem zawsze tak samo, że nic nie jest w stanie mnie odciągnąć od teatru, w którym się spełniam całkowicie…

nielegalni vincent

projekt Witold Augustyński, www.bitis.com.pl

Aż nie przeczytałem „NIELEGALNYCH” Vincenta V. Severskiego. Ta książka zainspirowała mnie tak mocno, że natychmiast zadzwoniłem do mojego producenta filmowego i przekonałem go, żeby nabył prawa do ekranizacji tej fantastycznej powieści.

To było w maju zeszłego roku.

Teraz, ponad rok później, kończę już adaptację „NIELEGALNYCH” i moja fascynacja tą książką nie osłabła ani o trochę, a wręcz odwrotnie nawet się wzmogła i nie mogę się doczekać kiedy ruszy cała machina produkcyjna naszego polskiego Jamesa Bonda.

To dopiero nazywa się Inspiracja, przez duże I!!!

Wydaje mi się, że niniejszym odpowiedziałem na zadane pytanie, a wszystkim zainteresowanym moimi innymi inspiracjami i postępami nad „NIELEGALNYMI”, polecam mojego bloga – www.kempinsky.pl

______________________________________________________________________
#GrzegorzKempinsky #Nielegalni #VincentVSeverski #Severski