Bieda pozwala na nabranie dystansu

Bieda pozwala na nabranie dystansu – Marek Orłowski we właściwy dla siebie, nasycony czarnym humorem, sposób, diagnozuje Polskę A.D. 2018.

To niezwykle trafny opis tego, co aktualnie dzieję się wokół nas i ważny głos, który doskonale określa niesłychany debilizm, który nas otacza, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony sceny politycznej. Nie jestem jednak przekonany, że tylko bieda pozwala na nabranie dystansu. Myślę, że jest nas wielu (tak zwana milcząca większość), którzy dostrzegają dokładnie to, o czym pisze Marek i czekają na jakiś głos rozsądku ze sceny politycznej, na jakąś zdrową alternatywę.

 

Bieda pozwala na nabranie dystansu

 

Bieda pozwala na nabranie dystansu

Frustracja w narodzie osiągnęła chyba apogeum. Co człowiek to radykalista światopoglądowy uznający tylko własne racje, plując i lżąc na rację innych i to bez zastanowienia.

W mediach obraża się ludzi personalnie, używając najgorszych wulgaryzmów, bez względu na to czy te osoby coś zawiniły czy nie. Wystarczy, ze są po przeciwnej stronie barykady.

Impertynencja opozycji przekroczyła wszelkie granice uczciwości, patriotyzmu i zwykłej ludzkiej kultury. Zaś arogancja władzy nie ma sobie równej od czasów Mieszka I.

Fala chamstwa zalewa społeczeństwo, a bezinteresowna nienawiść wylewa się z ust, oczu i innych takich wielkim strumieniem. Można by rzec rzeką.

Jedni chcą sprzedać nasza ojczyznę każdemu, kto wyciągnie rękę dopuszczając się jawnej zdrady narodowej. Inni chcą z niej zrobić państwo totalitarne szermując hasłami o demokracji.

Degrengolada osiągnęła chyba szczyt. Głupota w elitach szaleje jak zaraza. Społeczeństwo patrzy na te harce i zabawę w politykę z coraz większym przerażeniem. Bogaci są coraz bogatsi, nazbyt często nieuczciwie, biedni są coraz biedniejsi, bez widoków na poprawę. Ja tylko jestem ciekaw czym to się skończy. Bo przecież jakoś skończyć się musi. Byle nie wojną domową.

Dla mnie osobiście taka sytuacja, to jakaś surrealistyczna wizja nowoczesnego społeczeństwa, które straciło zbiorowy rozsądek i zaślepione gna w przepaść, tańcząc jakiś chocholi taniec, nie zważając na jakiekolwiek ostrzeżenia, których pełno po drodze.

Biorąc pod uwagę moją obecną sytuację, mam ten komfort, ze gorzej już chyba miał nie będę, mogę sobie ze spokojem grabarza obserwować, pisać, drwić i ośmieszać wszystko, co wydaje mi się kretynizmem. I jak to u mnie w zwyczaju, mając wszystko w czarnej dupie i to głęboko.

Bieda pozwala na nabranie dystansu do rzeczywistości. Po prostu zmieniają się priorytety. Najważniejszym się staje przeżyć. Chociaż……? Alternatywa nieprzeżyć także jest kusząca. Święty spokój ma swoje zalety. Niemniej będąc w takim, a nie innym położeniu można sobie obserwować i…………. zrywać boki ze śmiechu patrząc jak wszyscy, wszystkim skaczą do gardeł z pianą na pyskach. Jak “PiS-ory” drapią się z “PO-jebanymi”, a wtórują im wszystkie pozostałe elektoraty. Nawet to rozumiem. Przecież władza to narkotyk. Władza uzależnia. Jest nałogiem. Kto raz skosztował, ten jest stracony. A dzierżąc władzę nie będzie jej chciał oddać za żadne skarby świata.

Mnie natomiast to wali. Dla mnie najważniejszym wyzwaniem jest czy będę miał jutro jakiś posiłek, czy uzbieram na naprawę samochodu bez którego nie ruszę się nawet do sklepu, bo lekarze maja w dupie moje dolegliwości i nie chcą mnie leczyć uśmiechając się przy tym znacząco. Ich też mam już w dupie.

Kiedy człowiek jest na dnie, nagle otwierają mu się szeroko oczy i nagle dostrzega to, co w życiu przedstawia największą wartość. Zycie w zgodzie z samym sobą i z naturą. Jeśli jest o co walczyć, to jedynie o zachowanie naturalnej równowagi pomiędzy tym co bierzesz z życia i tym co do niego oddajesz.

Dziękuje za uwagę.

Następny wykład niebawem. Chyba, ze sobie zemrę, co nie jest dla mnie tragedią. Po cichu Wam powiem, że “Kosiara” jest moją kumpelą. Mam więc fory. 

Siemka.

Marek Orłowski

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2048554938529754&id=100001258038712


#polityka