Blogerzy i ich wiarygodność

Blogerzy i ich wiarygodność – czy blogerzy powinni umieszczać reklamy na swoich blogach? A jeśli tak to co z tego faktu wynika.

Ten artykuł nie jest nowy, ale doskonale analizuje sprawę reklam na blogach i co wynika z tego, jeśli blogerzy umieszczają na swoich blogach reklamy. Wniosek jest tak naprawdę jeden, że to wszystko sprowadza się do wiarygodności blogera. Ja na moim blogu reklam nie mam i nie zamierzam mieć. A co wy o tym sądzicie?

 

Blogerzy i ich wiarygodność

 

NIE MA WIARYGODNOŚCI BLOGOSFERY. JEST TYLKO WIARYGODNOŚĆ BLOGERÓW

AFERKA OSTATNICH DNI W KOMUNIKACJI W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH: BLOGERKA UDAWAŁA, ŻE UKRADZIONO JEJ TELEFON. PO KILKU DNIACH NAKRĘCANIA NAPIĘCIA OKAZAŁO SIĘ, ŻE TO BYŁA AKCJA PROMOCYJNA JEDNEGO Z TELEKOMÓW.

Posypały się głosy oburzenia oraz w obronie akcji. – Zamach na wiarygodność blogosfery. – Niszczenie wiarygodności blogerów. – Strzał w nogę firmy, która zrobiła tę reklamę. Albo – Strzał w nogę blogera. – Świetny pomysł na angażowanie odbiorców bloga. – Nowatorskie! – Zapierające dech w piersiach.

I jedne i drugie opinie są przejaskrawione i pomijają sedno sprawy.

Nie wrzucałbym wszystkich blogów do jednego worka. Są wiarygodne blogi i są takie niewiarygodne. Są poważni blogerzy i są celebryci. Całkiem jak z dziennikarzami i dziennikami. Nikt się nie oburza, że gazeta Fakt znajduje Wieloryba w Wiśle. Przecież to tylko Fakt!

Jeśli jakaś marka uznaje, że chce się reklamować w Fakcie, TVN, Wyborczej, aplikacjach erotycznych, pośrednictwa sprzedaży samochodów lub u Kominka, to ona podejmuje ryzyko, że tym straci. Ale w świecie reklamy, gdzie kupuje się zasięgi oraz ekspozycje, to ryzyko jest minimalne.

Przy takiej formie reklamy ryzyko podejmuje tylko bloger. Bo od miłości do nienawiści w świecie celebrytów tylko krok. Fani, którzy przez kilka dni emocjonowali się ich kłopotami mogą uznać, że bardzo im się podobała ta huśtawka emocjonalna. Albo wręcz przeciwnie – uznają, że było to nie fair względem nich i przeniosą swoje uczucia na kogoś innego. Marka zostaje czysta, bo przecież to tylko reklama. Czy straci na tym bloger?

Gdyby Edwin Bendyk albo VaGla na swoich blogach zrobili podobną akcję, ich wiarygodność w oczach ich odbiorców sięgnęłaby dna, potem jeszcze niżej i pukałaby w nie od spodu. Gdy robi to jakiś bloger-celebryta to dla ich grupy docelowej nie ma to znaczenia. Ta grupa obserwuje ich na takiej samej zasadzie zainteresowania jak obserwuje serwisy plotkarskie, gdzie pozbawiona praw rodzicielskich alkoholiczka opowiada o swoich nowych pomysłach na życie. Albo były bokser szykuje się do kolejnej pożegnalnej walki. I cały czas znajdują chętni odbiorcy tego typu informacji oraz serwisy, które chętnie o tym napiszą ponieważ na tym zarabiają.

Blogosfera powinna zacząć rozumieć, że dzieli się ją na różne produkty reklamowe, które w skrócie można umieścić w trzech kategoriach: poważni blogerzy, mniej poważni blogerzy, mało poważni blogerzy, i dla każdego z nich znajdzie się jakiś kawałek budżetu reklamowego.  Podobnie jest w świecie mediów: są tacy dziennikarze, których opinii na poważne tematy słucha się z uwagą, to są i tacy celebryto-dziennikarze, których wynaturzenia na temat szóstego męża albo nowej diety cieszą się popularnością wśród przeciętnych gospodarzy i gospodyń domowych. Każdy z nich na swoim stylu życia i pracy zarabia.

Kim-Kardashian-Ebola

Jakiś wniosek z tej akcji? Blogerzy powinni się skupić na swoim wizerunku, a nie zajmować się wizerunkiem konkurencji. Reklamodawcy powinni natomiast coraz uważniej przeglądać plany z domów mediowych, aby się nie okazało, że ich reklama znajdzie się w miejscu, w którym bardzo by nie chcieli jej zobaczyć. I żądać od  blogów wiarygodnych badań na temat profilu ich odbiorców. Takich jakie dostają od innych mediów.

http://agencjasocialmedia.pl/index.php/2014/10/27/wiarygodnosci-blogosfery-wiarygodnosc-blogerow/?fbclid=IwAR2UtAJlHbaO_g0bg5AdUCFcXYJmx9cTAkQEHHu7QvxGQd_qztJpCrek–c


#blog