Burz schematy!

Burz schematy, szukaj przyczyn, bądź światłem w czasie mroku i chaosu – to mocne sformułowania Anny Rzeba Wertmann znakomitej  recenzji o Top Dogs w Teatrze Nowym w Zabrzu.

I nie piszę o „znakomitej” dlatego, że Pani Wertmann podoba się spektakl, lecz dlatego, że jest to rzeczywiście recenzja.

Analizująca, penetrująca i sięgająca wgłąb struktury sztuki. Szukająca odpowiedzi, a nawet formułująca pytania. Czyli sama burzy schematy doczesnych recenzji, które zazwyczaj są referacikami rodem z liceum podszytymi sympatiami, lub antypatiami piszącego.

Zatem burz, Aniu, burz!

 

RECENZJE

burz Top_Dogs_plakat27/11/14

SZUKAJ PRZYCZYN. BURZ SCHEMATY. BĄDŹ ŚWIATŁEM W CZASIE MROKU I CHAOSU

TOP DOGS

Teatr Nowy w Zabrzu
Reżyseria: Grzegorz Kempinsky
Premiera: 18/10/2014 Najbliższy spektakl: 12/12
Intro

 

 

 

„Dzień dobry, jestem Oscar Deer. Przepraszam, czy ja dobrze trafiłem: NCC. „New Challenge Company”, pani Wrage, nieprawdaż…? Moja firma – czyli Swissair – skierowała mnie tutaj, bym przepracował z Państwem (…) mój aktualny zakres pracy w dziedzinie cateringu. Mam się tu zorientować, co razem z Państwem moglibyśmy włączyć jeszcze do zakresu moich prac.(…). Ponieważ zawsze – ale to zawsze! – dążę do perfekcyjnie dokładnego zgłębienia i poznania każdej sytuacji, z którą mam do czynienia… Przepraszam, co pani powiedziała…? Skoro Państwo burzjesteście międzynarodową agencją pośrednictwa pracy, to co ja mam z Państwem stycznego? Ja już mam pracę – co prawda dzisiaj rano jakiś smarkacz z SAS wlazł do mojego gabinetu, rozwalił się na moim fotelu i drze się z mojego telefonu do Bostonu (ale za ten telefon to jego obciążą, nie mnie, mam nadzieję…?!), co prawda zaginęła gdzieś moja poczta służbowa, a u strażników stało pudło z moim nazwiskiem… CO…???!!! JAKIE ZWOLNIENIE? DLACZEGO?! NIE ZABIERAJCIE MI TEJ PRACY – TO JEST CAŁE MOJE ŻYCIE, MÓJ TLEN, MOJE WSZYSTKO CO MAM…!!! Nie….!!!!!!!!!” 

 

Przyczyny, dla których stukam te litery…

burz Marzenia_top_dogsSą ważkie, bolesne i raczej nieprzemijalne… Urs Widmer napisał „TOP DOGS” w roku 1996, ale jest to ze wszech miar tekst coraz bardziej aktualny. Kiedy Grzegorz Kempinsky podejmował się przeniesienia tekstu Widmera na deski sceniczne Teatru Nowego w Zabrzu, musiał być w pełni świadomy gigantycznego ryzyka. „TOP DOGS” to najczarniejsza tragedia, którą tylko życie jest w stanie stworzyć; ludzka wyobraźnia jest tu zdecydowanie za miałka! Ośmioro ludzi ze szczytów korporacji, ludzi, którzy za sukces – materialny i zawodowy – płacą cenę niewspółmierną do zysku: samych siebie zostawiają na ołtarzu idola zwanego Karierą! Siedmioro z nich traci pracę; z dnia na dzień ze szczytów Korpodrabiny spadają niżej niż poziom dyluwialnego mułu! Dlaczego? Są za starzy (mają w większości niewiele ponad 40 lat!), do bram zysku i kariery dobijają się już młodsze wilki biznesu i reklamy (niekoniecznie lepiej i gruntowniej wykształceni – ale najważniejsze, że młodsi!), looking i rynek pracy mają swoje prawa i bestialsko się nimi rządzą…! Ósma z nich – mentorka – chowa swą nadwrażliwą duszę zgarotowaną wyśrubowanymi wymaganiami i perfekcjonizmem w pancerz adamantowej, nieprzeniknionej, silnej businesswoman. Ma naiwną nadzieję, że tupiąc szpilkami po stopniach Korpodrabiny zdusi coraz głośniejsze kwilenie i płacz „wewnętrznej małej przestraszonej dziewczynki”… Za sukces (kosztem samego siebie) zawsze płaci się cenę najboleśniejszą i najbardziej sutą – samego siebie…!

 

Schematy, z którymi trzeba walczyć…

burz bitwa_top_dogsKiedy bohaterowie sztuki Ursa Widmera, tak jak ich pierwowzory, zostali przyjęci do pracy w tym lub owym szklano-stalowo-betonowym drapaczu chmur, z pewnością czuli się jak boscy wybrańcy. Korporacja, awans, wspaniała praca, szczebel w drabinie kariery, potwierdzenie własnej wartości (docenili mnie, więc zaprosili na rozmowę, przyjęli, mam pracę w Korporacji!). Potem następuje zachłyśnięcie się awansem społecznym: odpowiednie ciuchy i samochód (looking i dresscode rządzą!), nowe mieszkanie w odpowiedniej dzielnicy (miejsce i prestiż świadczą o tym, na którym stopniu drabiny społecznej jestem!), życie na wyższej stopie ( fitness, tenis, basen, modne i renomowane pilates i siłownia!). Jednocześnie pojawiają się dwa nieuchronne demony: Kredyt i Pensja, zaraz pojawi się trzeci, którego te dwa napędzają – Wymierny Sukces Zawodowy. Za rogiem czai się kuzyn Stres, siostrzyczka Depresja, sąsiadka Agresja – stąd już kroczek maleńki do piekła Pracoholizmu! Mało który pracoholik potrafi zauważyć pierwsze symptomy tego, iż z pracownika Korporacji stał się jej dobrowolnym Więźniem i Niewolnikiem! Próbują uciekać z Korpoklatki, gdy zazwyczaj mają już kłopoty z narkotykami, seksem, weekendowym resetowym clubbingiem. Pierwszym wstrząsem jest rozwód, krytyczne reprymendy od starszyzny z zarządu lub szefostwa, długi na koncie… Tracą spokój, własną wartość (bo według siebie i reszty są tyle warci, ile dadzą firmie zysku i pożytku, a posada w Korporaju dożywotnia nie jest..!), sen staje się luksusem, a relaks… Po co, przecież to strata czasu…?!

 

Światło w mroku, dróżka w chaosie…

burz top_dogsCzy takim nieszczęśnikom jak siódemka Top Dogsów można pomóc? Tylko wtedy, jeśli się ich wystarczająco silnie kocha, mocno wspiera i bardzo chce wyciągnąć z mułu i bagna na zieloną trawę spokoju i pod błękitne niebo zwane Rodziną. Ktoś mi zarzuci naiwność, a ja mu zripostuję: znam wypadki – i nie są one jednostkowe (!) – kiedy to współmałżonkowie, partnerzy, przyjaciele zawlekają takich delikwentów do ośrodków psychoterapii. Jeśli ktoś dalej zamierza zarzucać mi sentymentalizm – proszę niech się poświęci, weźmie do ręki dowolny podręcznik akademicki psychologii biznesu – no jeśli za trudno, niech będzie jakikolwiek tom popularnonaukowy – i sprawdzi kilka z poniższych haseł: anoreksjo-bulimia, anoreksja, zaburzenia snu spowodowane przepracowaniem, wysypka alergiczno-psychotyczna, psychoza natręctw, stany maniakalno-samobójcze, depresja dwubiegunowa, Borderline-Syndrom… Starczy? Zdaje się, że tak!

 

Teatr to miejsce dla twardzieli i mentalnych wojowników…

burz top_dogs_banerPodczas tegorocznego festiwalu „Rzeczywistość Przedstawiona” ktoś wybitnie genialny spytał Grzegorza Kempinsky’ego, po co robić sztukę o pracoholizmie w teatrze w małym Zabrzu…? Niechże ów przyjmie odpowiedź od lubelskiej krytyczki: „Drogi Geniuszu, Od Kiedy To Pracoholizm Występuje Tylko W Metropoliach…?!”. Wzrasta bezrobocie, społeczeństwo ubożeje, coraz bardziej się kastuje (nie ma co się oszukiwać, stan ten trwa od połowy lat 90-tych ubiegłego wieku!), spada poziom wszelkich norm i wartości, Honor i Godność to coraz częściej pojęcia ze słownika staropolszczyzny (o zgrozo!)… Wielkie firmy od początku tego wieku zaczynają się przenosić do coraz mniejszych ośrodków: tańsza siła robocza, bardziej bezkompromisowa kadra, częściej można ją wymieniać, a i koszta najmu nie bez kozery…!

Właśnie w takich miastach jak Zabrze, na tak nośnych scenach jak Teatr Nowy, winno się wystawiać takie teksty jak ten Ursa Widmera! Zbigniew Herbert powiedział niedługo przed śmiercią: „Podstawowym obowiązkiem intelektualisty jest myśleć i mówić prawdę”. Ja zaś powtórzę po raz nie wiem który za moim ulubionym Rogoffem: „(..) Teatr jako taki nie jest bezpiecznym miejscem. Ma stawiać pytania, pobudzać do myślenia, prowokować do dyskusji, stawiać wzorce do naśladowania, czasem kłody do pokonania własnych lęków i kompleksów. Ale nie ma prawa być letni – ma wrzeć, bo to po ten twórczy ferment pielgrzymuje do niego WIDZ! (…)”.

burz top_dogs_owacjeNo i dochodzimy do kwestii kardynalnej… Jeśli przez dwie godziny ósemka zabrzańskich aktorów wbija mnie w fotel, hipnotyzuje, zajmuje dokładnie każdy mikron mojej uwagi, sił psychicznych, empatii, dosłownie przenicowuje mnie swoim aktorstwem „na lewą stronę” – to przed takim mistrzostwem gnę się jak scyzoryk do samej Ziemi! Są szczerzy, prawdziwi, wiarygodni, naprawdę chcą coś w widzach zostawić, zaszczepić, sprowokować do dyskusji, dialogu, poruszyć duszę i serce… Dla takiego aktorstwa, dla takiego zespołu teatralnego warto jechać sześć godzin, jeśli u kresu czeka wytrawna uczta teatralna (zwłaszcza w dobie wszechobecnego dyktatu Gwiazd i nabzdyczonych Reżyserów Celebrytów)! Po prostu zabrzański Teatr Nowy to scena zaangażowana, ale w pełni pozytywnie, wartościowo, twórczo – to już dzisiaj rarytas. Zbyt rzadki i cenny w dobie wszechobecnego Kiczu, Campu, Tandety…!

autor tekstu: Anna Rzepa Wertmann

_________________________________________________________________________
#teatr