Być człowiekiem – nie ideą!

Być człowiekiem – nie ideą! to niezwykle ważny wpis Grzegorza Pawlaka o tym, co tak naprawdę jest ważne w teatrze i o tym, jak prędko zapomina się o wielkich ludziach.

Być człowiekiem – nie ideą

byc-czlowiekiem-nie-ideaTymczasem… konsekwentnie… O TEATRZE…

Mój Dziekan był Gejem. Nie Gejem! PEDAŁEM!! Tak sam siebie przedstawił na spotkaniu ze studentami PIERWSZEGO ROKU!!: „Jestem stary pedał, ale przyjdźcie do Teatru, całe „Czworaki” (spektakl „Na Czworakach”, rola – Laurenty, reż. Tadeusz Minc , rok 1985, TEATR POLSKI WE WROCŁAWIU!!) sam „ciągnę”! Wzbudził tym „wyznaniem” mój niekłamany szacunek!! Ten nienagannie ubrany, mówiący NIESKALANĄ polszczyzną MĘŻCZYZNA, miał „jaja”. Był GENIALNYM aktorem i CZŁOWIEKIEM mającym wyjątkową ODWAGĘ!

Jeszcze niedawno, na moim podwórku PEDAŁA by „zajebali”. Chociaż… chyba nie… Pewnie… Jednak, tak. „Zajebaliby” Go szyderstwem, brakiem szacunku, poniżaniem. A „Ten”… Facet, który „rządzi sceną”, DZIEKAN WYDZIAŁU AKTORSKIEGO, którego preferencje NIKOGO NIE OBCHODZĄ, chce o nich mówić! I mówi o nich głośno! To był „coming out”! W 1983 roku! Komuna w rozkwicie! I żadnych seksualnych „podchodów” w stosunku do studentów, uczciwość i miłość do zawodu ZAWSZE na pierwszym miejscu.

Do tego stopnia, że, jeśli na egzaminie zauważył u zdającego cechy homoseksualne w zadaniu egzaminacyjnym, które wymagało bycia „straight” i, mimo wielu prób, nadal były widoczne, nie przyjmował go do szkoły. Nie dlatego, że zdający był homoseksualistą, ale dlatego, że miał być AKTOREM! „Białą tablicą”, na której można wszystko „napisać”.

Wiem, to dość kontrowersyjne ,i, można sądzić, dyskryminujące, ale dla Niego było to prostu brakiem talentu: „Jak on zagra Romea”? A aktor musi umieć ZAGRAĆ wszystko!

Piszę o tym dlatego, że dla mojego Dziekana, bez względu na Jego preferencje, predyspozycje do wykonywania zawodu były najważniejsze.
Dystans do siebie, poczucie humoru, nieprawdopodobne anegdoty, które do chwili obecnej krążą o Nim wśród znajomych.

Oglądając dziś spektakle, filmy, w większości „naszych” produkcji, nie wiedzieć czemu coraz rzadziej patrzę nie na „postać”, nie na człowieka, ale na jakąś ideę. I jeśli aktor wpisuje się swoją rolą w „jedynie słuszny”, aktualnie „panujący” światopogląd, dostaje najczęściej nagrodę. „Dzięki” „w/w, jedynie słusznie” myślącym recenzentom, dziennikarzom, jurorom festiwali.

I myślę sobie: „dlaczego Ci, w większości wspaniali aktorzy są tak bardzo krzywdzeni, tak bardzo, najczęściej nie z własnej woli, uwikłani w coś, czego zwykle sami nie wybrali (bo przecież grają w tym co się produkuje, a „aktor jest od grania, jak d… pa od… s… nia” – aktorskie powiedzonko)

A potem, ostatnio to reguła, zarzuca się Im „żydostwo”, „pedalstwo”, czy Bóg jeden wie, co jeszcze. Nie uogólniam.
A w rezultacie, oglądamy, dzięki temu „uwikłaniu” filmy, nie o LUDZIACH, ale o Żydach, pedałach, zdrajcach itp.
A przecież „pedał”, czy „Żyd” może być wspaniałym człowiekiem, ale może też być, z przeproszeniem „chujem”. Po prostu – znów się powtórzę – CZŁOWIEKIEM, nie IDEĄ!

Obejrzałem ostatnio kilka filmów i seriali: „True Detective”, „Narcos”, „Vinyl”, „Garderobiany” z Anthony’m Hopkinsem. POWALAJĄCE!
Przy żadnej z tych „produkcji” nie pomyślałem, że wpisuje się ona w jakąś „walkę polityczną”.
KUNSZT, KREACJE AKTORSKIE, opowieści o LUDZIACH, patrzyłem z podziwem, tak, jak kiedyś oglądałem spektakle Tadeusza Łomnickiego, który, w tych trudnych czasach był PRZEDE WSZYSTKIM AKTOREM.

Mam dość naszego, często nie zamierzonego KUREWSTWA!
Nie chcę filmu, teatru, który jest częścią czyjejś „walki wyborczej”, chcę opowieści o CZŁOWIEKU. Wszystko jedno KIM BĘDZIE! Bez „lokalnego smrodku”, ale z ” prawdą”. NIEŁATWĄ! Chcę PRAWDY! Nie CWANIACTWA!
WIARYGODNOŚĆ. NA NIĄ NIE MA CENY!

Dla jasności. Piesiewicz był i jest dla mnie wiarygodny! I nie ma dla mnie znaczenia, czy „zakładał kiecki”, nie chcę „zaglądać mu do łóżka”.
Pisał GENIALNE scenariusze! I – dla mnie – jest WIELKI!!

A teraz poproszę o wybaczenie, będzie PRYWATA!
Zdarzyło mi się kilka razy pracować z takim reżyserem. I reżyserką! Uwielbiam pracować z Justyna Celeda. Mimo, że zawsze się spieramy na temat wyższości estrogenu nad testosteronem i nie zgadzamy się światopoglądowo UWIELBIAM JĄ! Bo jest UCZCIWA! Wybacz, Justyna, ale musiałem… I nie mam w tym żadnego interesu… Jeśli jeszcze kiedyś zagram u Justyny, poproszę o maila, będę się tłumaczył 🙂
A reżyser? To też Dyrektor! Nie wypada, bo ktoś mnie może zacząć podejrzewać o „włażenie w tyłek” 🙂

Wracając do „tematu”:
Mój Dziekan… było mi bardzo przykro, że, kiedy zmarł, ta smutna wiadomość pojawiła się tylko w jakimś nędznym „pasku” w wiadomościach. A zasługiwał (i nadal zasługuje) na wiele, wiele więcej.
Dla mnie nadal jest wzorem!

Kto za kilka lat będzie pamiętał kim była Joasia Wizmur? Królowa Dubbingu! Najwspanialszy, najcudowniejszy Człowiek i genialny reżyser!
Jak wielu jest i było wielkich i niedocenionych?!

Taki pomysł: a gdyby powstała seria filmów dokumentalnych o NICH właśnie…
Po raz drugi… Wybaczcie prywatę…
Gadaliśmy o tym pół roku temu, mam nadzieję, że to jeszcze aktualne…
Czy to dobry pomysł na „dokumenty o WIELKICH NIEDOCENIONYCH?”
Eryk Lubos mówi TAK!
Janusz Andrzejewski mówi TAK!
A Wy, Koledzy?

Grzegorz Pawlak
https://www.facebook.com/grzegorz.pawlak.526/posts/1249429151775751


#teatr