Bycie jurorem

Bycie jurorem w Polsce to naprawdę niezła fucha.

 

bycie juroremPamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych poznałem w bardzo dziwnych okolicznościach pewnego szefa mafii. (Tak to nie jest żart – z tym, że nie był to żaden zakapior, lecz ktoś, kto większość swoich brudnych pieniędzy zdążył już wyprać i miał kilka bardzo legalnych interesów i rzeszę tak zwanych lobbistów, którzy głównie zajmowali się przekupywaniem prominentnych polityków).

Mógłbym o owym szefie opowiedzieć wiele anegdot, łącznie z tym, jak kiedyś ukradłem kelnerce napiwek równowartości mojego tygodniowego zarobku, który zostawił dla niej po sobie na stoliku u Bliklego w Warszawie, kiedy musiał wyjść przede mną…

Ale miało być o tym, jakie w Polsce jest bycie jurorem.

Otóż, kiedyś mój znajomy szef mafii się zakochał w pięknej blondynce z duuuuużymi niebieskimi oczami.

Ponieważ, zakochiwał się gwałtownie i był bardzo romantyczny, postanowił swojej wybrance zafundować wygraną w konkursie miss, który szczególnie w tym celu dla niej zorganizował.

Ku mojemu przerażeniu zaproponował mi bycie jurorem.

Ku przerażeniu owszem, bo na spotkaniu bardzo jasno wytłumaczył warunki tego „angażu”, a brzmiało to mniej więcej tak:

– Dostaniesz 10 tysięcy zeta (przypominam, że rzecz miała miejsce w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to było więcej, niż moja roczna pensja!), apartament w hotelu, gratisową wyżerkę i trzy laski, które cie będą „obsługiwać”,  ale pamiętaj moja ukochana ma wygrać.

Pomimo, że na korupcję jestem bardzo podatny i za kawałek marcepanu jestem w stanie zrobić prawie wszystko, perspektywa tak grubego przekrętu, transmitowanego na żywo w telewizji, napawała mnie strachem i nie wiedziałem, jak mam się z tego wykręcić.

Termin finału konkursu zbliżał się coraz bardziej, a ja nadal nie wiedziałem, jakiego mam użyć fortelu, żeby nie być jurorem.

Brałem pod uwagę różne przypadki chorobowe, łącznie z tymi zakaźnymi, ale ponieważ wiedziałem, jakiego kalibru jest to człowiek i że jemu się nie odmawia, obawiałem się takiego rozwiązania.

Na mój ratunek przyszedł wtedy los, który zrządził, że kilka dni przed owym konkursem, po długiej chorobie zmarł mój ojczym, a ja co prawda zdruzgotany tym faktem, z wielką ulgą jednakowoż pojechałem do Szwecji, gdzie wtedy mieszkali moi rodzice, żeby zająć się pogrzebem.

Z ulgą bo miałem ważny powód, żeby odmówić mojemu bossowi, bycie jurorem.

Oglądając później ów finał w telewizji zobaczyłem, że moje miejsce w jury zajął jeden z bardziej prominentnych aktorów, który nomen omen, teraz należy do jednych z bardziej świętojebliwych w kraju.

Widocznie był tak samo, jak ja podatny na korupcję, albo po prostu nasz znajomy boss, po prostu złożył mu propozycję nie do odrzucenia i chłopak się złamał…

xxx

(Zaznaczam, że wszystkie podobieństwa do tym, co obecnie dzieje się w polskiej branży teatralnej na festiwalach teatralnych jest niezamierzone i całkiem przypadkowe.)

 

Mafia:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mafia

__________________________________________________________________________
#teatr