Byłabym wielkim monstrum

Byłabym wielkim monstrum –  to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym we współczesnej Polsce.

 

Byłabym wielkim monstrum

 

Byłabym wielkim monstrum

Zaczęła szukać wolnego miejsca przy stole, żeby pokroić sobie warzywa na sałatkę.

– I na tym zamierzasz daleko zajechać? – Zamyślony spojrzał sceptycznie na pomidora i kapustę pekińską.

 Właśnie podgrzała się zupa i nalał sobie cały talerz aż  po brzegi. Wziął kromkę chleba i powoli zaczął jeść gorący krupnik.

– Zamierzam zajechać na tym bardzo daleko. Właśnie otwieram sezon rowerowy i mam nadzieję, że obejrzysz w piwnicy mój pojazd, sprawdzisz powietrze w kołach i w ogóle…

– Ale dopiero po obiedzie – wielki kawałek kartofla zniknął z łyżki Zamyślonego.

– No jasne, ale zaraz po obiedzie, a nie dopiero po drzemce, bo będzie już wieczór i za późno na jazdę rowerem, a ja muszę jeszcze ugotować jakąś zupę na jutro.

– Po obiedzie będę osłabiony i śpiący, przecież wiesz – usiłował wymigać się od czekającego go zajęcia.

– To tylko kilka minut, na pewno wytrzymasz, a potem będziesz mógł w ciszy i spokoju poleżeć, bo nas z Mrówką nie będzie – Jesienna szukała mocnych argumentów.

– No dobra, pójdę już pójdę do tej piwnicy – był wyraźnie niezadowolony.

– Fajnie, dzięki już teraz – udała, że nie widzi jego niechęci.

Zagotowała się woda i Jesienna wrzuciła da garnka wszystkie pierogi z foliowego opakowania.

Mrówka siedziała w swoim pokoju przy komputerze i czekała niecierpliwie, żeby coś zjeść i lecieć na siatkówkę do szkoły. Była taka szczupła jak Jesienna w jej wieku. Ach, kiedy to było?

Pierogi gwałtownie wypłynęły na powierzchnię wody i mało brakowało, a wyskoczyłyby z garnka na podłogę. Dziurkowaną łyżką Jesienna wyjęła je na talerze. Cztery położyła Mrówce, a dwanaście Zamyślonemu.

– Zabierz swoje pierożki – krzyknęła w głąb przedpokoju.

– Jeszcze nie skończyłem tej zupy – Zamyślony wydrapywał resztkę krupniku z talerza.

– Mówiłam do dziecka, ale ty też możesz brać swoją porcję…

Mrówka bezszelestnie zniknęła w swoim  pokoju z talerzem pierogów.

Zamyślony wstał od kuchennego stołu i wstawił do zlewu talerz po zupie.

– Czy mam polać je masłem? – zapytał na widok pierogów.

– Jeśli masz za niski cholesterol, to proszę bardzo – Jesienna zawzięcie kroiła warzywa.

– Jakiś cholesterol na pewno mam, ale nie obchodzi mnie czy jest on wysoki czy niski – Zamyślony, który unikał lekarzy jak ognia wyjął z lodówki maselniczkę i odrąbał widelcem prawie pół kostki masła. Wrzucił je na pierogi i zaczął intensywnie nimi kręcić, żeby  masło dobrze się rozpuściło.

Tymczasem Jesienna pokroiła pomidora i kapustę pekińską, rozmieszała zioła z oliwą z oliwek i polała nimi swoją sałatkę. Nie mogła spokojnie patrzeć na te cholerne pierogi. Była wściekle głodna. A do tego topiące się masło pachniało apetycznie na ślicznych, okrąglutkich pierożkach, które jeden po drugim znikały w paszczy jej męża.

„Cholera, on w ogóle nie tyje ! Gdybym jadła choćby połowę tego, byłabym wielkim monstrum, które uczepione do dźwigu, opuszcza mieszkanie przez okno. Może byłabym sławna dzięki swoim rozmiarom i w jakimś medycznym programie pokazaliby wtedy jak najcięższej kobiecie w Polsce wszczepiają balon żołądkowy. Chyba musiałby być to balon do latania w pucharze Gordona – Bennetta. Nie, takiej sławy nie chcę, ale jak on to robi, że je za trzech, a nie tyje? Może dlatego, że pali?”……

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce