Całujący Rączki i Urządniczka

Całujący Rączki i Urządniczka – to następny odcinek „Trenera duszy” pióra Anny Rychter, tym razem o tym, jak niektórzy potrafią się dobrze urządzić.

Całujący Rączki i UrządniczkaDochodziła właśnie do osiedlowego bazaru gdy usłyszała znajomy głos. Pomiędzy straganami z sałatą, rzodkiewką, jabłkami i ruskimi ”kanfietami” przemykał jak co dzień rano Całujący Rączki – emerytowany major Ludowego Wojska Polskiego. Był żołnierzem Czarno Widzącego Generała (teraz w stanie spoczynku), przez którego Jesienna nie miała studniówki, bo wprowadził w grudniu 1981 zakaz zgromadzeń (i nie tylko). Całujący Rączki swoje już w życiu zrobił i wypracował za to całkiem niezłą emeryturę. Teraz mógł dzięki temu od rana spokojnie filozofować z Kramarzami Od Pietruszki i uboższymi od niego Cywilami Na Emeryturze. Nie brakowało mu przy tym wojskowej galanterii, która kazała wszystkie spotkane na swojej drodze panie całować w obydwie rączki. Z panami zaś politykował, wymądrzał się, doradzał im, podpierając się autorytetem i mądrością oficera LWP (w stanie spoczynku). Całujący Rączki był wypoczęty i czasowy, nikomu nie przepuścił, bez opowiedzenia filozoficznej dykteryjki. No i na polityce znał się jak mało kto.

Każdego ranka  wybiegał ze swojego mieszkanka w bloku, które za wierną służbę podarował mu Czarno Widzący Generał. Marszowym krokiem przemierzał osiedlowe dróżki, robiąc poranne zakupy. Wiosna przygnała go na ryneczek po nowalijki i świeże pieczywo dla swojej Urządniczki, której był wierny od ponad 30 lat. Razem z nią wychowali swoje potomstwo, które już dawno rozpierzchło się po świecie, a teraz we dwójkę dogadzali sobie na co dzień, posiłkując się emeryturą Całującego Rączki i pensją Urządniczki, która urządziła się na wieki, piastując posadę w Urządzie  Miasta. Urządniczka od wielu lat była radną, często bezradną, wsteczną, i bezmyślną, ale co miała robić, jak jej elektorat składał się z takich samych jak ona Osiedlowych Żon Emerytowanych Oficerów – sierot po Czarno Widzącym Generale. Ona była odzwierciedleniem ich potrzeb, nadziei, oczekiwań i kultury politycznej.

Prozaiczne sprawy dnia codziennego Urządniczka załatwiała poprzez Całującego Rączki. To on robił zakupy, sprzątał mieszkanie, wypełniał kwity i formularze i ścierał się z innymi urządnikami, którzy mieli zwyczajowy bałagan w papierach.

W tym czasie Urządniczka intensywnie myślała jak tu najlepiej (dla siebie) urządzić lokalny świat. W przerwach od myślenia odpoczywała na sesjach Rady Miasta.

Całujący Rączki promował cnoty i kompetencje swojej Urządniczki  wszędzie gdzie tylko zaniosły go emerytowane nogi: w sklepie, na straganie z marchewką, w aptece, w pralni i na zebraniu zarządu osiedla. Dzięki temu upewniał Urządniczkę, że może ona spać spokojnie, bo jej elektorat wciąż wierzy, że dotrzyma swoich obietnic, składanych na wszystkich osiedlowych słupach podczas nudnych kampanii wyborczych.

Jeśli zaś nie uda się  Urządniczce w tej kadencji zrealizować jej wyborczych zamiarów, to sprawa prosta – należy wybrać ją na kadencję następną. Wtedy bogatsza duchowo i bardziej doświadczona będzie wiarygodniejszym reprezentantem osiedlowego elektoratu. Co nagle, to po diable. Do wszystkiego trzeba dochodzić systematycznie, ucząc się na własnych błędach….

CDN

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy