Chodzić nago na szczudłach kopulując

Chodzić nago na szczudłach kopulując – nie ma żadnej granicy w sztuce. Wszystko można. Pytanie tylko po co się to robi.

Chodzić nago na szczudłach kopulując

„Nie istnieją granice, których nie wolno przekroczyć. Wszystko można. Chodzić nago na szczudłach kopulując z bratem też można. Tyle tylko, że albo spektakl jest efektem pracy wyobraźni albo efektem zacierania jej braków przez artystyczny bełkot. I wszystko byłoby do przyjęcia, gdyby chodziło tylko o sztukę.” – napisał Bartek Miernik
https://www.facebook.com/grzegorz.kempinsky/posts/10200273962066148

 

Chodzić nago na szczudłach kopulując

 

W pełni zgadzam się z Bartkiem. Uważam, że prawdziwa sztuka nie zna żadnych granic, ale także, że prawdziwa sztuka jest efektem prawdziwego głosu duszy i wyobraźni, a nie oportunistyczną i koniunkturalną dziwką nastawioną na tani efekt, skandal i rozróbę dla rozróby, albo uzyskanie jakichś partykularnych korzyści własnych.

Tego drugiego, moim zdaniem, mieliśmy w polskim teatrze przez ostatnie dwie dekady ponad miarę, gdzie „grupa dzierżąca władzę w teatrze” do jednej z największych cnót wyniosła artystyczny bełkot, amatorszczyznę i efekciarstwo.

Zwie się to wszystko „nowym teatrem” i polega generalnie na tym, że grupa niekompetentnych dyrektorów, daje pracę grupie niekompetentnych reżyserów, którzy rzygają swoją niekompetencją ze sceny, a grupa niekompetentnych recenzentów wychwala potem to wszystko jako ósmy cud świata, dorabia do tej amatorszczyzny ideologię i ogłasza, że wszystkie te niekompetentne łapserdaki są najlepszym teatrem w Polsce, Europie i kuli ziemskiej.

Wszyscy są oczywiście powiązani ze sobą i wysysają publiczną kasę, bogacąc się na jednym wielkim przekręcie jakim jest promowany przez „spółdzielnię teatralną” i wiadome lobby shit teatralny zwany nowym teatrem”.

Oczywiście najbardziej na tym cierpi widz, bo wbrew dziwce, jaką jest statystyka i ogłaszanym wszech i wobec sukcesom frekwencyjnym, Kowalski nie lubi, kiedy rzuca się w niego kupą ze sceny i woli rozumieć sztukę, na którą przyszedł, niż jej nie rozumieć i to właśnie dzięki wyżej opisanym szkodnikom teatralnym zanotowaliśmy w Polsce spadek frekwencyjny o JEDNĄ TRZECIĄ przez ostatnie dziesięć lat.

Dlatego ja osobiście się cieszę, kiedy turlają się głowy owych „geniuszy teatralnych”, które przez dwie dekady mordowały nasz teatr.

Amen


#teatrpolski