Ciotka w roli swatki

Ciotka w roli swatki – to kolejny odcinek powieści Anny Mentlewicz „Pewna pani z telewizji”, której fragmenty publikuję na blogu.

Ciotka w roli swatki

 

Wanda podeszła do siostrzenicy, żeby ją przytulić.

– Córciu, wszystko u ciebie w porządku?

– Zawsze może być lepiej, ale jest nie najgorzej.

– Wyglądasz na zmęczoną – stwierdziła ciotka i czule dotknęła policzka Stelli.

– Miałam ciężki dzień.

– Kiedy ty wreszcie odpoczniesz, dziewczyno? Pracujesz od rana do nocy. – Wanda załamała ręce.

– Jutro mam wolny dzień, więc sobie odetchnę, ciociu.

– A doktor Jacek? Dzwonił do ciebie? Prosił mnie o twój telefon. Biedny pan doktor… To straszne tak stracić rodziców – paplała ciotka i nie zauważyła, jakie wrażenie jej słowa wywołały u siostrzenicy.

Stella zmrużyła oczy i lekko zacisnęła pięści, żeby opanować drżenie dłoni.

– Jak mi opowiadał o swojej tragedii, zaraz mi się przypomniało, co spotkało twoją biedną matkę – kontynuowała z przejęciem Wanda.

Stella chciała ją zapytać, czy opowiadała o tym doktorowi Jackowi, ale nie zdążyła, bo on nagle stanął w otwartych drzwiach sali. Ciotka ucieszyła się na jego widok.

– Pan doktor znowu ma dyżur? – zapytała z troską.

– Koleżanka mnie poprosiła, żebym ją zastąpił – wyjaśnił lekarz, zerkając na Stellę.

Dziennikarka czuła, jak fala gorąca przepływa przez jej ciało. Mocniej zacisnęła pięści.

– Pan dla wszystkich taki dobry – zachwycała się Wanda, udając, że nie widzi coraz odważniejszych spojrzeń doktora na swoją siostrzenicę.

– Chyba mnie pani przecenia. Zajrzałem, żeby zapytać, jak się panie czują, ale przyjdę później, bo mają panie gościa – powiedział i chciał się wycofać na korytarz.

Tymczasem Stella postanowiła skorzystać z okazji i skrócić wizytę w szpitalu, bo naprawdę czuła się zmęczona.

– Proszę nie wychodzić, panie doktorze. Na mnie już czas. Muszę jeszcze popracować – oświadczyła, wstając z krzesła i odstawiając je na bok.

– Dziewczyno, ile można? Przez tę pracę zaniedbujesz siebie. Nawet zjeść spokojnie nie masz czasu. Co to za życie?! – ubolewała Wanda.

– Lubię je, ciociu. – Stella cmoknęła krewną w policzek na pożegnanie.

– A może dałaby się pani zaprosić na obiad? Na przykład jutro? – zaproponował Jacek, mając nadzieję, że w obecności ciotki Stella nie odmówi mu spotkania.

Kiedy dziennikarka szukała w myślach grzecznej wymówki, dlaczego nie może przyjąć zaproszenia pana doktora, ciotka postanowiła pokrzyżować jej plany.

– Wspominałaś, kochana, że masz jutro trochę wolnego, prawda pani sąsiadko? – Wanda odwołała się do chorej, a kobieta ochoczo przytaknęła głową.

– Znam niedużą hiszpańską restaurację ze świetną kuchnią.

Doktor Jacek rozbudował swoje zaproszenie i zerknął na Wandę w taki sposób, że ta nie miała wątpliwości, że liczy na jej wsparcie.

– Lubisz frutti di mare, kochanie.

Ciotka w roli swatki odnalazła się znakomicie. Tymczasem Stella czuła, jak coraz bardziej traci grunt pod nogami i nie miała pomysłu, jak mogłaby się grzecznie wyłgać ze spotkania z Jackiem. Pacjentka usiadła na łóżku, żeby lepiej słyszeć szczegóły rozmowy, której finał bardzo ją zainteresował…..

CDN

Pewna pani z telewizji

Anna Mentlewicz

strona gdzie można kupić książkę:
https://www.dobre-ksiazki.com.pl/pewna-pani-z-telewizji-p657044.html?utm_source=ceneo&utm_medium=cpc


#Pewnapaniztelewizji