Cipka na drzwiach Polaków

Cipka na drzwiach, to najprawdziwsza prawda i historyczna zarazem, i Polaków obyczajów dotycząca. O tym jak nierządnice karano. Pisze Piotr Łoboda.

Bardzo ciekawy to felieton i jak zawsze, kiedy Piotr pisze, z nieoczekiwaną puentą z tym zastrzeżeniem, że moim zdaniem rzecz dotyczy nie tylko posłanek dobrej zmiany, a w równym stopniu posłanek opozycji. Ale przeczytajcie sami – oto Cipka na drzwiach:


Cipka na drzwiach Polaków

 

A jednak ten upał to w dekiel bije i pod deklem miesza, mnie przynajmniej.

Więc w taki upał to w chałupie siedzę i ani myślę o wyłażeniu gdzieś.

A w taki upał to czytaniu najlepiej się oddać, co lubię szczególnie, a czasu na to mam pod dostatkiem. Naukę i naukowość od dawna mam tam, gdzie jej miejsce, więc mogę wreszcie zajmować się tym, co mnie interesuje albo bawi … więc mogę doczytywać to czego wcześniej nie za bardzo mogłem, a nawet rzeczy dziwne …

… cipka na drzwiach

… a niech Pan Bóg broni, bym miał zamiar jakąś obsceniczność tutaj uskuteczniać, niech mnie broni. Za poważny na to jestem już chociażby z racji wieku, o innych racjach nie wspominając.
Jeśli zatem pisać będę o owej cipce na drzwiach, to o najprawdziwszej prawdzie i historycznej zarazem, i Polaków dotyczącej. I nie będzie to o tym powiedzonku, popularnym kiedyś i nie bez racji, w którym jeśli kto brednie jakie rzucał, mówiło się, że „rzucił jak nie przymierzając rzeźnik świńską cipką o ścianę”. Tak się kiedyś mówiło, ale dzisiaj to już nie, bo to spowszedniało tak, to rzucanie, że z takiego sejmu, dajmy na to, to tylko jeden mlask by dochodził, mlask tych cip rzucanych o ścianę …

Ale teraz to poważnie już, bo rzecz poważną jest, a dotycząca „pierwotnego prawa małżeńskiego w Polsce” i podaną nie przez byle kogo, bo przez samego Kadłubka i biskupa do tego, w tej jego „kronice”. No więc wg rzeczonego Kadłubka, król Bolesław Śmiały był łaskaw karać niewierne żony swoich wojów każąc im szczenięta piersią karmić, a dzieciątka z tych związków poczęte wyrzucać na śmietnik lub o drzewo główkami traktować. Taki to „wesoły król” był ten Śmiały, o świętość małżeńską dbający a i postów wszelakich przestrzegający, a tym co nie przestrzegali zęby zwykł nakazywać był wybijać, choć niektórzy twierdzą, że zęby wybijał Chrobry.

Nie podobało się to podobno i za bardzo pewnemu biskupowi Stanisławowi, a i inne rzeczy u tego króla też mu się nie podobały, co nieopatrznie głośno wypowiadał, a nie powinien był. Trzepnął był zatem owego Stanisława w łeb król żelazem jakim i było po biskupie. Trzepniętego zaraz świętym zrobili, bo trzepnięci to jednak większe szanse mają i pierwszeństwo do świętości.

Król świętym nie został a nawet na dobre mu to nie wyszło.

Niejaki Thietmar i historyk zacny, co te czasy opisywał był i wiarygodnie dość, donosił historycznie, że za Bolesława Chrobrego (gdy ten jeszcze ponoć poganinem był) łby żonom obcinano zaraz po pogrzebie całopalnym mężów swoich zmarłych wcześniej, „by w ten sposób żona razem z mężem odchodziła”. Jaki był tego powód niewiadomo – być może, by żona w „niepowołane ręce” się nie dostała jako „voto”, albo też by zapewnić mężusiowi ciągłość dupczonka w życiu pozagrobowym. Niech się tym jednak mediewiści zajmują bo mnie to zwisa, ten powód, choć żal mi trochę tych „cieplutkich wdówek”.

Grzebiąc w tych thietmarowskich szpargałach zauważyć godzi się, i za tego samego króla, że „jeśli gdzie nierządnica się znalazła (to jest ta, której mąż nie wystarczał był) tedy szpetną i okrutną karę na niej wymierzano poprzez obcięcie sromu, a ten obrzezek, jeśli go tak można nazwać, wieszano na drzwiach domu, aby uderzając oczy przechodnia był dla niego na przyszłość zachętą do ostrożnego postępowania”. Uznać to należy za typowa karę za niewierność małżeńską u Słowian i Polaków oczywiście też.

Ile cipek na drzwiach w takim Krakowie wisiało albo w Gnieźnie jakim, tego nie wiem i pewnie się nie dowiem bo GUS-u wtedy nie było i statystyk nie prowadzono rzetelnych.

Spostrzegawczy zauważyli na pewno, że kochankowych ciulików na drzwiach nie wieszano, a nawet nie obcinano ich.
„Zhańbiony mąż” miał jednak pełne prawo i bez konsekwencji kochanka zatłuc czy zarąbać, coram propingnuis, a nawet w obecności krewnych – a skoro tak, to i na co mu ciulik nieboraka, skoro jego łeb u powały mógł powiesić sobie. Zatem ciuliki na drzwiach nie dyndały wówczas i to jest historycznie pewne.

Mąż niewiernej poniekąd i pośrednio też, ukarany zostawał, bo co mu z „żony niekompletnej” niejako , no chyba że … ale o tym Thietmar nie wspomina, choć podejrzewać można.
Słowem – „cierp pało, jak cię nie starczało”.

Nie było jednak u tych Słowian i Polonusów tak źle jak by sądzić można, i wielu i jasne strony ich życia zauważa, a które i dziś nawet sympatyczne się wydają.

I tak niejaki Ibrahim ibn Jakub, też historyk zacny i który był podobno tereny nasze odwiedził, i przyjemności naszych zażył, zachwycony był młodzieżą naszą i przedślubną dodam i jej swobodą w stosunkach damsko męskich, a którą dziś pewnie rozwiązłością nazwać by przyszło, a może i lewactwem jakim.

Panienki ówczesne nieskrępowane niczym były i ze swoją cielesnością mogły robić co chciały i robiły, i praktyki nabywały stosownej, a w małżeństwie przydatnej. Brak praktyki źle był przez małżonka odbierany, amatorszczyzna nietolerowana, a cnota wstydem raczej niż dumą była, a nawet powodem do rozwodu.

Pisze bowiem ów ibn Jakub i sympatycznie poniekąd: „kiedy małżonek poślubi dziewczynę i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: gdyby było w tobie cos dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś sobie wybrała kogoś, kto by wziął twoje dziewictwo; potem ją odsyła i uwalnia się od niej”.

No i proszę, czyżby nie miał racji …

Kiedy dziś patrzę na „buźki” niektórych posłanek z tej „dobrej zmiany” szczególnie, to nieodmiennie dochodzę do wniosku, że „gdyby było w nich coś dobrego …” to … to nie byłyby posłankami …

Czasy zmieniają się jednak …
Cipki na drzwiach już nie wiszą dziś ani kołatki żadne, bo dzwonki elektryczne lepsze są i skuteczniejsze …
A jednak mi żal …
Żal mi, że …

A czy w Tobie jest „co dobrego” ?…

Piotr Łoboda
https://www.facebook.com/piotr.w.loboda/posts/289158691549983

cipka

Słownik języka polskiego

cipka

1. pot. «kura, zwłaszcza młoda»
2. posp. «żeński organ płciowy»
3. posp. «o kobiecie, zwłaszcza niezbyt mądrej i traktowanej głównie jako obiekt seksualny»
https://sjp.pwn.pl/sjp/cipka;2449452.html

#cipkanadrzwiach