CYBERSEKS LEPSZY OD SEKSU?

sexCzęsto jestem świadkiem dyskusji, czy Internet przybliża ludzi, czy oddala i w większości wypadków słyszę wniosek, że Internet ludzi alienuje.

Pewnie w większości wypadków tak jest. W sytuacjach, kiedy wirtualny świat i wirtualne kontakty zastępują ludziom prawdziwe relacje i spotkania. Tak jak wypadku cyberseksu.

Jestem jednak zdania, że Internet tak, jak komputer, jest tylko narzędziem i wszystko zależy od tego, jak się tego narzędzie używa.

W moim osobistym przypadku wiem, że dzięki Internetowi poznałem kilka wspaniałych osób, których w życiu nie poznałbym w „normalnym” świecie, ponieważ poruszamy się w zupełnie innych środowiskach i kręgach.

sex1Na Facebooku miałem kilka nieprzyjemnych sytuacji, kiedy ktoś zaczął obrażać mnie, lub moich znajomych, albo szerzyć jakieś radykalne podglądy, które wywodzą się z nienawiści do ludzi, lub grup społecznych i wtedy takich  „znajomych” po prostu usuwałem i blokowałem.

Więcej jednak miałem tych doświadczeń miłych, kiedy spotykałem się z bezinteresowną dobrocią ludzką i wyrazami sympatii.

Tak poznałem Witka Augustyńskiego, świetnego webdesignera który założył mi moją stronę, tak spotkałem Marcina Mazurowskiego, znakomitego fotografa, który sfotografował mój spektakl „Peggy Pickit”, tak od Romka Pukara, dostałem dwie ogromne butelki kwasu chlebowego, pocztą z Ukrainy, tak zaznajomiłem się z Bronkiem Koltunem, który zaprosił mnie do swojego domu w Toscanii, tak codziennie rozmawiam z Irenką Komar, która jest pełna sympatii i zawsze śpieszy z pomocą potrzebującym, tak zapoznałem się z Rysią Blahaczkową, która niesie dobre słowo i jest szalenie pozytywną postacią, przykłady mógłbym jeszcze długo mnożyć.

Morał z tego, moim zdaniem, płynie taki, że jeśli używasz internetu w celu kontaktu z ludźmi, jest to niezwykle fajna sprawa, jeśli natomiast używasz netu ZAMIAST kontaktu z ludźmi, jest to już smutna oznaka samowykluczenia się ze społeczeństwa.

Amen


#GrzegorzKempinsky #cyberseks #seks #Facebook #alienacja