Czas nie istnieje przez chwilę

Czas nie istnieje przez chwilę – to znakomity felieton Ireny Czusz o tym, jak powinien wyglądać przedświąteczny czas, który zbyt często przecieka nam między palcami

Niestety zbyt często pozwalamy na to, żeby przedświąteczna bieganina i przygotowanie świąt, zabijały nam to, co najważniejsze, czyli przeżywania i kontemplowania przedświątecznej atmosfery. Bo według mnie czas przed Bożym Narodzeniem jest najpiękniejszy – nawet piękniejszy od samych świąt.

Czas nie istnieje przez chwilę

Czas nie istnieje przez chwilę

Pierwszy raz, od wielu lat, czas przed świętami nie skurczył się, nie napiął i niespiesznie przelewa się z jednej godziny w drugą.

Oszczędził mi wystawania w kolejkach i pozwolił rozłożyć siły na sprzątanie, relaks, refleksje i pogaduchy.

Złe wieści tylko na chwilę zmieniły barwy dnia. Jest jak jest i spinanie się niczego nie zmieni.

Czekam na przypływ i odpływ, a jutro ugotuję biały barszcz według przepisu babci. Puzzle w końcu się ułożą, supły rozplątają.

Przy stole usiądzie niewidzialny anioł, lęki przysną na poduszkach, herbata z goździkami i pomarańczami ukoi żołądek. Nikt się nie przeje, bo nie zje więcej niż zwykle. Myśli pobiegną do nieobecnych bliskich, do obrazów z przeszłości, do ludzi i miejsc z mapy życia. 

Moja ulubiona pora dnia przechodzi i zmienia się w noc. Szumi oczyszczacz powietrza, pachną gałązki jodły. Czas nie istnieje przez chwilę.

Irena Czusz

Czas

Czas – skalarna (w klasycznym ujęciu) wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu[p. Pojęcie to było również przedmiotem rozważań filozoficznych.

Czas może być rozumiany jako:

  • chwila, punkt na osi czasu,
  • odcinek czasu,
  • trwanie,
  • zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych,
  • czwarta współrzędna czasoprzestrzeni w teorii względności.

W filozofii

Jednym z tematów dyskusji filozofów i naukowców był m.in. spór o absolutny bądź względny charakter czasu.

Wedle pitagorejczyka Parona czas jest czymś nieuporządkowanym, gdyż powoduje on utratę pamięci, zapominanie. W tym sensie czas jest bardziej przyczyną ginięcia, niż powstawania (ArystotelesFizyka 222b). Dla samego filozofa czas był jedynie ilością ruchu, odliczaniem poszczególnych momentów ‘teraz’ ze względu na ‘wcześniej’ i ‘później’.

Platon wierzył w czas cykliczny, będący stworzonym przez demiurga „ruchomym obrazem wieczności, poruszającym się według liczby”. Za to Arystoteles utożsamiał czas z ruchem – przejściem od możności do aktu[.

Św. Augustyn rozważa w XI księdze Confessiones różne aspekty czasu. Wypowiada pogląd, że jest on bezcenny, nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością. Teraźniejszość (to, co istnieje materialnie) jest dla niego czasem zauważanym (choć nieuchwytnym), przeszłość (to, co istniało) – pamiętanym, a przyszłość (to, co będzie istniało) – oczekiwanym; waha się jednak, czy te dwie ostatnie odmiany gdziekolwiek jeszcze (już) istnieją. Z całą pewnością stwierdza zaś, że czas stworzył Bóg, który znajduje się poza nim.

Zdaniem Kanta (estetyka transcendentalna) czas i przestrzeń są apriorycznymi formami naszej zmysłowości. Mają one swoje źródło w podmiocie i stosują się do wszystkich zjawisk (tzn. zmysły dostarczają wrażeń już ukształtowanych czasoprzestrzennie). Czas (i przestrzeń) ukazują się nam w doświadczeniu jako realne, jednak podczas transcendentalnej analizy okazują się “być” idealne – stają się niczym, gdy chcemy je rozważać niezależnie od doświadczenia.

Z kolei Bergson dokonuje istotnego rozróżnienia pomiędzy matematycznym, dyskretnym czasem (nauka) rozbitym na chwile i pojmowanym w sposób przestrzenny, a czasem “rzeczywistym”, czystym dzianiem się, ciągłością, która dana nam jest w introspekcyjnym doświadczeniu.

W koncepcji Husserla strumień czasu oglądany w swym czystym przepływie staje się tożsamy z samą świadomością (transcendentalną i absolutną). Ostateczne źródło czasu stanowi tym samym świadomość, która uobecnia się sobie samej – będąc źródłem czasu jest źródłem wszelkiego istnienia nadając mu sens. “Ja jestem” = istnieje strumień świadomości, w nim Ja objawia się sobie samemu za pośrednictwem i pod postacią czasu.

Jak pisał Heidegger w swoim Sein und Zeit, czas nie “jest” obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie; nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i “jest” on “wcześniej” od wszelkiej subiektywności oraz obiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego “wcześniej”. Jak więc czas w ogóle “jest”?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Czas


#Swieta