Depresja typu męskiego

Depresja typu męskiego – Czy depresja, czwarta z najtrudniejszych chorób XXI wieku, ma płeć? Okazuje się, że jeśli zapada na nią mężczyzna, konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze, niż u kobiety.

 

Depresja typu męskiego


Męska depresja, czyli chłopaki nie płaczą

Czy depresja, czwarta z najtrudniejszych chorób XXI wieku, ma płeć? Okazuje się, że jeśli zapada na nią mężczyzna, konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze. Jak więc ją rozpoznać i jak sobie radzić?

Mikołaj (27 l.), sprzedawca w butiku z obuwiem: Nie wydarzyło się w moim życiu nic szczególnie złego i to jest, paradoksalnie, moje przekleństwo. Nikt nie rozumie, że ja po prostu nie mam ochoty żyć. Przyjaciele się odsunęli, koledzy sobie żartują. Nic mnie nie cieszy, choć przecież w sumie wszystko jest OK. Czuję się frajerem, który nie potrafi korzystać z życia. Mam kawalerkę na kredyt, dość dobrą, choć nudną pracę (nie dostałem się na wymarzone ASP , po roku rzuciłem studia ekonomiczne). Rok temu zerwałem z kimś, ale niespecjalnie się tym przejąłem. To nie była miłość. Moim problemem jest ten, że najczęściej nie widzę powodu, aby wstać z łóżka. W pracy rozmawiam tyle, ile muszę, a potem wracam do domu, zaciągam rolety i drzemię albo wpatruję się w telewizor. Nie mam pojęcia, co mi jest, ale bardzo mi z tym źle. Często boli mnie głowa, więc może to jakieś migreny?


Zawrót głowy

Pacjenci psycholożki i terapeutki Katarzyny Kucewicz, którzy zmagają się z depresją, przyznają, że najgorszą radą jest: „Weź się w garść, uśmiechnij się, przecież świeci słońce!”. „A ja nienawidzę słońca, bo słońce to witalność i radość życia, których nie mam. Więc mam to słońce w dupie!”- powiedział raz jej pacjent. – To ból wewnętrzny, którego żadne ładne słońce nie uleczy – wyjaśnia terapeutka. – Bo depresja to utrzymujący się tygodniami spadek formy, spadek nastroju i napędu, przeważnie objawia się smutkiem albo poczuciem pustki wewnętrznej. Ludzie opowiadają, że to także brak sensu życia. Depresji często towarzyszy niemoc, brak sił. Trudnością staje się każda czynność, nic nie cieszy. Pojawiają się wyrzuty sumienia, lęk. Poza tym choroba ta bywa społecznie odrzucana- dodaje.

Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że depresja jest obecnie czwartą spośród najpoważniejszych chorób. Największy odsetek zaburzeń występuje u ludzi w wieku 35-44 lat. Według szacunków w Polsce na depresję choruje pół miliona osób, lecz połowa z nich nie zgłosiła się po pomoc, bo albo się wstydzą, albo boją, albo nie rozumieją powagi sytuacji. Specjaliści uważają, że większą grupę, która odmawia pomocy i leczenia, stanowią mężczyźni. Dlaczego?

Katarzyna Kucewicz:- Z pewnością „męską” depresję trudniej zdiagnozować, bo czasami wcale nie przejawia się smutkiem, tylko na przykład uporczywym bólem głowy (jak u Mikołaja). Ktoś najpierw chodzi po lekarzach, robi różne badania, a kiedy wyniki ma dobre- wtedy dopiero pojawia się „opcja” depresji. I okazuje się, że ból skroni jest związany z frustracją, która nie może być wyrzucona na zewnątrz. Przecież „chłopaki nie płaczą”, więc wszystkie słabości duszą w sobie. Właśnie tak jest w Polsce; stereotypy sprawiają, że już od dziecka chłopcom zabrania się czuć, nie pozwala się na słabości, jakby były czymś złym. A człowiekowi są potrzebne wszystkie emocje. Jeśli je akceptujemy i szanujemy, one pozwalają nam spokojnie istnieć. Jednak wewnętrzna walka z nimi („nie można być słabym, trzeba być silnym, choć życie się zawala”) jest w stanie przyprawić nas o zawrót głowy- dosłownie.

Agresja czy płacz

Ilona (42 l.), pracownica działu reklamy w korporacji: – Wszystko zaczęło się, kiedy mój mąż Andrzej musiał zamknąć firmę, którą zakładał jeszcze na studiach. Nie był w stanie jej prowadzić ani sam, ani z nikim innym. To zbiegło się z nagłą i nieprzewidzianą śmiercią jego wspólnika, najlepszego przyjaciela, na którego firma była zapisana. Dwie tragedie wstrząsnęły nim do tego stopnia, że przez kilka tygodni w zasadzie nie odzywał się ani do mnie, ani do dzieci. Komunikował się półsłówkami. Potem, kiedy niemal z dnia na dzień został bez pracy, przestał wstawać z łóżka. Tłumaczył, że ma grypę, ale co to za grypa, która objawia się tylko apatią i brakiem apetytu, i trwa trzy miesiące? Prośby o pójście do lekarza zbywał milczeniem albo się wściekał. A potem znowu milknął na wiele godzin. W końcu błagałyśmy go z córkami, żeby pozwolił się zbadać. Matka Andrzeja w tajemnicy wezwała lekarza, ale mąż najzwyczajniej w świecie wygonił go z domu. Myślałam, że się spalę ze wstydu, to był znajomy z naszego osiedla.

Skoro mężczyźni częściej niż kobiety wypierają depresję, bojąc się konfrontacji z chorobą, to także rzadziej ją leczą. Czy właśnie dlatego „męska” depresja jest trudniejsza, ostrzejsza? A może depresja to depresja i zawsze przebiega indywidualnie?

Psycholog Katarzyna Kucewicz wyjaśnia, że choć u wszystkich choroba objawia się podobnie, to mężczyźni zupełnie inaczej do objawów podchodzą. – Generalnie przyjmuje się, że depresja to eskalacja niebywałego smutku, apatyczność i zobojętnienie, a tego typu wrażenia związane są z interpretacją świata jako wrogiego, zaś samego siebie jako kogoś bezwartościowego na tle innych. O ile u kobiet owe interpretacje wywołują przygnębienie, o tyle u mężczyzn mogą być źródłem frustracji i gniewu- dodaje. Czy „męska depresja” ma charakterystyczne cechy? – Tak. To agresja- odpowiada po namyśle Katarzyna Kucewicz.

Uzależnieni od smutku

– Tacy panowie często są nieprzyjemni, opryskliwi, złości ich byle co- wyjaśnia psycholożka.- Dużo palą, chętnie „leczą się” alkoholem. Uzależnienia często dotykają osób, które nie radzą sobie z emocjami w konstruktywny sposób. Jeszcze czterdzieści lat temu rzadko stawiano diagnozy depresji, raczej wskazywano na alkoholizm.

A przecież picie alkoholu z czegoś musiało wynikać…

Ilona, żona Andrzeja, podejrzewa, że mąż ma depresję. Jest zdumiona, że załamanie przyszło tak szybko, przecież jeszcze do niedawna on tryskał energią, miał zapał do pracy. Zachodzi w głowę, czy coś przeoczyła, czy Andrzej nie wykazywał już wcześniej tendencji do nadmiernego smutku. I głośno przypomina sobie, jak mąż po ukończeniu czterdziestego roku życia, przed kilkoma laty, zaczął mówić o „smudze cienia”. Ale wydawało się to całkiem niewinne, choć mogło zasiać ziarno smutku, które kiełkowało przez długi czas, a obrodziło w obliczu dwóch smutnych wydarzeń. Uderzając ze zdwojoną mocą…

Ilona martwi się, że mąż zrobi sobie coś złego albo wyląduje w szpitalu z wycieńczenia (prawie nic nie je!). Zastanawia się, jak może mu pomóc? Owszem, przepędził lekarza, ale może zdecyduje się porozmawiać z terapeutą? To jej ostatnia deska ratunku.

– Przychodzą do mnie zrozpaczone żony, prosząc: „Niech pani coś zrobi, żeby on chciał się leczyć!”. Ale nie mogę niczego zrobić, bo to jednak kwestia dogadania się samemu ze sobą- rozkłada ręce Katarzyna Kucewicz.-Wielu pacjentów odrzuca propozycje pomocy, nie wierząc, że małe zmiany, jak np. ustalenie planu dnia, mogą diametralnie polepszyć im humor. Nie chcą się leczyć, krzyczą na rodzinę, kiedy ta usiłuje pomoc. Zamykają się w swoim świecie. A, wiadomo, bez chęci pacjenta nie da rady nic zrobić. Leków też się boją. Znam przypadek pacjenta, który bał się, że nie będzie mógł prowadzić samochodu, więc zignorował leki. Po kilku miesiącach choroba tak agresywnie się posunęła, że popełnił samobójstwo. Niestety, samobójstwa u mężczyzn z depresją nie są rzadkością.

Twardziel też cierpi

Mikołaj nie ma pojęcia, skąd bierze się u niego wielki smutek i niechęć do życia. Andrzej, mąż Ilony, załamał się po nagłej śmierci przyjaciela i gwałtownym zamknięciu firmy. Ale powodów depresji mogą być dziesiątki.

Mężczyźni, którzy trafiają do gabinetu Katarzyny Kucewicz, czują się rozczarowani pracą, przytłacza ich nakład obowiązków. Bywają też nieszczęśliwie zakochani, mający poczucie niezrozumienia albo odrzucenia przez kobiety. Co ciekawe, to często panowie o wizerunku twardziela.

– Kiedyś miałam „w terapii” pana, który ciągle prosił o rady dla samotnego i cierpiącego kolegi. A ja doskonale wiedziałam, że on mówi o sobie, bo to sztandarowe zachowanie osób zamkniętych; wolą opowiadać o innych i pod tym pretekstem opisują własne przeżycia. Zawsze powtarzam mężczyznom, że to bardzo męskie, jeśli chcą sobie pomóc i biorą życie w swoje ręce, nie poddając się, tylko lecząc. I tak uważam!

Jej zdaniem w temacie depresji widać jednak zmianę. – To, co kiedyś było zawstydzające, teraz zaczyna być normalne- opowiada Katarzyna Kucewicz.- Nie chodzi o żaden kryzys męskości; panowie po prostu zaczynają rozumieć, że emocje nie są niczym złym, a duszenie ich w sobie prowadzi do problemów: w pracy, w seksie, w relacjach. I to ich przekonuje do leczenia, na szczęście! W kinach hitem jest film pt. „Ostatnia Rodzina” o rodzinie Beksińskich. Syn malarza, Tomasz, cierpiał na depresję. W filmie choroba została przedstawiona nietypowo: dużo w niej szału, złości, a równocześnie poczucia bezradności i osamotnienia. Nie wiem, czy to jest obraz prawdziwego Beksińskiego, ale na pewno dobry przykład na „męską depresję”: wcale nie smutną i płaczliwą, tylko pełną złości, niechęci do życia tu i teraz.

Magdalena Kuszewska


#depresja