Dlaczego nie jesz krupniku?

Dlaczego nie jesz krupniku? –  to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym we współczesnej Polsce.

 

Dlaczego nie jesz krupniku

 

Dlaczego nie jesz krupniku?

W tym momencie poczuła, że wypchana torebka zsunęła się z jej ramienia i za chwilę wypadnie z niej portfel, który byle jak wepchnęła po zakupie warzyw na sałatkę. Właśnie stała przed drzwiami swojego bloku.

„ Może to było dawno i nieprawda?”- odgoniła ciemną chmurę wspomnień – „Ciekawe, czy moja rodzinka już jest w domu?”

Postawiła siatkę na ławce przed blokiem i zaczęła szukać w torebce kluczy. „Są!” – z westchnieniem ulgi otworzyła ciężkie wrota z domofonem. Zdziwiło ją, że były zamknięte, bo blokowi miłośnicy psów stale je czymś podpierali, żeby czworonogi same mogły się obsłużyć na trawniku przed blokiem i nie zawracały głowy swoim właścicielom, którym honor nie pozwalał zbierać odchodów po pupilach.

Szybko weszła na trzecie piętro. Spoza zamkniętych drzwi słychać było głosy Mrówki i Zamyślonego. Włożyła klucz w górny zamek, ale nie był przekręcony. Wyciągnęła klucz i weszła do przedpokoju.

– Cześć wszystkim! – skierowała się prosto do kuchni.

– O, dobrze, że jesteś – powitał ją Zamyślony – co jest na obiad, bo widzę tylko resztkę wczorajszej zupy w garnku…

– Podgrzej ją dla was, kupiłam też pierogi z kapustą, to wstaw wodę, tylko ją posól – szybko wydała polecenie

– Ja nie chcę zupy – Mrówka wskoczyła do kuchni – jeśli to ta, co wczoraj, to była ohydna, a co jest na drugie?

– Pierogi z kapustą – Jesienna zaczęła zdejmować płaszcz

– A dlaczego nie jesz krupniku? – zaczepnym tonem zapytał córkę Zamyślony.

– Bo nie chcę i mnie nie zmusisz! – zadziorna nastolatka walczyła z ojcem jak lew.

– To po co mama gotuje, stoi przy garach? – ciągnął dalej filozoficzne rozważania.

– Jeśli o mnie chodzi, to zupa może nie istnieć, chyba, że rosół.

– Przecież codziennie nie może być rosołu, zjedz więc trochę krupniku… – Zamyślony wałkował swoje racje, nie dając za wygraną.

– Dajcie spokój, jak zwykle to samo – Jesienna wkładała właśnie kapcie – kto chce niech je, w czym problem?

– A ty jesz? – Zamyślony zawiesił w powietrzu łyżkę wazową.

– Nie, zjem tylko same warzywa, które właśnie kupiłam, a pierogi są dla was – była już zmęczona tą całą przepychanką.

– Pięknie, prawie jak w knajpie: każdy zamawia co innego – Zamyślony nie krył niezadowolenia.

– Ale przecież to nie ty gotujesz, musisz jedynie podgrzać, to co ja preparuję, więc to chyba nie jest zbyt duży wysiłek? – Jesienna usiłowała tłumaczyć córkę.

-Właśnie – Mrówka znowu zajrzała do kuchni – gdzie te pierogi? Niedługo wychodzę na trening.

– Czy wy obie zawsze musicie mieć ostatnie zdanie i to przeciwko mnie? – Zamyślony był zrezygnowany.

– Masz dwudaniowy obiad, czyli wszystko OK, no nie? – Jesienna była coraz bardziej zirytowana i głodna…..

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce