Dobra rada to „nie mieszaj”

Dobra rada to „nie mieszaj” –  to znakomity felieton Wojtka Hübnera o tym, że nie należy mieszać wódki i piwa, polityki i kultury, oraz religii i polityki.


piątek, 7 października 2016

Dobra rada, czyli na co Alka-Prim nie pomoże

dobra rada to nie mieszajMądry mój ojciec, gdy dorastałem, starał się przekazać mi jak najwięcej mądrych rad. Oczywiście, dobre rady nie są tym, czego młodzi słuchają chętnie. Ja nie byłem wyjątkowy, więc zacząłem się do nich stosować dość późno. Niekiedy nawet za późno.

Po latach doszedłem do wniosku, że  wiele mądrości ojcowskich  powinienem rozumieć znacznie szerzej, niż wskazywał to ich prosty przekaz.

Taka, znana wszystkim, dobra rada: „nie mieszaj”. W swoim prostolinijnym, młodocianym podejściu do życia, po kilku gigantycznych kacach, byłem pewien, że ojcu chodziło wyłącznie o mieszanie trunków.

Na całe szczęście dość szybko  zrozumiałem, że miał na myśli znacznie więcej. „Nie mieszaj”, czyli uważaj z łączeniem tego, co połączone być nie powinno.

Nie lubię bolesnych upadków. Nie sprawia mi też przyjemności widok  kogoś, kto obija sobie kolana lub głowę. Staram się więc, w miarę moich możliwości, samemu nie upadać i innych podtrzymywać.

Wiem, wiem, trochę to zabrzmiało jak manifest samarytanina. Nie jestem nim. Po prostu „mieszanie” niektórych niekompatybilnych elementów, daje efekt domina. Ten, kto namieszał upada, ale przewraca też innych, wśród których mogę znaleźć się i ja.

Wśród takich rykoszetujących mieszanek nie stawiam na pierwszym miejscu wódy i piwa, choć to połączenie daje szybki , „upadłościowy” efekt.

Na szczycie mojej top listy są dwie inne niestrawne „mikstury”.

Pierwsza to łączenie religii z polityką, druga wlewanie polityki do kultury.

Niestrawność takich koktajli  już wielokrotnie została udowodniona w historii i to nie tylko starożytnej,  ale i tej najnowszej. Zdaje mi się jednak, że wiedza o dziejach ludzkości nie jest najmocniejszą stroną Polaków. Nie jest też nią stosowanie się do mądrych rad, ale tli się we mnie nadzieja, że może mój „głos na puszczy” usłyszy choć garstka. Garstka również zakrzyczy to samo i dobra rada, jak kręgi na wodzie od małego kamyka, rozejdzie się na szerokie wody.

Łączenie religii z polityką daje fanatyzm, który przecież, w odniesieniu do innych niż nasza wiara, potępiamy. Tak trudno zrozumieć, że jeśli coś jest złe u innych, w naszym domu nie jest wcale lepsze? Czy myśli kłębiące się w głowie okrytej turbanem tak bardzo różnią się od tych przegrzanych moherem?

Polityka i kultura, to takie połączenie   jak ogórek kiszony i mleko. Efekt podobnie nieestetyczny. Mimo to, smród z niego płynący  czujemy w Korei, a nie wykręca nam nosów nad Wisłą. Wyszydzamy plamy jakie pozostawił socrealizm, a nie zauważamy, że obecnych plam długo nie da się sprać.

Dlatego więc posłuchajcie mądrej chyba rady. Nie mieszajcie, bo efekt to coś więcej niż kac i Alka-Prim  nie pomoże.

Autor: Wojciech Hübner
http://wojciechmaciej.blogspot.com/2016/10


#polityka