Dobrze znane ryje na ekranie

Chciałem tylko powiedzieć jedno polskim reżyserom filmowym: Nie bądźcie leniwi i chodźcie do teatru!


Dobrze znane ryje na ekranie


Dobrze znane ryje na ekranie

Podczas mojej pracy reżyserskiej w teatrach rozsianych po całej Polsce, często aktorzy pytają mnie dlaczego tak jest, że w polskich filmach ciągle występują te same dobrze znane ryje.

Ponieważ sam kończyłem łódzką filmówkę i mam doświadczenie filmowe, mogę uczciwie odpowiedzieć, że główną przyczyną tego stanu rzeczy, jest po prostu to, że większość reżyserów filmowych nie chodzi do teatru, a już poza Warszawką to w ogóle.

W związku z tym nie mają zielonego pojęcia jakie perełki aktorskie można odnaleźć na „prowincji” i naoglądając się polskich filmów, albo jeszcze gorzej polskich seriali najzwyczajniej w świecie czerpią z tak właśnie nabytej „bazy danych”

Do tego oczywiście dochodzą względy produkcyjne i niechęć producentów do zatrudniania aktorów z poza Warszawy, bo to tylko kłopot logistyczny i finansowy.

Ale główną przyczyną z powodu której na polskich ekranach ciągle oglądamy te same dobrze znane ryje jest najzwyklejsze lenistwo.

Poza tym kiedyś jeden z najbardziej wziętych polskich reżyserów filmowych, na lekkiej bani, zwierzył mi się, że on dlatego obsadza swoje filmy znanymi twarzami, bo kompletnie nie wie, jak pracować z aktorem, a kiedy obsadza Bogusiem Lindą, albo Markiem Kondratem, to problem współpracy z aktorem ma z głowy i wie, że mu dobrze zagrają.

Ta nieumiejętność współpracy z aktorem jest z resztą dość powszechną chorobą reżyserską w Polsce i dlatego tak rzadko polskim reżyserom filmowym udaje się coś dobrze zrobić w teatrze. Trudno jednak winić za ten stan rzeczy samych reżyserów, albowiem winna jest moim zdaniem szkoła, bo nie uczy ich odpowiadać na jedno podstawowe pytanie aktora: „dlaczego”.

Reżyser filmowy może w pewnym sensie „skryć się” za kamerą. Kiedy aktor pyta się dlaczego ma zrobić to, czy tamto, dostanie odpowiedź, że nie mieści się w kadrze, że wychodzi z ostrości, że musi być utrzymana ciągłość, albo przekroczy oś. W teatrze jest to rzeczą niemożliwą i żeby aktor przeszedł, wstał, usiadł, czy coś powiedział, potrzebna mu jest motywacja zgoła innej natury niż taka „techniczna”, jak ma to miejsce w filmie.

Ale się rozpędziłem i poruszyłem kilka pokrewnych tematów, a tak naprawdę chciałem tylko powiedzieć jedno polskim reżyserom filmowym: Chodźcie do teatru!

Amen

reżyser

1. «osoba opracowująca koncepcję wystawienia sztuki teatralnej lub realizacji filmu, audycji itp. i czuwająca nad jej wykonaniem»
2. «osoba, która zaaranżowała jakieś wydarzenie i czuwa nad jego przebiegiem»
https://sjp.pwn.pl/sjp/rezyser;2574266.html

#rezyseriafilmowa