Dolna Bawaria w Teatrze

Dolna Bawaria w Teatrze – o tym jak prymitywy z szerokimi plecami rozkładają teatr z wspaniałymi tradycjami i zmieniają go w Dolną Bawarię.


Dolna Bawaria w Teatrze

Dolna Bawaria w Teatrze

Nie dalej, niż kilka dni temu wpadłem przypadkowo na mieście na aktora z mojego ulubionego teatru. Po wymianie wzajemnych uprzejmości zapytałem go, co słychać. I tu pojawił się potok całkiem niecenzuralnych słów na temat tego, co imćpan dyrektor Fiufiek Pierdziółka wraz ze swoim wazeliniarskim dworem  uczynił z tym ongiś artystycznie znakomitym teatrem. Zakończył się potok stwierdzeniem, że „stary, to teraz totalna Dolna Bawaria”.

Nie omieszkałem zapytać, co dokładnie kolega aktor ma na myśli, a on wytłumaczył mi, że nie chodzi mu tylko o to, że na próbach poziom intelektualny rozmów Jaśnie Nam Panującego Fiufka, jego nadwornego gryzipiórka Artura Łodygi i Naczelnej Artystki Scenicznej rodem spod budki od piwa, perorującej sznapsbarytonem Żanety Galarety, go żenuje i odrzuca, ale że co za tym idzie także wybory artystyczne i ich sceniczny efekt jest dokładnie taki sam, czyli dolnobawarski.

– On całkiem rozmontował nasz teatr! kontynuował dalej kolega, równocześnie pilnie się rozglądając dookoła, nie tylko celem sprawdzenia, czy nikt nie słyszy, ale także, żeby się upewnić, że nikt nie widzi go, kiedy ze mną rozmawia, albowiem za sam fakt dokonania tak haniebnego czynu, można jak domniemam wylecieć z teatru, albo przynajmniej narazić się na mobbing i bycie nieobsadzanym przez następne kilka sezonów.

– Czy nikt nie widzi, co się tutaj dzieje?! Zakończył, mocno już podenerwowany aktor.

Otóż ja myślę, że niestety póki władzy będzie jedynie zależeć na tym, żeby mieć ciszę i spokój w jednostce, a nie na tym, żeby sztuka była najwyższej próby, póki kulturą w regionie będzie z tylnego fotela rządziła ciągle we Fiufku zakochana jego ciocia Hermenegilda Gągoł, póty nie ma szans, aby coś w tej mierze się zmieniło i teatr w tym miejscu nadal skazany jest na całkowity niebyt.

Co gorsza – odgruzowanie go, po Najjaśniejszym Fiufku, potrwa co najmniej pół dekady, albo i całą, więc można niestety ze smutkiem stwierdzić, że koleżeństwo aktorstwo, ale co gorsza także widzowie, znajdują się w prawdziwie czarnej dziurze.

Amen

PS.
Jak zwykle w moim artykule nie ma, ani krzty prawdy, spotkanie nigdy nie miało miejsca, a wszystko jest wytworem mojej chorej wyobraźni. Miejsca, osoby i zdarzenia także, a wszystkie podobieństwa do rzeczywistości są całkowicie przypadkowe.


#teatr