DUCH AKTYWISTY

Ostatnio zwróciłem uwagę na pewne zjawisko teatralne, którego wcześniej nie dostrzegałem.

grafika-wektorowa-pięść-3_94854Tak się jakoś poskładało, że miałem ostatnimi czasy serię spotkań z aktorami powszechnie uważanymi za polskie gwiazdy sceny i ekranu.

Stało się tak, ponieważ zostałem poproszony przez te właśnie gwiazdy o wyreżyserowanie spektaklu z ich udziałem.

Podchodząc do tematu profesjonalnie, obejrzałem kilka przedstawień z udziałem tych właśnie artystów i za głowę się złapałem widząc, jak ich niewątpliwy talent marnuje się w bardzo słabych spektaklach.

Widziałem, jak się męczą i robią, co w ich mocy, żeby wybrnąć z honorem w tych przedsięwzięciach, ale widziałem też, że reżyserzy prawie we wszystkich przypadkach nie dali im zupełnie narzędzi, żeby penetrować to, co najważniejsze, czyli krajobrazów wewnętrznych postaci i przestrzeni między słowami.

A kiedy reżyser ustawia spektakl “po literkach” to Święty Boże nie pomoże i aktor mimo największych chęci nie jest w stanie wybronić marnego przedstawienia.

Stwierdziłem więc co następuje; Owszem jest pewna nisza “artystyczna”, w której znani artyści jeżdżą z marnym repertuarem po całej Polsce, żeby zbić kasę – w ogóle nie licząc się z tym, że prezentują zwykłe gówno – to tak zwana nisza chałturników, którzy ledwo nauczą się tekstu i grają tylko tym, że posiadają twarz znaną z telewizji, ale jest także dosyć duże grono gwiazd, które cierpią na prawdziwy głód dobrego teatru i są w stanie wiele poświęcić, żeby w takim zagrać.

Przykre jest jednak to, że owa grupa a priori jest posądzana o to, że nie weźmie udziału w ambitnym projekcie, albo zażyczy sobie jakiejś bajońskiej stawki i w związku z tym skazywana jest, albo na niebyt teatralny, albo propozycje rodem z najgorszych “teatrów” komercyjnych nastawionych wyłącznie na zysk.

Poza tym z moich spostrzeżeń wynika, że tak zwana “prowincjonalna” publiczność wcale niekoniecznie jest zainteresowana wyłącznie pustym rechotem i dowcipami typu “kopas w dupas”, lecz cierpi taki sam głód, jak owi artyści za dobrym teatrem z dobrymi nazwiskami.

Jest to moim zdaniem ogromna nisza do zagospodarowania, która poza wszystkim innym jest niesamowicie ważna, bo w pewien sposób chodzi tu o to, aby zanieść tam “kaganek oświaty”.

Tak więc obudził się mój duch aktywisty i mam nadzieję, że wkrótce zobaczycie tego efekty na scenach w Białobrzegu, Zbąszynie, Koluszkach, Siedlcach i tym podobnych ośrodkach, do których po śmierci Teatru Telewizji dobry teatr nigdy nie dociera.

Amen


#DuchAktywisty #gwiazdy #scena #ekran