ESKALACJA STANU WOJENNEGO

AProceder prawie codziennego zgłaszania się niezdolnego do służby kontynuował szeregowy Kempinsky z wielkim sukcesem przez dobre kilka tygodni,  robił to z resztą z wielką delikatnością i świadomie, żeby nie drażnić dowódcy i doktora, tylko w te dni, kiedy w planie były ćwiczenia fizyczne, do których miał uraz z okresu licealnego, kiedy pewnych wakacji nieopatrznie zatrudnił się w tartaku, gdzie przydzielono go do znakomicie płatnej, ale niezwykle wyczerpującej pracy w heblarni.

Nabawił się tam wtedy młody licealista nie tylko alergii na zapach trocin, ale także prawie endogenicznego wstrętu do wszelakiego wysiłku fizycznego.

Proceder codziennego oddelegowania szeregowego na izbę chorych trwał bezustannie, aż do momentu, kiedy zrozpaczony dowódca kompanii wraz z batalionowym lekarzem wspólnie stwierdzili, że jedynym sposobem, żeby zmusić dzielnego symulanta Kempinskyego do codziennego udziału w zajęciach, było przesunięcie godzin przyjęć u lekarza bezpośrednio po apelu.

herbI na nic były całkiem przychylne tłumaczenia Waszego uniżonego bohatera, że o wiele prostszym sposobem było odesłanie go permanentnie do domu z adnotacją, że służbę wojskową odbył w niepełnym wymiarze.

Niestety Armia Szwedzka pod postacią kapitana i pana doktora, nie chciała nawet słyszeć o tym praktycznym rozwiązaniu klinczowej sytuacji i uparła się, że z Kepinskyego żołnierza zrobi, co niestety spowodowało jedynie to, że Kempinsky musiał znów sięgnąć do słynnej książeczki traktującej o obowiązkach i prawach poborowego, w celu wprowadzenia w życie planu B, czyli eskalacji stanu wojennego, który wypowiedział armii – czytaj: działań chroniących szeregowego G. K. przed codziennymi trudami służby wojskowej.

CDN


#GrzegorzKempinsky #stanwojenny #symulowanie