Festiwal kpiny i pogardy we Wrocławiu

Festiwal kpiny i pogardy we Wrocławiu – studenci pod kierownictwem Sebastiana Majewskiego zmasakrowali następnego klasyka.

Nie dalej niż kilka dni temu opublikowałem artykuł o masakrowaniu klasyków przez “spółdzielnie teatralną”, a dzisiaj dowiaduję się o następnych szczytach debilizmu popełnionych przez tę frakcję teatralną, czyli “Festiwal kpiny i pogardy we Wrocławiu

Nie dziwne jednak, ponieważ “reżyserii” dokonało jedno cudownych dzieci spółdzielni, czyli Sebastian vel Seb Majewski, który zasłynął dotychczas tym, że czego się dotknął to zepsuł (równocześnie będąc chwalonym przez swoich), a ostatnio popełnił spektakularne fiasko w Teatrze Polskim we Wrocławiu pod tytułem “Tatuś”.

Pewnie myślał sobie pan Majewski, że popełni nową “Klątwę” Frljića i wyszło pewnie coś równie “dobrego”.

Mam jedynie nadzieję, że ten trend, który się pojawia, czyli że społeczeństwo powoli trzeźwieje i nie daje sobie więcej wciskać kitu przez skorumpowanych “krytyków”, odrzucając całkowicie tak zwany “nowy teatr” i wielkie “dzieła” “spółdzielni teatralnej”.

Amen

Festiwal kpiny i pogardy we Wrocławiu

Festiwal kpiny i pogardy we Wrocławiu. Studenci wystawili nowoczesną wersję “Chłopów”

Obsceniczne sceny w rytmie “Bogurodzicy”, wulgaryzmy określające życie seksualne i aktorzy z przyczepionymi na rzepy sztucznymi genitaliami. Taki sposób studenci pod kierownictwem Sebastiana Majewskiego postanowili znaleźć na interpretację “Chłopów” Reymonta – informuje “Gazeta Polska Codziennie”. Patronat nad wydarzeniem objęła m.in. …”Gazeta Wyborcza”.

Z relacji dziennika wynika, że spektakl wystawiony przez studentów Akademii Sztuk Teatralnych to festiwal kpiny i pogardy. W “sztuce” wyśmiano m.in. religijność, wiejskie obyczaje, pracę fizyczną i seksualności człowieka.

“Całe Lipce w mojej c*pce” – tym kluczem posłużyli się twórcy spektaklu “Chłopi” Władysława Reymonta w reżyserii Sebastiana Majewskiego. Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie z filią we Wrocławiu wystawiła dyplomowy spektakl swoich studentów IV roku Wydziału Aktorskiego. Pożal się Boże!”

– informuje dziennik, który przypomina, że dzieło Reymonta, za które autor otrzymał nagrodę Nobla w 1924 r. to pod wieloma względami proroczy obraz ukazujący z jednej strony siłę, a z drugiej miernotę społeczeństwa.

Studenci Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu przedstawili sztukę w sposób niezwykle prymitywny. Z informacji dziennika wynika, że ze spektaklu wybrzmiewa jedynie walka o pseudo-wolność, golizna i prawo do orgazmu.

“Jagna uprawia na scenie cyberseks, a ksiądz chodzi w kasku ze swastyką, obok której widnieje symbol Polski Walczącej”

– relacjonuje gazeta.

“Jedna z aktorek mówi do Antka Boryny, że ten może być kolorowy, jeśli tylko chce. W finale słyszymy jakiś rodzaj autorskiego podsumowania dzieła Reymonta. Słyszymy o wstydzie wsi, która tkwi w nas wszystkich i przeszkadza w odnajdywaniu się na Zachodzie”

– wskazuje dziennik.

“W 2019 roku grupa ludzi – zwana Lipczakami, postarała się nie tyle co zrekonstruować życie w Lipcach, co pożyć tam na swoich prawach i w swoim czasie. Życie to trwa 120 minut – mniej więcej. A prawa te, to prawo do miłości, prawo do młodości, prawo do wolności, prawo do szczęścia i prawo do prawa. Lipczaki z odwagą odkrywają się przed innymi i wierzą, że ta odwaga zapromieniuje / zaprocentuje”

– czytamy na stronie Akademii Sztuk Teatralnych.

https://wsensie.pl/polska/34131-festiwal-kpiny-i-pogardy-we-wroclawiu-studenci-wystawili-nowoczesna-wersje-chlopow?fbclid=IwAR0NghKmuK-7c35yWSReDpFLgHbpPvwAyvawJlMuEIRsyVe8v90JGIWtlVs

Jezus i orgie, czyli “Chłopi” we Wrocławiu

“Chłopi” w reż. Sebastiana Majewskiego, spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego AST we Wrocławiu. Pisze Sylwia Kołodyńska w Gazecie Polskiej codziennie.

«”Całe Lipce w mojej c*pce”- tym kluczem posłużyli się twórcy spektaklu “Chłopi” Władysława Reymonta w reżyserii Sebastiana Majewskiego. Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie z filią we Wrocławiu wystawiła dyplomowy spektakl swoich studentów IV roku Wydziału Aktorskiego. Pożal się Boże!

Obsceniczne sceny w rytmie “Bogurodzicy”, wulgaryzmy określające życie seksualne i aktorzy z przyczepionymi na rzepy sztucznymi genitaliami. Taki sposób studenci pod kierownictwem Sebastiana Majewskiego postanowili znaleźć na interpretację “Chłopów” Reymonta. Powieści, dzięki której autor został nagrodzony Noblem w 1924 r. Jak się okazało, niekwestionowany sukces polskiego pisarza, który na przełomie czterech pór roku ukazał losy mieszkańców wsi Lipce, można łatwo zbrukać, wystawiając dzieło na scenie w sposób tak prymitywny i powierzchowny, jak zrobili to studenci AST. Nie znamy kulis pracy nad spektaklem Sebastiana Majewskiego, ale jak nieoficjalnie dowiedziała się “Codzienna”, niektórzy aktorzy wstydzili się zaprosić na premierę swoje rodziny.

Spektakl jest niczym innym jak festiwalem kpiny i pogardy. Dla religijności, wiejskich obyczajów na początku minionego wieku, pracy fizycznej i seksualności człowieka. Reymont opisywał ludzkie słabości, zdrady i oszustwa Opisał społeczność trawioną wieloma problemami, grzechami i biedą. Ale stworzył obraz głęboki, nurtujący, naturalistyczny i stawiający poważne pytania tak o siłę, jak i miernotę społeczności. Czterotomowe dzieło, docenione na świecie, do dziś jest przedmiotem poważnych analiz literaturoznawców i do dziś budzi szacunek. Na przykładzie współczesnej interpretacji jak na dłoni widać rozdźwięk między prawdziwą literaturą a współczesnym teatralnym bełkotem. Między geniuszami sztuki a projektantami tanich chwytów. Dziś Jagna uprawia na scenie cyber-seks, a ksiądz chodzi w kasku ze swastyką, obok której widnieje symbol Polski Walczącej. Artyści nie mają dziś nic do powiedzenia. O ich intelekcie ma świadczyć polityczny i ideologiczny bełkot, który próbują wpleść między słowa Reymonta. A gdy tak próbują, nie potrafią powiedzieć wiele więcej niż o prawie do orgazmu i nieudolnie przedstawiają swoją spaczoną definicję wolności. Jedna z aktorek mówi do Antka Boryny, że ten może być “kolorowy”, jeśli tylko chce. W finale słyszymy jakiś rodzaj autorskiego podsumowania dzieła Reymonta. Słyszymy “o wstydzie wsi, która tkwi w nas wszystkich i przeszkadza nam w odnajdywaniu się na Zachodzie”. Ja czułam jedynie wstyd za “polski kwiat teatru” z Wrocławia.»

“Jezus i orgie, czyli “Chłopi” we Wrocławiu”
Sylwia Kołodyńska
Gazeta Polska codziennie nr 270
20-11-2019

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/283079,druk.html


#sebastianmajewski