GŁUPOTA NIE BOLI

Logo

Dzisiejsza recenzja „Ożenić się nie mogę” Anny Rzepa Wertmann w Teatrze Dla Was:


kempinsky_dłonie

 

Reviews Recenzje

09/10/14

Nie wszystko na sprzedaż

OŻENIĆ SIĘ NIE MOGĘ Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza Gdynia Reżyseria: Grzegorz Kempinsky Obsada: Mariusz Żarnecki, Maciej Sykała, Szymon Sędrowski, Andrzej Redosz, Piotr Michalski, Eugeniusz Krzysztof Kujawski, Leon Krzycki, Rafał Kowal, Marta Kadłub, Beata Buczek-Żarnecka, Monika Babicka Premiera: 27/09/2014 Najbliższy spektakl: 07/11

kempinsky_dłonie2

fot. Beata Makarska

Istnieje pewna kategoria reżyserów, na których premiery przemierzę osiem i pół godziny pociągiem – bo wiem, że warto, że trzeba, że powinnam. Najpierw jest frajda,że spotykam kogoś „z mojej chmurki”. Potem radość z cudzych owoców trudu, potu, łez i krwi – ozdobiona wybuchami mojego śmiechu na widowni. Wreszcie to najważniejsze: refleksja, pytania, znaki zapytania… Kocham ten stan, kiedy wychodzę z widowni i mam więcej pytań niż odpowiedzi!

Dla najnowszego „dziecka teatralnego” na scenie gdyńskiego Teatru Miejskiego im. W. Gombrowicza – czyli „ Ożenić się nie mogę” Aleksandra Fredry w reżyserii Grzegorza Kempinsky’ego – przemierzyłam najpierw pół Polski, potem pół Trójmiasta; ale warto było!

Kiedyś, czyli w 1856…

buczek_kujawski

fot. Beata Makarska

Zamożny kupiec Grzegorz Gdański pojął za żonę piękną arystokratkę Hermenegildę. Siłą rzeczy zostawił handel, zmienił klasę społeczną, styl życia, status społeczny. Nie zmienił jednak nawyków i charakteru: kto raz zajrzał w oczy Zielonego Potwora Zazdrości i Niepewności, na zawsze jest już Jego! Zmorą Grzegorza stał się były epuzer jego żony, niejaki pan Milder. Przez dwa lata małżeństwa przydawał żonie wszechobecny cień Macieja – swego totumfackiego – śledził każdy jej krok, sprawdzał, nie dowierzał.

Na dodatek sam ciż aniołem nie był: jakoś tak zapomniało mu się uwiadomić małżonkę, że kiedyś był żonaty, jest wdowcem i ma dorosłą córkę. Taki drobiazg, no banał po prostu. Obecna małżonka wdowców bowiem uważa za gorszy gatunek mężczyzn, a już ci z dziećmi, którzy chcą się powtórnie żoną obdarzyć, to dla niej istne wynaturzenie! Żona znowuż sama święta nie jest – jakieś listy, wielbiciele, gierki w bogatą wdowę, romansik tu czy tam, flircik… Jakby bycie wierną mężczyźnie poślubionemu było hańbiące?!

W to wszystko jeszcze dwa grzyby do barszczu: dorosła już córka Julia, która się chce wydać (właściwie to już jest mężatką, a od ojca zamierza uzyskać przyrzeczony jej kiedyś posag)… No i na domiar złego (alboż i dobrego) matołkowato-pechowaty przyjaciel pana domu, Florian Florek. Nic on ciż nie zawinił, on się tylko po prostu wreszcie i raz na zawsze ożenić chciał! Ogólnie mówiąc, w wersji teatralnej zwano takie coś farsa alboż burlesque; Aleksander hrabia Fredro był niekoronowanym mistrzem tego gatunku.

Teraz, czyli w 2014 roku…

Potentat biznesowy bierze za żonę piękną gwiazdę sceny i filmu z arystokratycznym rodowodem. Siłą rzeczy musi unieść sławę i część wizerunku swej połowicy: dieta, fitness, dbanie o wizerunek, wygląd, stylizacja, nienaganna dykcja, życie w nieustannym dźwięku fleszy i winderów. Ciągłe uważanie na to, co się mówi, kiedy, do kogo, w jakim kontekście, co z tego wynika, no i wreszcie najważniejsze: jaki z tego kontekst wywleką wszechobecne i wszechwiedzące media?! Takie życie może stresować, takie życie wykańcza… Na pokaz, na sprzedaż, życie jak szyba, jak lustro dla gawiedzi i tabloidów…

(…) Kolejna strona: mieć czy być?

Czy Erich Fromm wiedział jak żyć?

W rzeczywistości ciągłej sprzedaży,

Gdzie „być” przestaje cokolwiek znaczyć. (…)”

Gdzieś pomiędzy, czyli gorzka prawda….

babicka_kujawski

fot. Beata Makarska

Nigdy bym nie przypuszczała, że tekst chłopaków z Mysłowic tak przystaje jak druga skóra do rzeczywistości hrabiego Fredry – ale taka jest prawda. Dzisiaj nie ma już śledzących służących – są programy szpiegujące, monitoring, agencje detektywistyczne, portale typu przylapgonazdradzie.pl… Nie ma kompromitujących listów i groźby męża, który się rozwiedzie i nie zostawi grosza – są zdjęcia na społecznościówkach, maile , SMS-y, podstawieni w ściśle określonym celu wielbiciele. Inna sprawa to to, że „w miarę jedzenia apetyt rośnie, a ludzie głupieją i tracą kontrolę nad sobą i swoim życiem”!

Tekst Fredry i spektakl Grzegorza Kempinsky’ego to zasadniczo farsa, ale podszyta grubo, oj grubo refleksją. Jacy jesteśmy, jak ogłupiają nas media, sława – zazwyczaj chwilowa podrasowana „sodówką” i przyprawiona sekundowo-fleszowym sukcesem Anno Domini 2014; jesteśmy i kim się stajemy, jeśli akurat Pani Fortuna czule nas w usta pocałuje i do łona utuli? No kim?

Tak na koniec…

Ożenić_się_nie_mogę

fot. Beata Makarska

Końcowa konkluzja nasuwa się sama – gorzka, prawdziwa do bólu, nieuchronna jak upływ czasu. Jak to się dzieje, że ludzie (zwłaszcza show business) pozostają ludzcy, logiczni, myślący i inteligentni do momentu, póki nasza kochana Stolyca ich w swe macki i szpony nie zwabi, no jak? Po takiej przeprowadzce, zmianie teatru, agencji aktorskiej itp. itd. w większości wypadków i karier (SIC?!) zaczyna się proces zwany „budowaniem wizerunku medialnego”. Czyli te wszystkie koszałki androny, które tak zwane gwiazdy i celebryci wszelkiej maści i wody wymyślają na okoliczność wywiadów w mediach wszelakich, daje się czytać TYLKO bezpośrednio na fotelu dentystycznym – celem śmierci ze śmiechu! Głupota bowiem nie boli, ale już Ezop wiedział, że uleczalna to ona też nie jest.

Kropka nad I…

szymon_sedrowski

fot. Beata Makarska

Jeśli już uda mi się was zanęcić na ten spektakl, zobaczycie tak równe i dynamiczne przedstawienie, jakiego ja sama dawno, oj za dawno nie widziałam! Jednak dwie perły z tej aktorskiej kolii to ja jednak wysupłać muszę. Po pierwsze: szanowny Szymonie Sędrowski, kiedy ostatnio któryś dyktator mody chciał, żebyś u niego chodził w finale pokazu? Jak to dobrze, że tym razem zyskuje Teatr, a traci Design! Pan Milder jest przekomiczny, pozostając stylowym i dynamicznym. Po drugie: to, co Piotr Michalski jako Maciej, lokaj i kamerdyner Gdańskich wyczynia i wyrabia ze swymi kończynami i całą swoją postacią, to już wyższa szkoła jazdy. Na dodatek genialnie uzdolniony w kwestii języka migowego! Reszta do samodzielnego oglądu i osądu, tudzież śmierci ze śmiechu na widowni – gwarantuję, nie pożałujecie ani sekundy!

autor tekstu: Anna Rzepa Wertmann

link do źródła
http://teatrdlawas.pl/recenzje/2837-nie-wszystko-na-sprzedaz
___________________________________________________________________________________________
#teatr