Gminny rekin drobnego handlu

Gminny rekin drobnego handlu – to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

Gminny rekin drobnego handlu

Gminny rekin drobnego handlu

Tymczasem ramię, na którym opierał się Wyczynowiec bolało ją cholernie i naprawdę miała wszystkiego dosyć. Wreszcie wyszli z egipskich ciemności i szli, a raczej wlekli się drogą rowerową. W dali. po prawej stronie widać już było oświetlony sklep i dwa malutkie, jak kocie oczy w nocy, czerwone punkciki – to nadal tliły się znicze zapalone przez nią pod krzyżem.

Na ten widok Jesienna odzyskała siły:

– No, widać już sklepik i zaraz zadzwonimy po pogotowie – powiedziała.

– To dobrze, bo już ledwo żyję, chyba jeszcze bardziej spuchła mi ta noga …

– Wyobrażam sobie, ale to naprawdę jeszcze chwilka…

 Kiedy doszli do sklepu, okazało się, że drzwi były już zamknięte, a młoda ekspedientka krzątała się w środku, myjąc mopem podłogę. Jesienna zapukała w szybę, na której wyraźnie widniał czarny napis na pomarańczowym tle: ZAMKNIĘTE.

A niżej na jaskrawo żółtym kartoniku były podane godziny pracy sklepu: CZYNNE CODZIENNIE od poniedziałku do soboty od 6.00 do 20.00, a w niedzielę od 8.00 do 15.00.

A więc niechybnie było już po dwudziestej! Premierowa wycieczka sezonu nieźle się przedłużyła!

„Muszę dać znać moim, bo pewnie się już martwią” – pomyślała Jesienna, ale jednocześnie co innego przyszło jej do głowy:

„Ciekawe co na te godziny otwarcia sklepiku w niedzielę mówi miejscowy proboszcz? Bo na pewno jest tu kościół z księdzem, który co niedziela nawołuje wiernych do bojkotu otwartego w święta sklepu. Jak nie będzie popytu, nie przyjdą klienci i otwieranie sklepu w dni świąteczne nie będzie miało sensu.

 A wtedy więcej żon i matek spędzi niedzielę w domu, z rodziną, a nie za ladą, bo to przeważnie kobiety stanowią załogę sklepów spożywczych. Ale w tym sklepie pracowała młoda ekspedientka, która pewnie nie miała jeszcze własnej rodziny. Właściciel mógł zarobić parę groszy nawet w dni wolne od pracy, głównie dzięki klientom, zaglądającym tu po drodze z kościoła. Bo zawsze przecież znalazł się ktoś, kto zapomniał w sobotę zaopatrzyć się w chleb, ser, czy papierosy. Tak więc generalnie z ekonomicznego punktu widzenia nie było mowy o zrozumieniu słów księdza, dotyczących grzechu, jakim jest praca w niedzielę.

I czy można to wszystko jakoś racjonalnie wytłumaczyć?

W tym momencie Jesienna była jednak wdzięczna gminnemu rekinowi drobnego handlu, że miał sklep czynny aż do dwudziestej. Zbawca!…

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#TrenerDuszy