Grobowa Wigilia

Wpadłem dziś w sklepie na aktora z mojego kiedyś ulubionego teatru, który użalał mi się jaka grobowa Wigilia miała miejsce u niego w teatrze.

 

grobowa jest okOpowiadał mi jaka grobowa atmosfera panowała na spotkaniu opłatkowym, jakie miało niedawno miejsce u niego w teatrze.

Że jest to odzwierciedleniem panującego tam klimatu, gdzie tylko szanowna dyrekcja i dwór najbliższych lizodupów bawi się znakomicie, a reszta zespołu marzy o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu.

Był tak wściekły, bo nie rozumiał, jak można mieć tak znakomite samopoczucie, kiedy jego teatr tonie.

Próbowałem mu wytłumaczyć, że kondycja teatru nie ma nic wspólnego z samopoczuciem dyrektora, który przecież zarabia znakomicie, pobiera premie i bonusy, reżyseruje za wysokie stawki po kilka pozycji w sezonie, gra główne role z wysoką gażą, śpiewa, recytuje i jeszcze sprzedaje w szatni własne płyty, więc nie ma żadnych powodów do złego samopoczucia.

Aktor zaoponował, że ludzie i włodarze muszą przecież widzieć, że źle się dzieje w państwie duńskim, ale ja wcale nie byłbym tego taki pewien, ponieważ ekipa dyrekcyjna prowadzi całką zręczną propagandę sukcesu i manipulowania statystykami, więc być może do władz wcale nie dociera to, co większość ludzi z branży widzi, jak na dłoni.

Przez chwilę zapanowała grobowa cisza, a potem ów imć wybuchł wiązanką, która zupełnie nie nadaje się do cytowania, nawet na moim blogu, ale łagodniejsze kawałki brzmiały mniej więcej tak:, że „ten  samolubny (tu padło słowo w sposób wulgarny określające członka męskiego) powinien jeszcze swoją mordę wstawić do loga teatru, powiesić swój portret w portierni, ewentualnie w palarni, żeby mieć na wszystkich oko i straszyć wchodzących!”.

Nie piszę tego wszystkiego, aby upowszechniać plotki, ani delektować się totalną porażką, jaką było obsadzenie człowieka całkowicie niekompetentnego z klucza partyjnego na stołku dyrekcyjnym, nie cieszy mnie też załamanie finansowe i frekwencyjne, jakie miało miejsce, o artystycznym dnie repertuaru nie będę nawet wspominał, a jedynie dlatego, że strasznie przykro mi jest, kiedy kiedyś znamienity teatr stacza się po równi pochyłej, a dominujący w nim kiedyś duch wspólnoty i koleżeństwa zniknął i że panuje w nim teraz tak grobowa atmosfera.

 

Megalomania – skupienie na własnej doskonałości, samozadowoleniu oraz świadomości własnej wartości, znaczenia i możliwości. Pojęciem tym określa się potocznie zawyżoną nieprawidłową samoocenę.
http://sjp.pl/megalomania

_______________________________________________________________________________
#teatr