Idealne miasto kulturalne

„Idealne miasto kulturalne”, albo „Nieidealna kultura w mieście idealnym – czyli gadżet na pocieszenie”, to opowieść o tym, czym dla lokalnych władz jest kultura i sztuka i jak się o nią troszczą, lub raczej nie troszczą.

 

Idealne miasto kulturalneTen kolejny felieton Anny Rychter  z cyklu „Przez dziurkę w kurtynie” niestety nie obrazuje jedynie, jak sprawy się mają w Zamościu, lecz tak naprawdę w każdym mieście.

Kultura jest na szarym końcu zainteresowań polityków, a jeśli już w ogóle się pojawia w zasięgu ich ograniczonych horyzontów, to zawsze jedynie w kontekście tak zwanych „inwestycji”, czyli budowania pustych bud, na których utrzymanie później „zapominają” przewidzieć funduszy w budżecie, albo w kontekście obsadzania kluczowych stanowisk swoimi kumplami i pobratymcami, którzy sztucznie zawyżają średnią zarobków w tym segmencie.

I jedno i drugie jest równie obrzydliwe.

Amen

 

NIEIDEALNA KULTURA W MIEŚCIE IDEALNYM-CZYLI GADŻET NA POCIESZENIE

Zamość-Miasto Idealne, założone pod koniec XVI wieku przez wielkiego kanclerza koronnego, hetmana i mecenasa kultury i sztuki Jana Zamoyskiego. W roku 1992 wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako przykład renesansowej zabudowy miejskiej.

Wszystko tu jest doskonałe: malownicze położenie, architektura Starego Miasta, coroczne cykliczne festiwale i imprezy, klimatyczne zaułki, gorąca kawa, smakowana w cieniu wyniosłych attyk.

Od dwóch dni słychać, że sezon turystyczny rozpoczął się na dobre-jak co roku trwa głośny Szturm Twierdzy Zamość-lokalne media donoszą, że znów udało się pogonić Szwedów…

Wystarczy zerknąć do kalendarza imprez kulturalnych: Zamojski Festiwal Książki, Zamojskie Lato Teatralne, Jarmark Hetmański… co to będzie się działo! Każdy znajdzie coś dla siebie.

Wszystko jest idealne. Wszystko… z wyjątkiem żałosnych, poniżających „wynagrodzeń” serwowanych od lat pracownikom samorządowych instytucji kultury przez władze Idealnego Miasta.

To MY, w zamojskiej bibliotece, domu kultury, czy muzeum kulturalnie pracujemy za przysłowiową „miskę ryżu”, na idealny wizerunek tego miasta, wkładając ogrom kiepsko opłacanej pracy w realizację wielomilionowych wniosków, projektów i inwestycji, dzięki którym później lokalne władze mogą wypinać pierś na przyjęcie orderów, zaszczytów i wszelkich gratyfikacji.

To MY, zamiast należnej nam godnej zapłaty, w nagrodę pocieszenia otrzymujemy na „wieczną” pamiątkę tandetny gadżet: jednorazowy długopis, plastikową teczkę, okolicznościową reklamówkę.

To MY, niczym anonimowi budowniczowie egipskich piramid, zepchnięci w finansowy niebyt, zastanawiamy się jak kulturalnie, z pracy własnych rąk utrzymać nasze rodziny, odkładać na głodowe emerytury.

Pracownik zamojskiej instytucji kultury, to taki NIKT: Niewidzialny, Idealny, Kulturalny, Twórczy. Jego problemy nie obchodzą nikogo. Lokalne media i różne organizacje robią więcej szumu wokół niewłaściwego traktowania zwierząt w przyjezdnym cyrku albo warunków, panujących w zamojskim ZOO. I słusznie, bo wszystkie istoty żywe wymagają szacunku.

Na nas Miasto Idealne oszczędza „miękko”, niezauważalnie, systematycznie, bez skrupułów. Bo kimże, jeśli nie tanią siłą roboczą jest jakiś  tam wysoko wykształcony, bibliotekarz, muzealnik, kustosz? Jako sfera mało albo całkiem „niedochodowa”, jesteśmy pomijani przy podziale środków finansowych – nie dostajemy podwyżek, nie wypracowujemy premii, nie możemy liczyć na zrozumienie ani łaskawe zwrócenie uwagi na krytyczną sytuację, w jakiej znajdujemy się od bardzo długiego czasu.

W odpowiedzi na nieustające podania i protesty, włodarze Idealnego Miasta, kolejno zasiadający na ratuszowym stolcu, znudzeni naszym problemem, zniesmaczeni  tym niekulturalnym ubóstwem, zamiast rzetelnego pochylenia się nad sprawą, jedynie „na odczepnego” poddają bezsensownej analizie średnią naszych zarobków brutto, by ostatecznie, ze Swej Urzędniczej Wysokości zdawkowym pismem udowodnić, że w Mieście Idealnym da się uczciwie pracować i przeżyć za najniższą krajową. Taka sytuacja.

Zamość-Miasto Idealne? Może dla turystów, którzy zatrzymują się tutaj tylko na krótko. I może jeszcze dla władz samorządowych, które zatrzymują się na ratuszu tylko na kolejne 4 lata. Od wyborów do wyborów.

Patataj, patataj, patataj…

Anna Rychter, maj, 2016
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts


#polska