„IT’S JUST BUSINESS”

Powoli zaczynamy finiszować – zbliżać się do finału sztuki.

877326_r-jak-rozowa-landrynkaI jak zawsze w takim momencie walczą we mnie dwie siły – jedna, która chce jak najszybciej skończyć i druga, która chce wyssać landrynkę do samego końca. Bo w momencie ustawienia przedstawienia, największa część twórcza zostaje zamknięta – zbudowany zostaje szkielet – rusztowanie, na którym opiera się cały spektakl. Nie che przez to powiedzieć, że później nie ma miejsca na zmiany i nowe twórcze pomysły, ale generalnie trzon pozostaje już taki sam i zaczyna się go obudowywać wszystkim, co wokół – muzyką, światłami, wypełnieniem aktorskim, etc. i reżyser pomału przeradza się w kata, który do znudzenia powtarza, powtarza, powtarza, powtarza – żeby aktorzy utrwalili sytuacje i emocje, żeby akustyk wiedział kiedy wejść, a kiedy zejść z muzyką, żeby elektryk wiedział kiedy zapalić, a kiedy zgasić itd. itd. W Anglii mówią, że wtedy „the work is over and it’s just business.”

Taka jest nieunikniona procedura pracy i kiedy robi się profesjonalnie teatr nie można postępować inaczej, bo powstanie niekontrolowany chaos, który zapewne spodoba się dużej części opiniotwórczej krytyki, ale w rzeczy samej nie jest niczym innym niż amatorszczyzną, z jaką zbyt często mamy do czynienia w współczesnym polskim teatrze.

No, ale koniec końców, trochę mi żal, że kończy się już ten najbardziej z twórczych okresów i chyba jednak wyssam tę landrynkę do samego końca.


#GrzegorzKempinsky #TeatrLudowy #PeggyPickit