JAK PRZEJĄĆ TEATR

Wczoraj widziałem się z pewną redaktorką jednej z gazet wychodzących m.in. na Śląsku.

przejąćRedaktorka ta  z przyczyn konspiracyjnych zwana dalej TW Stokrotka, podzieliła się ze mną wiedzą tajemną na temat, jak przejąć dowolny teatr w Polsce.

Ona, czyli Stokrotka, bierze na celownik wybrany teatr i wali weń bez opamiętania, jak w bęben. Niezależnie od tego, co by się w nim działo, to wszystko będzie opisywane przez nią, jako złe, beznadziejne i katastrofalne.

Poza tym, Stokrotka, uruchamia swoich znajomych po piórze, żeby podchwycili temat i także bombardowali ów teatr.

Równocześnie, Stokrotka, zaczyna wychwalać wszystko, co ja robię pod niebiosa, niezależnie od prawdziwego poziomu artystycznego moich dzieł i promuje mnie jako jedyną nadzieję i zbawce owej beznadziejnej trupiarni.

Po zbawieniu tego teatru na pograniczu ruiny artystycznej, czyli przejęciu jego dyrekcji, ja odwdzięczam się Stokrotce zatrudniając ją w charakterze na przykład Kierownika Literackiego, mimo tego, że kwalifikacji na to stanowisko nie ma żadnych.

I w ten oto sposób nasz duet może dalej zatrudniać znajomych, pociotków, kochanki i kochanków, żeby odpowiednio obstawić się wewnątrz nowookupowanej przez nas instytucji i przez najbliższych kilka lat doić z niej kasę i wszystkie inne fawory wynikające z tego, że będziemy mieć do dyspozycji całą machinę teatralną, która od tej chwili będzie służyła tylko naszym osobistym interesom.

Pomysł ten wydaje mi się na tyle genialny w swej prostocie, że już zacząłem zastanawiać się który teatr weźmiemy pod ostry, jak brzytwa, celownik Stokrotki.

Więc drżyjcie dyrektorowie i dyrektorki. Żaden teatr nie jest od dzisiaj bezpieczny!

Amen


#teatr