Jaracza w obliczu konfliktu

W łódzkim Teatrze im. S. Jaracza kończą się kadencje dyrektorów naczelnego i artystycznego. Urząd Marszałkowski w Łodzi zapowiadał ogłoszenie konkursu na stanowisko dyrektora. Dziś w prasie pojawiły się dwa przeciwstawne oświadczenia dwóch związków zawodowych.


Jaracza Teatr w obliczu konfliktu

Czytając oba oświadczenia można natychmiast dojść do kilku wniosków: Jeden to, że dyrekcja artystyczna Sebastiana Majewskiego w Teatrze Jaracza  okazała się totalną porażką, co swoją drogą było do przewidzenia, albowiem ten promowany w swoim czasie przez spółdzielnie teatralną domorosły artysta, mógł zapewne uchodzić za wielkiego reformatora w dalekim Wałbrzychu, ale w zderzeniu ze świetną łódzką publicznością, która go całkowicie odrzuciła, okazał się małym bezsilnym wykwitem pewnej mody, która w Łodzi nie miała szans.

Drugi to, że w Teatrze Jaracza dzieje się naprawdę źle, bo nie dość, że Majewski zraził do Teatru jego stałych widzów i nie pozyskał nowych, to naraził także teatr na załamanie artystyczne i frekwencyjne.

Trzeci oczywisty wniosek to, że zespół jest skłócony i że Teatrowi Jaracza grozi kryzys jaki miał miejsce w Teatrze Polskim we Wrocławiu i aktualnie w Teatrze Polskim w Bydgoszczy.

Jaka jest zatem prawda o Teatrze Jaracza?

Moim zdaniem oczywistą oczywistością jest, że Sebastian Majewski powinien spakować manatki, bo zaszkodził temu wspaniałemu teatrowi.

Prawdą natomiast jest także to, że miał on wielu zwolenników w zespole aktorskim, kiedy dwa lata temu obejmował stanowisko i że już wtedy jego największych wyznawców ostrzegałem dokładnie przed tym co nastąpiło.

Nie wiem na ile zespół wymusił jego nominację, ale zaiste jestem przekonany, że Pan Wojciech Nowicki zrobiłby dokładnie wszystko, żeby tylko pozostać na dyrektorskim stołku, a ponieważ wtedy sytuacja wymagała powołanie Majewskiego, żeby uratować własne cztery litery, to bez wahania to zrobił.

Moim zdaniem Teatr Jaracza potrzebuje zupełnie nowego rozdania. Lidera, który ma prawdziwą wizję artystyczną i dość siły, żeby ją wprowadzić w życie. Niestety dotychczasowe doświadczenia na rynku dyrektorskim w Polsce świadczą o tym, że mało jest takich twórców w kraju.

Obawiam się, że Urząd Marszałkowski postawi na rozwiązanie, jakie przyjęto w sąsiadującym Teatrze Nowym, gdzie dadzą niby silnego dyrektora naczelnego, który dobierze sobie artystycznego. Przykład Teatru Nowego o tyle jest tutaj przestrogą, albowiem dowodzi on, że rzadko dyrektorzy finansowi mają na tyle dobre rozeznanie na rynku teatralnym, aby dobrać sobie odpowiedniego twórcę. Zbyt często ich pomysły sprowadzają się do tego, co obejrzą w Dzień Dobry TVN, albo Życie na gorąco i oznacza nic innego niż żonglowanie znanymi nazwiskami, które do dyrektorowania się nadają, jak z koziej dupy trąba.

Moim zdaniem o wiele rozsądniejszym jest mianowanie zaangażowanego artystę z wizją, który dobierze sobie dyrektora finansowego do którego ma zaufanie i z autopsji wiem, że istnieje w tym kraju przynajmniej kilka takich osób.

Natomiast bełkot o „wielkich mistrzach”, „przywódcach” „rozważnym scalaniu” itp, świadczy tylko o zachowawczym stosunku do sprawy wynikającego z lęku, że nowy dyrektor zrobi czystkę (co swoją drogą temu teatrowi by się przydało) i doprowadzi do sytuacji, że dyrektorem zostanie dyżurny Mikołaj Grabowski, albo jemu podobny, który będzie traktował to stanowisko jako trampolinę do czegoś większego.

Obym nie przepowiedział.

Amen.


W imieniu Zakładowej Organizacji Związkowej ZZPZŁ Teatru oświadczenie w tej sprawie przedstawił nam jej przewodniczący, Mariusz Siudziński. Oto ono:

OŚWIADCZENIE

Zakładowa Organizacja Związkowa ZZPZŁ Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi informuje, że ze względu na kończące się umowy dyrektora naczelnego Wojciecha Nowickiemu i jego zastępcy do spraw artystycznych Sebastiana Majewskiego, przekazała swoje stanowisko w tej sprawie Paniom Małgorzacie Kowalskiej i Małgorzacie Kani z Departamentu Kultury i Edukacji Urzędu Marszałkowskiego oraz Panu Arturowi Bagieńskiemu, Wicemarszałkowi Województwa Łódzkiego, w którym poinformowała, że oczekuje zmian na obu stanowiskach.

Władze zapewniły, że umowy z dyrektorami nie zostaną przedłużone. Oczywisty wydaje się fakt niebrania już pod uwagę kandydatury Sebastiana Majewskiego, który w ciągu ostatnich dwu sezonów w znaczącym stopniu obniżył pozycję Teatru im. Stefana Jaracza, radykalnie przestawiając profil artystyczny i nie licząc się z konsekwencjami, którymi są m.in. dramatycznie mała ilość granych przedstawień oraz wyraźnie obniżająca się liczba widzów. Niestety, jeśli chodzi o Wojciecha Nowickiego obawiamy się, że zrobi wszystko, aby nadal sprawować swoją funkcję. Chcielibyśmy przypomnieć, że nasza dezaprobata wobec działań dyrektora naczelnego została już wyraźnie przedstawiona w piśmie całego zespołu artystycznego oraz współpracujących reżyserów do władz Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w marcu 2015 roku. Od tego czasu sytuacja w Teatrze coraz bardziej i coraz szybciej się pograsza. Wszechobecne jest pomieszanie kompetencji i totalny chaos. Gwałtownie postępuje zanik etosu i misji Teatru, brutalnie przekreśla się normy i wartości najważniejsze, obowiązujące w „Jaraczu” od lat. Destabilizacja naszego Teatru zaczęła się w 2011 roku, w momencie powierzenia Wojciechowi Nowickiemu równoległej dyrekcji Teatru Wielkiego w Łodzi. Była to decyzja nieodpowiedzialna, a jej negatywne skutki dotknęły obu Scen. Nie wolno dopuścić do powtórzenia takiego scenariusza, bo to byłaby dla „Jaracza” absolutna katastrofa. Nasze zaufanie wobec dyrektora naczelnego ostatecznie się wyczerpało. Nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy, ponieważ jesteśmy przekonani, że niereformowalna, na wskroś cyniczna, przepełniona rewanżyzmem i poczuciem bezkarności postawa Wojciecha Nowickiego doprowadzi do ostatecznego upadku naszego Teatru. Uważamy, że przyzwolenie na łamanie z premedytacją prawa autorskiego, a co za tym idzie wydanie 130 tys. złotych publicznych pieniędzy na trzy przedstawienia „Czekając na Godota” Samuela Becketta w reżyserii Michała Borczucha, absolutnie dyskwalifikuje go jako dyrektora naczelnego. Dlatego złożyliśmy w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niegospodarności i nadużycia zaufania.Wojciech Nowicki wykazuje się absolutnym niezrozumieniem zasad funkcjonowania Teatru o 130-letniej tradycji. Konsekwentnie deprecjonuje zespół artystyczny i jego pracę, skupiając się jedynie na własnym wizerunku. Dlatego nieodzowne jest wprowadzenie natychmiastowego planu naprawczego, dającego pewność dogłębnej i rozważnej rekonstrukcji ”Jaracza”. Stoimy na stanowisku, żeby naszym Teatrem kierował Twórca, który połączy funkcję dyrekora naczelnego z artystycznym. Jeszcze do niedawna taki model obowiązywał i świetnie sprawdzał się w polskich teatrach. W „Jaraczu” Jan Maciejowski, Bogdan Hussakowski, czy Waldemar Zawodziński, na początku swojej dyrekcji pełniący obie funkcje, znakomicie udowodnili, że można prowadzić instytucję artystyczną w sposób odpowiedzialny, odnosząc sukcesy i wyznaczając naszej Scenie znaczące miejsce na mapie teatralnej Polski. To Artysta rozumie i buduje teatr, tworzy jego znaczenie i jakość, a tzw. „menadżer” sprowadza go wyłącznie do poziomu „zakładu produkcyjnego”. „Jaracz” bezzwłocznie potrzebuje doświadczonego przywódcy, prawdziwego Mistrza, który scali cały zespół i uchroni go od wstydu, a Teatrowi przywróci należną mu rangę, prawdziwego Pasjonata o wyjątkowym talencie i wrażliwości. Twórcy, który starannie uporządkuje i zuniwersalizuje sensy i przynależne im środki wyrazu. Spowoduje powstanie wydarzeń artystycznych na najwyższym poziomie. Reaktywuje uczciwość wobec widzów. Powróci do istoty aktorstwa i wskrzesi szacunek do tego zawodu. Skupi się na żmudnym budowaniu mocnego zespołu, w skład którego wejdą wszyscy pracownicy, bez dzielenia i zastraszania. Nie wolno bowiem dopuścić do całkowitego zniszczenia niezwykłych możliwości twórczych, pasji i woli walki o prawdziwą sztukę. Nie można pozwolić na zaprzepaszczenie tradycji tego miejsca, bo będzie to strata nieodwracalna. Dyrektor Nowicki przez ostatnie lata dobitnie udowadniał nam, że nie jest w stanie podołać tam zadaniom. Apelujemy o podjęcie odpowiedzialnych i merytorycznych decyzji, konsultowanych z naszym Związkiem, które pozwolą wybrać najlepsze rozwiązania, eliminujące ryzyko złego i pochopnego wyboru.

Łódź, 30 III 2017

http://www.dzienniklodzki.pl/kultura/a/oswiadczenie-zwiazkowcow

Oświadczenie Zarządu Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi:

OŚWIADCZENIE

Członkowie Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi, największego związku reprezentującego przekrój pracowników „Jaracza”, wyrażają pełne poparcie dla Dyrektora Naczelnego naszego Teatru. Wojciech Nowicki przez ponad 20 lat wraz z Dyrektorem Artystycznym Waldemarem Zawodzińskim z ogromnymi sukcesami kierował naszym Teatrem. Wzorowa współpraca została przerwana przez środowisko aktorskie, które „zasugerowało” Dyrektorowi Artystycznemu złożenie rezygnacji.

Te działania aktorów doprowadziły do odejścia Waldemara Zawodzińskiego. Ostatnie dwa lata zmiany profilu artystycznego teatru były pokłosiem decyzji środowiska aktorskiego, które jednogłośnie wybrało nowego Dyrektora Artystycznego – Sebastiana Majewskiego. Dyrektor Naczelny w czerwcu 2015 r. ostrzegał środowisko artystyczne o konsekwencjach takiego wyboru i proponował ponowne przeanalizowanie tej decyzji (pismo opublikowano na głównej tablicy ogłoszeń). Zmiany kadrowe idące w ślad za zmianami profilu artystycznego, jak zlikwidowanie stanowiska sekretarza literackiego – pełnionego przez panią Joannę Siudzińską były realizacją koncepcji pana Sebastiana Majewskiego. W nawiązaniu do opublikowanego oświadczenia w dniu 30.03.2017 r. stanowiska Przewodniczącego Pana Mariusza Siudzińskiego zabierającego głos w imieniu Zakładowej Organizacji Związkowej ZZPZŁ Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, Zakładowa Organizacja NSZZ „Solidarność” Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi przedstawia swoje stanowisko. Teatr od 25 lat zarządzany jest przez doświadczonego menadżera Pana Wojciecha Nowickiego, który czuwa nad całością Teatru starając się pogodzić realia ekonomiczne funkcjonowania instytucji z wizją artystyczną. Przypominamy Panu Mariuszowi Siudzińskiemu, że dwa lata temu na prośbę zespołu artystycznego został powołany na stanowisko dyrektora artystycznego Pan Sebastian Majewski, który dzisiaj w ocenie aktorów znacznie obniżył pozycję Teatru. Zgadzamy się, że stroną artystyczną powinien kierować twórca – prawdziwy mistrz, który przywróci Teatrowi należną mu rangę. Jednak zarządzać całą Instytucją musi menadżer mający szeroką wiedzę prawno-ekonomiczną, bo tylko wtedy uda się utrzymać Instytucję na wysokim poziomie, przy istniejącym budżecie. Mamy nadzieję, że szkalowanie Naszego Teatru nie ma podłoża osobistego przewodniczącego Zakładowej Organizacji Związkowej ZZPZŁ i nie jest związane z likwidacją stanowiska żony Pana Mariusza Siudzińskiego. Sprawa naruszenia praw autorskich „Czekając na Godota” została już parokrotnie wyjaśniona. Z-ca Dyrektora ds. artystycznych Pan Sebastian Majewski w złożonym, oświadczeniu przyjął dzieło w postaci kompletnie przygotowanego spektaklu pt. „Czekając na Godota” Samuela Becketta, zgodnie z koncepcją inscenizacyjną Michała Borczucha. Zgodnie ze złożonym oświadczeniem, dzieło to nie narusza praw autorskich. Dyrektor Wojciech Nowicki ww. oświadczeniem został wprowadzony w błąd. W związku z zaistniałą sytuacją Dyrektor nie dał przyzwolenia na łamanie praw autorskich i podjął natychmiastowe kroki, aby zaistniała sytuacja miała jak najmniejsze negatywne konsekwencje dla Teatru. Prezentacja spektaklu została wstrzymana, wynagrodzenie dla reżysera zostało wstrzymane. Teatr wystąpił do reżysera o wypłatę należnych odszkodowań za nienależyte wykonanie umowy. Powoływanie się przez Pana Mariusza Siudzińskiego na tę sprawę jest kolejną próbą siania zamętu i uzyskania rozgłosu medialnego. Teatr od lat dzięki Dyrektorowi Wojciechowi Nowickiemu prowadzi instytucję nienagannie, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Niejednokrotnie znalazło to swoje potwierdzenie w przeprowadzanych kontrolach. Tu między innymi należy przypomnieć kontrolę doraźną przeprowadzoną przez Departament Kontroli i Skarg Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, w grudniu 2016 roku, która była konsekwencją donosu Pana Mariusza Siudzińskiego, a która jasno wykazała, że Teatr działa w oparciu o obowiązujące przepisy prawa. Także w tym przypadku, jeżeli Organizator miałby wątpliwości, w każdej chwili może przeprowadzić kontrolę doraźną w celu wyjaśnienia sprawy. Przykład zaistniałej sytuacji – premiery przedstawienia „Czekając na Godota” – pokazuje, że trudno powierzyć Twórcy-Artyście zarządzanie całą Instytucją. Przykro nam, że okres tak ważny i odświętny jak czas zbliżającej się Premiery wykorzystywany jest do prowadzenia medialnych igrzysk.

Zarząd Organizacji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi

Łódź, dn. 30.03.2017 r.

http://www.dzienniklodzki.pl/kultura/a/oswiadczenie-zarzadu-organizacji-zakladowej-nszz-solidarnosc


#teatrjaracza