Karta – grzeczny erotyk

Karta – to jedno z opowiadań mojego facebookowego przyjaciela Brunona Wioski, który sam nazywa to grzecznym erotykiem.

Mam to szczęście, że na Facebooku poznaje dużo ciekawych i wartościowych osób. Bruno, jest jedną z nich i pomimo, że nigdy nie spotkaliśmy się na żywo, to Bruno zaprojektował już dwa plakaty do dwóch moich przedstawień.
Teraz ja postanowiłem mu się troszkę odwdzięczyć i będę publikował na łamach mojego bloga, jego opowiadania.
Karta – to kolejne z nich:

Karta - grzeczny erotyk

Karta

ze zbioru Niesamowite i erotyczne przygody niejakiego Kowalika

– Proszę o befsztyk – powiedział Kowalik do kelnera.

– Zaraz podam panu kartę.

– Ja nie gram jedną kartą. A jeżeli, to gram tylko swoimi kartami – zripostował Kowalik.

– To nie fair, pańskie mogą być znaczone – rzekł kelner. – Poza tym może wpaść do nas kontrola. Sam pan rozumie. Gdyby odkryto u nas znaczone karty, moglibyśmy mieć duże kłopoty.

– Rozumiem, a mogę dostać?…

– No nieee! – przerwał mu kelner. – To nie u nas! U nas pan nie dostanie. Co pan sobie myśli? My jesteśmy porządnym lokalem. U nas się nie bije, chyba, że tylko kotlety lub befsztyki w kuchni.

– No właśnie, to poproszę o befsztyk, ale kotlet też może być.

– Już mówiłem panu, że bez kart u nas nie można…

– To proszę o te karty. Zagramy jedną partyjkę, ale szybko, bo jestem głodny. Tylko zaznaczam: ja gram bez jokerów – uprzedzał Kowalik.

– Ma się rozumieć – powiedział kelner kłaniając się. – U nas konsument jest naszym jokerem.

Po chwili kelner przyniósł karty i zalicytował: – „karo”.

– Dwa żołędzie – odpowiedział Kowalik.

– Chętnie bym zobaczyła te pańskie żołędzie – odezwała się wydekoltowana i bardzo seksowna blondynka, która siedziała tuż przy sąsiednim stoliku.

– Niech się pan nie pozwoli sprowokować – ostrzegał kelner. – Pan pokaże, a ta pani wezwie policję.

– Do oglądania żołędzi pana Kowalika nie potrzebuję pomocy policji. Zrobię to z wielką przyjemnością sama. Mogę pana, panie Kowalik, o tym z całą stanowczością zapewnić. Proszę mi zaufać. A poza tym musiałabym chyba nie mieć serca.

– Widzę, że pani gra już razem z panem Kowalikiem. Domyślam się, że pani ma kiery, i to dużo.

– Oczywiście. Proszę spojrzeć tutaj – powiedziała seksowna blondynka, rozchylając i tak już duży dekolt. – Czyż tego nie widać?

Kelner nachylił się nad jej dekoltem i powiedział.

– Widzę tylko czubki pani butów.

– Panie Kowalik, proszę mi dać rękę. O tutaj, czuje pan? I tutaj też. A tutaj? – mówiła z lekką zadyszką w głosie bardzo seksowna blondynka, przesuwając rękę Kowalika po wydekoltowanych częściach ciała. – No i jeszcze tutaj… – i przesunęła jego rękę tam, gdzie nikt porządny nie nosi dekoltów.

– Faktycznie tam też bije, ma ich kilka. Wyraźnie to czułem. Biją i to bardzo mocno. Możemy grać, wobec tego razem. Z moimi żołędziami i pani serduszkami zrobimy szlema – powiedział Kowalik.

– To mnie nie pozostało nic innego jak tylko grać z dziadkiem. Ale dziadek przyjdzie niestety dopiero później, bo od osiemnastej nasza toaleta ma obsługę. Będzie musiał pan do tego czasu zaczekać – powiedział kelner.

– To ja, panie Kowalik, proponuję abyśmy tę partię dokończyli u mnie, ale bez dziadka. Dziadek by nam tylko przeszkadzał. Mogę zrobić panu przepyszny befsztyk… przysmażę polędwiczkę… z każdej strony po trzy minuty…

– A pieprzyć?

– Panie Kowalik, teraz to pan przesolił… no przecież, gdy będzie gotowa to sobie popieprzymy…

A wcześniej się przebiorę i zobaczy pan, czy bez dekoltu też jestem ładna. Ale zaznaczam, jeżeli będzie pan niegrzeczny, to zamiast befsztyka, zrobię panu jajecznicę…

Bruno Wioska


#erotyk