Kempinsky funduje nam gorzką pigułkę

Kempinsky funduje nam gorzką pigułkę – to znakomita recenzja „Top Dogs” pióra Milana Líčka, która ukazała się niedawno w Czechach.

 

 

„Top Dogs: Jest wojna! Potrzebujemy Churchillów!”

 

Kempinsky funduje nam gorzką pigułkęSzwajcarski dramaturg Urs Wildmer w swojej sztuce „Top Dogs” analizuje jeden z fenomenów doby korporacyjnego kapitalizmu jaką jest odsyłanie na bezrobocie Top Dogsów – wysoko postawionych, świetnie zarabiających, z pozoru nietykalnych menadżerów.

W agencji, do której trafiają zwolnieni, odbywa się psychoterapia mająca na celu ich „recykling” i umożliwienie dalszego używania.

Tym tekstem już po raz trzeci do Areny wraca reżyser Grzegorz Kempinsky, który potrafi swoją żywiołową energią zainspirować aktorów i mocno uderzyć w widzów. Premiera odbyła się 9. stycznia 2016.

Lekko wycofana, spowita bielom scena z ośmioma białymi drabinkami wokół i ośmioma białymi krzesłami w półkolu sprawia wrażenie odległego, aseptycznego środowiska. Kontrastują z nim wyłącznie postaci w czerni, mężczyźni w garniturach z pstrokatymi krawatami i czerwonymi skarpetkami, kobiety w garsonkach i butach na wysokim obcasie. (Minimalistyczną scenografię i kostiumy zaprojektowała Barbara Wołosiuk).  Konsekwencją tej kolorystyki jest skupienie uwagi na aktorstwie, natomiast nastrój sytuacji podkreśla oświetlenie i elektroniczna muzyka Marcina Müllera.

Spektakl zbudowany jest z luźno powiązanych scen, zasadniczo zataczających koło, na początku przychodzi jeden bezrobotny, na końcu jeden zostaje zatrudniony.  W pierwszej części, każda z postaci wychodzi na środek i opowiada swoją historię.

Początkowa, mocno podkolorowana wersja zmienia się jednak pod wpływem interakcji z innymi i bohaterowie opisują w końcu swoje prawdziwe emocje – swoje uczucie upokorzenia, rozbicia relacji i niepewności co przyniesie przyszłość.

Po intensywnym początku następuje ciąg dalszy spektaklu, w którym postaci stopniowo zyskują nową równowagę. W wąskim kręgu konfrontują się ze sobą i zamieniają wzajemnie rolami, terapia grupowa kończy się. Pozostawieni sami sobie siedzą w odosobnieniu, analizują własne przemyślenia, zachwycają pieniędzmi, marzą. Ekspresji dodaje kolejna scena na drabinkach, symbolu awansu zawodowego, słyszymy mieszające się ze sobą cytaty z Apokalipsy, nazwy znanych korporacji i olbrzymie sumy.

Na końcu, wracamy do sytuacji wyjściowej, aby wszystko mogło toczyć się na nowo w tym samym kierunku…

Spektakl jest oparty na znakomitych etiudach aktorskich analizujących charaktery i relacje postaci, przy czym aktorzy celowo grają pod własnym nazwiskiem.

W pierwszej scenie nowo przybyły Vladislav Georgiev wybucha gniewem, gdy uświadamia sobie, że dostał wypowiedzenie, samiec alfa Albert Čuba trzaska paskiem i głosi, że świat należy do silnych: „To jest wojna! Potrzebujemy Churchillów!”, flegmatyczny Josef Kaluža myśli tylko o swoim samochodzie, masochistyczny Marek Cisovský nie może uwierzyć w otaczającą go rzeczywistość, histeryczny Štěpán Kozub w swojej agonii chwali się, że wie o swoim szefie wiele brzydkich rzeczy, podstępny Petr Panzenberger opętany jest żądzą zemsty. Elokwentna, powabna Zuzana Truplová, podobnie jak uporczywie zimna Tereza Cisovská próbują manipulować otoczeniem.

W drugiej części, podczas odgrywania małżeńskiej rozmowy, Cisovská i Kaluža zamieniają się rolami, w statycznej scenie Cisovský będzie zabawiać podsłuchiwaniem wewnętrznych głosów innych postaci.

Pod koniec we wszystkich uczestników nagle wstępuje nowa energia, aby w późniejszej scenie znowu zasiąść grzecznie w kręgu, jak na początku.

Grzegorz Kempinsky linearny tekst zredagował i podzielił ostrymi cięciami, fabuła koncentruje się na budowaniu atmosfery i akcentowaniu scen, zaktualizował aluzje do Koreańczyków przejmujących CSA (Czeskie Linie Lotnicze), Agrofert i Zentivę.

Inscenizację ubrał w swoją koncepcję teatru mocnych przeżyć, wyraźnych postaci i zaskakujących momentów. Nie brakuje więc gorzkiego humoru, ironii i groteskowych uwydatnień.

Aktorzy dostali dużo swobody przy tworzeniu postaci i sytuacji, które grane pod własnym nazwiskiem są im jakby bliższe. Każdy z nich wydobył z siebie skrajne, nieoczekiwane emocje, najbardziej zaskoczyli Tereza Cisovská, Marek Cisovský, Vladislav Georgiev i Štěpán Kozub.

Nie jest to spektakl tylko o upadku Top Dogsów, pozbawionych skrupułów wężów w garniturach. Jest to metafora systemu, w którym człowiek jest tylko trybikiem większego mechanizmu ukierunkowanego na osiąganie maksymalnego zysku – po zużyciu jest wyrzucany lub w najlepszym wypadku naprawiany. Każdemu może przytrafić się coś takiego i prawdopodobnie będzie tego doświadczał z podobnym uczuciem porażki, poniżenia, beznadziei.

Uświadamiają nam to Urs Widmer i Grzegorz Kempinsky za pośrednictwem okrutnie prześmiewczego spektaklu, który jest dla widzów jak gorzka pigułka w słodkim lukrze.

Dzięki perfekcyjnie zgranemu zespołowi i twórcom spektaklu  można umieścić Top Dogs, jako kolejny kawałek w mozaice genialnych osiągnięć Komorni Sceny Areny.

14. 4. 2016, 12:05 | Kultura > Divadlo | Milan Líčka

Tłumaczyła Sara Bednarczyk

link do źródła:
http://ostravablog.cz/kultura/divadlo/top-dogs-je-valka-potrebujeme-churchilly/


#TopDogs