Kempinsky symulant – Kulką w łeb cz. 2

Śpiesząc się aby dopowiedzieć moją przygodę z roku pamiętnego roku 1988, kiedy to zimowe igrzyska olimpijskie odbywały się w Kanadzie, a Wasz Dobry Wojak Kempinsky odrabiał służbę wojskową w Szwecji, melduję co następuje:

 

kempinsky _pocisk-lot-smugaDoprowadzony do skrajnej rozpaczy widokiem normalnych ludzi, w ich normalnych domostwach, nieskrępowanych pokrętną logiką wojskową, robiących to na co mają ochotę, czego Kempinsky był świadkiem wpatrując się ze skraju lasu, w którym odbywał się poligon, w osiedle domków jednorodzinnych, podjął on ryzykowną, ale w jego mniemaniu całkiem logiczną decyzję o porzucenia swojego stanowiska ogniowego i udanie się do jednostki w celu wzięcia rozgrzewającego gorącego prysznica, obejrzenia finału turnieju hokeja na lodzie w telewizji i przespaniu się w warunkach odpowiednich dla studenta reżyserii i przyszłego artysty.

Plan był genialny w swej prostocie:

Jako wielce spostrzegawczy obserwator zdarzeń wszelakich, zwrócił sierżant Kempinsky uwagę na to, że wszyscy zawodowi żołnierze na czas nocy, z powodu bliskości do swoich domostw, po godzinie 22.00 udali się do tych domostw właśnie, aby powrócić na poligon dopiero o 06.00 i odbyć apel.

W cudownej chwili olśnienia, zrozumiał zatem Kempisnky, że wraz z kilkoma innymi kolegami z kompani na czas nocy pozostał jako najwyższy stopniem podoficer na poligonie, a co za tym idzie mógł wydawać rozkazy innym poborowym, którzy zaczęli służbę dopiero pięć miesięcy po wcieleniu Waszego niezłomnego narratora w szeregi armii.

Pokrzepiony tą myślą, zawezwał do siebie sierżant Kempinsky ordynansa, wyposażonego w najnowszy terenowy model motocyklu marki husqvarna i kazał się natychmiast zawieźć do jednostki oddalonej od poligonu zaledwie o kilka kilometrów.

Rozkaz ten ordynans, natychmiast wykonał, skutkiem czego już godzinę później świeżo wykąpany w czyściutkim i suchym mundurze, siedział z kubkiem gorącej herbaty przed telewizorem i oglądał wraz z wdzięcznym ordynansem hokej.

Dziś nie pamiętam kto z kim grał i jak się mecz skończył. Nie pamiętam także co mi się śniło tamtej cudownej nocy. Ale pamiętam ten błogi stan wynikający z dostępu do zdobyczy cywilizacyjnych takich, jak ciepła woda, sprężynowe łóżko, czy telewizor kolorowy.

Ze sporym zapasem, żeby jakieś nieprzewidziane opóźnienie, nie postawiło jego genialnego planu na głowie, wracał sierżant Kempinsky na tylnym siodełku motocyklu ordynansa o piątej rano na poligon, kiedy nagle usłyszał huk wystrzału z karabinu automatycznego AK 5 i kula 7,65 mm śmignęła tuż koło zakutego łba Kempinsky’ego, który genialnie wymyślił, jak się wydostać z poligonu, całkowicie zapominając o ty, że były to nad wyraz realistyczne ćwiczenia w warunkach oblężenia przez wrogie wojska Układu Warszawskiego, gdzie wszystkie drogi były obstawione przez plutony wartownicze wyposażone w ostrą amunicję, aby chronić tajemnice strategii szwedzkiej armii na takową okoliczność.

Tym o to prostym sposobem Wasz genialny symulant, prawie nie pożegnał się ze swoją najcenniejszą częścią ciała, czyli głową, a co za tym idzie, także z żywotem.

Na szczęście wartownik nie celował w łeb przyszłego artysty scen polskich i nie tylko, lecz oddał jedynie strzał ostrzegawczy, który tylko przez omsknięcie się karabinu, zgrabiałe od zimna palce i ogólne zaspanie, przeleciał tuż koło makówki Kempinsky’ego. Czym nie tylko uratował durnemu adeptowi sztuki reżyserskiej w kamaszach życie, ale także skazał polski teatr, film i telewizję i nie tylko, kilkusetosobową grupę aktorów, oraz bliżej nieocenioną grupę widzów, na współpracę z owym reżyserem, vel względnie, oglądanie wypocin artystycznych tegoż.

Amen

 

synonimy słowa „symulant”

symulant:


#GrzegorzKempinsky #ReżyserwKamaszach #DobryWojakKempinsky