Kicz sztuką, czy sztuka kiczem

Kicz sztuką, czy sztuka kiczem – to znakomity felieton Wojtka Hübnera o tym czym jest kicz, a czym „prawdziwa” sztuka uznana przez krytyków.

 

Sztuka kiczu, czyli kicz sztuki

piątek, 2 września 2016

Garden GnomeKicz -kompozycja plastyczna, utwór literacki, film itp. o małej wartości artystycznej, przedmiot wykonany z przepychem, ale zupełnie pozbawiony gustu.

Taką definicję podaje  Słownik PWN.

 W Internecie znalazłem jeszcze jedną definicję : „ utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom, który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznej”.

Podkreślenie „krytyków sztuki i innych artystów” jest moją sprawką, bowiem, czym pewnie zdziwię kilka znających mnie osób, zamierzam kiczu bronić. No może niezupełnie.  Zamierzam bronić tezy, że kicz, jako odrębne od sztuki  zjawisko, nie istnieje.

Określenie kicz (z niemieckiego Kitsch – lichota, tandeta, bubel) pojawiło się w latach 70 XIX w. w wypowiedziach krytyków sztuki z Monachium. Pierwotnie dotyczyło ono wyłącznie malarstwa i było odpowiedzią na pojawienie się serii obrazów, pejzaży nieznanego autorstwa.)

 Malowidła te były z lubością oprawiane w bogato zdobione, kapiące od złota ramy i były niczym innym jak wizytówką „nowobogackich” -tworzącej się nowej klasy społecznej, nagle wzbogaconych fabrykantów, kupców, mieszczan. Mnie, w tej „wizytówce”,  bardziej niż treść obrazów, bardziej niż mniejszy, czy większy talent twórców, przeszkadza forma  prezentacji. Popularne „landszafty”, jelenie na rykowisku, znacznie lepiej prezentowałyby się w prostych, pozbawionych nadmiernej ornamentyki ramach. To ramy bardziej zasługiwały na nowo powstałe określenie, lecz nie tym zajmowali się krytycy.

Moim zdaniem, gdybyśmy u jednego ramienia wagi, zwanej estetyką, powiesili ryczącego jelenia pozbawionego szpecącej go ramy, a u drugiego, obraz przedstawiający ropiejący wrzód, autorstwa uznanej artystki o geograficznym nazwisku, waga niechybnie wskazałaby na estetyczna przewagę rykowiska.

Dlaczego więc nieznany autor jelenia w miłosnym uniesieniu jest twórcą kiczu, a chora fascynacja skazami ludzkiego ciała uznana za wielka sztukę? Bo tak orzekli krytycy! Odczucia odbiorcy niewiele tu znaczą. Jeśli wyjdę z wystawy niewyszukanych pejzaży uśmiechnięty, a z sali muzeum sztuki współczesnej zielony z obrzydzenia, uznany zostanę za, w najlepszym razie, dyletanta.

Czyżby więc istotą sztuki miało być wywołanie u odbiorcy odruchu wymiotnego?

Według Hermanna Brocha (1886-1951), austriackiego filozofa i estetyka,  sztuka to  otwarty, rozwijający się system, którego cel – platońskie piękno – pozostaje poza systemem. Naturalnym efektem sztuki jest piękno, ale piękno w postaci pięknych zjawisk, nie zaś piękna samego w sobie. Sztuka ma za zadanie odzwierciedlenie świata  i  formowanie go. Kicz jedynie imituje formowanie świata.

 No cóż, jeśli ktoś odnajdzie piękno w „Fontannie” Marcela Duchampa, to raczej jest producentem pisuarów a nie odbiorcą sztuki. A jeśli potrafi wyjaśnić jak ma to „dzieło” formować świat, to „klękajcie Narody”. (Dla niewtajemniczonych – „Fontanna” to pisuar … i NIC więcej!).

Broch twierdził również, że  w prawdziwej sztuce naturalne jest nastawienie na pracę, a to, co estetyczne,  pojawia się niejako automatycznie. Nie doszukałem się jakoś tej wielkiej pracy w przykręceniu pisuaru do deski. Dlatego może automatycznie nie pojawiło się piękno. Ktoś może zapytać  czemu uczepiłem się tak nieszczęsnej „Fontanny” Duchampa?  Wyjaśniam. „Fontanna” została wybrana przez 500 znanych artystów i historyków w 2004 roku, „najbardziej wpływowym dziełem sztuki XX wieku”.

Przyznam, że i na mnie owo dzieło wpłynęło. Wywołało u mnie… parcie na pęcherz.

Zajmijmy się teraz,  tak często uznawanymi za symbol kiczu, ulubionymi głównie przez naszych zachodnich sąsiadów, porcelanowymi, porcelitowymi, plastikowymi krasnoludkami.

Jeżeli stoją sobie w ogródku, postawione tam jako ozdoby przez właściciela, to są  ozdobami. Nie udają niczego więcej niż są. Nie pretendują do miana dzieła. Można zauważać ich brzydotę, czasami wdzięk, ale są to wyroby rzemieślnicze a nie artystyczne. To tak, jak ładne lub brzydkie, wygodne lub nie, krzesło. Nie odnosi się więc do nich definicja kiczu.

Jeśli zaś jakiś artysta stworzy krasnoludkową instalację i nazwie ją, na przykład, „Małość świata”, bądźmy ostrożni z nazywaniem tego kiczem. Zawsze znajdzie się pięciuset artystów i krytyków potrafiących doszukać się w tym głębi formującej świat.

Sztuka to pojęcie bardzo szerokie, rzekłbym nawet, że bezkresne. Jednocześnie bardzo subiektywne w ocenie.

„ Artysta  to osoba tworząca przedmioty materialne, lub utwory niematerialne mające cechy dzieła sztuki. Artysta – twórca tym różni się od rzemieślnika – odtwórcy, że  tworzy w oparciu o własną koncepcję, nadając swoim pracom niepowtarzalny charakter”.

To, moim zdaniem, bardzo niedokładna definicja. Rzemieślnik też może mieć własną koncepcję, inaczej wszystkie rzemieślnicze wyroby byłyby takie same. A artyści często tworzą korzystając z koncepcji  wymyślonych przez innych.

Dla mnie sztuka jest czymś wyłącznie ludzkim, przynależnym każdemu człowiekowi – posiadaniem własnej wizji  rzeczywistości  a artysta, człowiekiem, który ma umiejętność przekazywania tej  subiektywnej wizji innym tak, by wywołać w nich emocje.

Przy takiej definicji nie ma mowy o kiczu. Możemy tylko mówić o sztuce dobrej i złej, wysokiej i niskiej, pamiętając o przenikaniu się tych pojęć w zależności jedynie  od gustów odbiorców.

To co nazywamy kiczem, tak naprawdę jest sztuką, tylko tą złą, niską, niewyszukaną, powstałą w wyniku niezbyt wysmakowanej wizji, lub w skutek kiepskiej umiejętności przekazu.

Pozostałe wytwory, będące rzemieślniczą kopią rzeczywistości, to tylko ozdoby. Gustowne lub nie.

Ale pamiętajmy w naszym małym, prywatnym światku, nie to jest piękne, co jest piękne, ale to, co się komu podoba.

Autor: Wojciech Hübner

http://wojciechmaciej.blogspot.com/2016/09/

Wojciech Maciej Hübner

Wojciech Maciej HübnerWojciech Maciej Hübner urodził się 11 stycznia 1964 roku w Łodzi. W 1983 roku zajął II miejsce w XXIV Łódzkiej Wiośnie Poetów. Autor tekstów piosenek do spektaklu «Przyjaciel Wesołego Diabła» według Kornela Makuszyńskiego w reżyserii Józefa Zbiróga (Teatr Nowy w Łodzi 1984). Publikował swoje wiersze w «Ziemi Kaliskiej», na antenie Łódzkiej Rozgłośni Polskiego Radia, w internecie. Współpracuje jako autor tekstów piosenek z Chórem UTW w Łodzi. Działa w grupie wolontariatu AktywniPlus.
https://www.facebook.com/wojciech.hubner.5?fref=

 


#sztuka