Klakierzy dekonstrukcji polskiego teatru

Klakierzy dekonstrukcji polskiego teatru – w sprawie Instytutu Teatralnego i konkursu na jego dyrektora, jak zwykle najgłośniej wyją odpowiedzialni za umieranie teatru polskiego.

Wydaje mi się, że Tomek Żak robi rzecz niezwykle ważną wyliczając tę histeryczną bandę popierającą szkodliwe działania “prezesa klubu”. Ci klakierzy dekonstrukcji polskiego teatru są w istocie największymi beneficjentami stanu rzeczy promowanego przez “spółdzielnie teatralną”, a zarazem największymi szkodnikami teatru w Polsce.*

 

Klakierzy dekonstrukcji polskiego teatru

 

Czy narodowa kultura i dziedzictwo wygrają choć raz?

W lipcu Biuro Prasowe Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiedziało konkurs na stanowisko dyrektora Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego. A teraz, w grudniu, w dniu Świętego Mikołaja poinformowało, że kandydaci startujący w tym konkursie nie uzyskali rekomendacji żadnego z członków Komisji Konkursowej. Czy to oznacza przedłużenie kończącej się właśnie kadencji obecnej dyrektor, czy może jednak bezkonkursowe mianowanie nowego dyrektora?

 

Przypomnijmy, że konstrukcja statutowa Instytutu Teatralnego czyni z niego najważniejszego decydenta programowo-organizacyjnego branży teatralnej w Polsce, a wielomilionowy budżet daje możliwości animowania, dokumentowania i promowania, także zagranicą, tego, co w efekcie jest postrzegane, jako obraz polskiego teatru, a szerzej – polskiej kultury. Tymczasem praktyka funkcjonowania Instytutu, skądinąd instytucji rządowej, jest de facto niekoniecznie zgodna z deklaracjami obecnej władzy państwowej dotyczącymi kultury.

Takiemu stanowi rzeczy nie należy się dziwić, bo Instytut Teatralny powstał kiedyś właśnie po to, aby poprzez sztukę teatru dekonstruować polskość, a naszą kulturę „odpolaczać”.  Wszystko w duchu tzw. europeizacji, traktowanej przez neomarksistowskie elity, jako ich światopoglądowy paradygmat. Dziwić się możemy jedynie temu, że stan taki jest od lat tolerowany.

Już sama zapowiedź konkursu wywołała histeryczne reakcje „znajomych i przyjaciół króliczka”, i branżowych i medialnych, także z zagranicy. Domagano się, aby Ministerstwo przedłużyło współpracę z obecną dyrektorką, bo „jest najlepsza”, a przedłużyć można przecież „bez procedury konkursowej”. I jak zwykle w takich sytuacjach pisano listy uzurpując sobie, że całe środowisko teatralne popiera panią dyrektor Buchwald. To oczywista nieprawda, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że listów „w drugą stronę” nie było. Takoż głosów medialnych, które wsparłyby tę próbę naprawiania polskiej kultury.

Podobnie jest dzisiaj. Tak zwana prawa strona bardziej interesuje się „njusem” o koszulce, w jakiej paradował w Ameryce prezydent Wałęsa, niż tym, jakie „będzie młodzieży chowanie”. Tymczasem „rot front” jest więcej niż czujny. Oto o poranku dnia, w którym obradować miała komisja konkursowa w sprawie dyrektury w Instytucie Teatralnym (a także dzień przed), opublikowano szereg oświadczeń popierających dotychczasową dyrektor, startującą oczywiście w tym konkursie. I pewnie to tylko przypadek, że opublikowano na portalu e-teatr, którym zarządza tenże Instytut.

Niezależnie od tego, jak skończy się ta historia, warto zapisać, kto pod instytutową szafą wyśpiewywał „łubu-dubu… niech nam żyje prezes klubu”. Oto i lista „popieraczy”: Dyrekcja i Zespół Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach, podpisał Robert Talarczyk; dyrekcja Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, podpisał Witold Mazurkiewicz – dyrektor naczelny i artystyczny; Dyrektor Łukasz Gajdzis i Zespół Teatru Polskiego im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy; Romuald Wicza-Pokojski, założyciel Teatru Wiczy, dyrektor naczelny i artystyczny Miejskiego Teatr Miniatura,

p.o. dyrektora Opery Bałtyckiej; w imieniu zespołu Teatru Modrzejewskiej w Legnicy – Jacek Głomb, dyrektor; Dyrekcja i zespół Teatru Powszechnego w Łodzi, podpisała Ewa Pilawska, dyrektor; Marcin Kowalski, Dyrektor Teatru Polskiego w Poznaniu; Danuta Marosz i Seb Majewski wraz z zespołem Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu; Teatr Powszechny w Warszawie; Zbigniew Szymczyk, Dyrektor Wrocławskiego Teatru Pantomimy oraz Zespół Wrocławskiego Teatru Pantomimy; Dyrekcja i Zespół Teatru im Jana Kochanowskiego w Opolu, podpisał Norbert Rakowski

Dyrektor Teatru; Dyrekcja i zespół Teatru Współczesnego w Szczecinie, podpisały Mirosław Gawęda i Anna Augustynowicz, Dyrektor Naczelny i Dyrektor Artystyczny; Karolina Ochab Dyrektorka i Krzysztof Warlikowski Dyrektor Artystyczny oraz Zespół Nowego Teatru w Warszawie; Zespół TR Warszawa; dyrekcja Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, podpisali Andrzej Seweryn (Dyrektor Naczelny) i Janusz Majcherek (Dyrektor Artystyczny).

Listę tę uzupełnia akt „poparcia i wdzięczności” wyrażony przez tzw. Zespół Teatru Polskiego – w podziemiu, co podpisał ichni zarząd – Igor Kujawski, Tomasz Lulek, Kasia Majewska (producentka), Piotr Rudzki (kurator artystyczny), Paweł Świątek. Grono powyższe można najlepiej skojarzyć z otworami gębowymi zalepionymi taśmą i fotografowanymi dwa lata temu pod Teatrem Polskim we Wrocławiu. A jeżeli jest już to „łubu-dubu”, to w finale nie mogło zabraknąć podpisów kierowników i kierowniczek wszystkich działów merytorycznych Instytutu Teatralnego oraz osób tworzących Zespół IT, co podpisali: Agata Adamiecka, kierowniczka Działu Naukowo-Wydawniczego, Justyna Czarnota, kierowniczka Działu Pedagogiki Teatru, Anna Hausner, kierowniczka Biblioteki i Czytelni, Monika Krawul, kierowniczka Pracowni Dokumentacji Teatru im. Barbary Krasnodębskiej, Łukasz Orłowski, kierownik Działu Komunikacji i Promocji, Olga Sobkowicz, kierowniczka Działu Organizacji, Edyta Zielnik, kierowniczka Działu Współpracy z zagranicą. A na końcu wszystkie te podpisy publikująca Redakcja wortalu e-teatr.

Czas na to, aby Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wicepremier Gliński, dokonał zmiany tych, jak sam stwierdził, „ideologicznych jaczejek”. Polska, jak świeżego powietrza, potrzebuje polskiego teatru. A polski teatr potrzebuje choć jednej obiektywnej instytucji, która wobec niemal bezalternatywnej dominacji postmarksistów na krajowych scenach, pozwali uczestniczyć w życiu kulturalnym, w ofercie kultury wysokiej, tej dotąd wykluczonej większości. Jednocześnie, co się wiąże z powyższym, czas na to, aby ta instytucja rządowa zaczęła sprzyjać budowaniu teatru otwartego na wieloaspektowość sztuki, a przede wszystkim na jak dotąd poniewieraną polską tradycję i jej narodowe artefakty.

Tomasz A. Żak

Read more: http://www.pch24.pl/tomasz-a–zak–czy-narodowa-kultura-i-dziedzictwo-wygraja-choc-raz-,64717,i.html#ixzz5ZJ2gOTfW

 

 

 

 

*
Rzeczą oczywistą jest, że tak nie jest naprawdę i taką diagnozę mogła wystawić tylko moja nadpobudliwa wyobraźnia, a w rzeczywistości, jest zupełnie odwrotnie i są to najwięksi luminarze polskiego teatru, a zdjęcie jest jedynie odwróconą parafrazą tego zjawiska.


#teatr