Kobiety jak egzotyczne motyle

Kobiety jak egzotyczne motyle – to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

Kobiety jak egzotyczne motyle


Kobiety jak egzotyczne motyle

Natomiast wakacje były porą prezentacji blokowych łupów, zdobytych przez cały rok harówki na Półwyspie Apenińskim. Młodsze sąsiadki i ich matki, które emigracja zarobkowa pognała na południe Europy dostawały na lato „wolne” od swoich pracodawców i przyjeżdżały do kraju pochwalić się zgromadzonym dorobkiem. Miał on różną postać w zależności od wieku emigrantek: młodsze wracały w ciąży albo z dzieckiem na ręku, te starsze w okolicach menopauzy przyjeżdżały rozwieść się z polskim mężem, bo tam ułożyły sobie nowe życie z jakimś autochtonem o wdzięcznym imieniu Roberto, Luigi, Dino, Pietro albo Stefano. Nawet rok pobytu w kręgu kultury śródziemnomorskiej zmieniał je wszystkie nie do poznania. Z reguły były szczuplejsze, opalone, pachnące ciepłym morzem, w modnych ciuchach o krzyczących kolorach i w srebrnych albo złotych pantofelkach, które nijak się miały do naszych dziurawych chodników i kapryśnego klimatu. W bloku, gdzie mieszkała Jesienna widać było jak emigracja zarobkowa rozwarstwiła bezrobotne kobiety i wprowadziła element rywalizacji pomiędzy nimi. Te, którym się powiodło i udało zarobić, po powrocie patrzyły z wyższością na sąsiadki, które dalej klepały biedę u boku zrzędliwego i często też bezrobotnego męża. A jeśli jeszcze dodatkowo udało im się znaleźć na obczyźnie uczucie, były pewne, że są na wygrały los na loterii i można im tylko zazdrościć. Język włoski często okazywał się dla nich łatwy do opanowania i dodatkowo podnosił ich referencje. Wracały na ten miesiąc do blokowej szarzyzny  jak egzotyczne motyle, tylko po to, żeby pozałatwiać rozwody, popłacić zaległe rachunki, wyleczyć zęby, zaliczyć wizytę u ginekologa, kupić dzieciom podręczniki szkolne i buty na zimę, ugotować makaron z pomidorami i parmezanem, albo tylko upewnić się, że dobrze zrobiły, wyjeżdżając za chlebem i przekonać, że nowy, włoski facet jest o niebo lepszy niż stary, polski mąż.

Migotały tak parę tygodni na klatce schodowej i przed blokiem, po czym znikały równie szybko, jak się pojawiły, żeby znów za rok wrócić. Dla sąsiadów były zjawiskiem socjologiczno – etnograficzno-kulturowym, które trzeba było poznać, zrozumieć i zaakceptować. Te, które zasmakowały w pracy na emigracji, mogły mówić, że im się poszczęściło i przeważnie nie miały zamiaru wracać na stałe do kraju. Tęskniły jedynie za dziećmi, ale dzięki pieniądzom, które tam zarabiały mogły się realizować, normalnie żyć. Chociaż często płaciły wysoką cenę za rozłąkę z najbliższymi, trzymały się swoich posad, bo tu i tak nie miały szans na zatrudnienie.

Mimo tego, że według wszelkich statystyk kobiety w naszym kraju są lepiej wykształcone, to i tak gorzej zarabiają od mężczyzn albo wcale nie mają pracy. Ich wykształcenie i świadomość, że tak być nie powinno stają się dla nich samych przekleństwem i powodują uzasadnioną frustrację. Te zaś, które doprowadzone do ostateczności wybrały z przymusu życie na emigracji, potrafiły wyciągnąć  korzystne dla siebie wnioski. Sam fakt, że wolały pozostać z dala od rodzin, ale mieć pracę i pieniądze, świadczył o ich determinacji i postawieniu wszystkiego na jedną kartę. Często było to aktem odwagi, graniczącym z szaleństwem, ale czy nie można oszaleć, żyjąc z marnych zasiłków i patrząc jak w biedzie życie przecieka przez palce?

Dlaczego to właśnie tu, w środku, zdawałoby się cywilizowanej Europy z pokolenia na pokolenie przechodzi hasło rzucane przez kolejne rządy : kryzys i zaciskanie pasa, a dotyczy jedynie zwykłych ludzi?

I znów jak przed tysiącami lat, dzięki ekonomii, mamy na naszych ziemiach wpływy rzymskie. Tylko, że wtedy to legiony starożytnych Rzymian docierały do nas, a teraz legiony Polek szturmują ziemię włoską w poszukiwaniu chleba i pracy. Dla Włochów są bezcennym materiałem – gospodarne, wykształcone, przedsiębiorcze, mądre i do tego ładne. A przede wszystkim inne niż ich kobiety. Oni dla Polek też są inni. Egzotyka dla egzotyki, przyciąganie ładunków różnoimiennych. Prawa fizyki łączą się z prawami ekonomii i zamieniają w energię. W przyrodzie energia nie ginie. A człowiek jest częścią przyrody.……

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce