Konkurs, a demokracja

Konkurs, a Demokracja, to znakomity artykuł Olgi Ptak odnoszący się do ostatnich utyskiwań pewnej grupy środowiska teatralnego, która ostatnio miała prawie monopol na obsadzanie dyrektorów teatru.

 

konkursUtyskiwania na to, że pojawił się w końcu ktoś, kto miał jaja im się przeciwstawić.

Oczywiście ta grupa, jak zawsze w takich sytuacjach, nie powie wprost, że są zawiedzeni, że nie przeszedł ich kandydat, na to są zbyt cwani.

Zamiast tego sięgają po argumenty rodem z walki z PRL i nazywają te słuszną skądinąd decyzję, jako naruszającą zasady demokratycznego państwa.

Założyli nawet w tej sprawie stronę facebookową, która nazywa się o zgrozo „Teatr Jest Nasz”, co zapewne ma nawiązywać do tego, że nie urzędników, ale przypadkiem obnaża całą prawdę o tym towarzystwie wzajemnej adoracji, która rości sobie prawo do zmonopolizowania teatru.

Otóż moi drodzy, chciałem powiedzieć, że teatr NIE JEST wasz, jest także mój, pana Kowalskiego, pani Nowak, a także na szczęścia pana Marszałka Całbeckiego.

Brawo za odwagę, panie Marszałku!

Jest nas coraz więcej, którzy potrafią się przeciwstawić próbom monopolizacji teatru przez jedną jedynie słuszną estetykę, jeden jedynie słuszny sposób myślenia, jedną jedynie słuszną grupę dzierżącą władzę.

To już mieliśmy – nie tylko w teatrze.

I miejmy nadzieję, że te czasy nigdy nie wrócą.

Cieszę się, że ten konkurs nie wygrała ignorancja. Cieszę się, że ten konkurs nie wygrało tchórzostwo. Cieszę się, że ten konkurs nie wygrała kalkulacja polityczna, lecz troska o teatr. Cieszę się, że ten konkurs wygrała demokracja.

Amen

 

 

Konkurs, a demokracja

 

Piszę ten tekst do garstki wolnomyślicieli, którzy dopuszczają myśl, że rzeczywistość może być inna, niż im się wydaje. Do osób, które wolną przeanalizować fakty, zamiast powtarzać frazesy. Opisane tu zdarzenie służy jedynie za przykład działania mechanizmu, zwanego instynktem stadnym, pozbawiającego jednostkę umiejętności samodzielnego myślenia. Nie nosi znamion ataku personalnego, ponieważ żadnej z osób, które były uczestnikami opisanych zdarzeń, nie znam osobiście, większości nigdy nie spotkałam.

 

Otóż o tym, że w pewnym Teatrze w Polsce odbył się konkurs na dyrektora i że przyszły pracodawca (tj. marszałek województwa) nie uwzględnił wyników prac komisji konkursowej, jest już głośno od kilku dni. Przyjrzyjmy się sprawie od strony faktów:

 

1. Komisja ZAREKOMENDOWAŁA swojego kandydata na to stanowisko, a marszałek go odrzucił. Kluczem do zrozumienia tego zdania jest rozumienie polszczyzny, a patrząc na jakość wystawianych i modnych obecnie spektakli z serii „odczytywanie klasyki na nowo, czyli jak poprawić Gombrowicza, podrasować Różewicza i wygładzić niedociągnięcia w tekstach Witkacego, bo ja umiem lepiej” jest to zadanie ponad siły wielu osób z tzw. środowiska teatralnego. Na szczęście istnieją słowniki: słowo „rekomendować” znaczy polecać, doradzać, chwalić, sugerować. Komisja pełni funkcję ciała doradczego, z którego pomocy przyszły pracodawca może skorzystać lub nie. Jakkolwiek trudno niektórym to przyjąć do wiadomość, tak po prostu jest – komisja o niczym nie przesądza, nie decyduje.

 

2. Opisany powyżej mechanizm jest jak najbardziej demokratyczny. Marszałka wybiera się na drodze demokratycznych wyborów podczas sesji sejmiku w odrębnym głosowaniu tajnym spośród nieograniczonej liczby kandydatów. Jako obywatel mam prawo, a nawet obowiązek oczekiwać od niego, że skoro go wybrano, skoro zgodził się pełnić tę funkcję, to będzie PONOSIŁ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje czyny i decyzje. Nie będzie próbował jej rozmyć, ani na nikogo scedować mówiąc np. po dwóch nieudanych teatralnych sezonach: „Przepraszam, to nie ja wybrałem, to komisja”. Oczekuję, że będzie myślał niezależnie i podejmował niezależne decyzje w oparciu o racjonalne przesłanki, bez względu na naciski różnych środowisk związanych z danym konkursem czy daną sprawą.

 

3. Jeśli masz wątpliwości co do powyższego punktu, bo przyszło ci do głowy zdanie w rodzaju „przecież to nie ja wybrałem marszałka, a on teraz za mnie decyduje” i nie rozumiesz tego, że demokracja bezpośrednia może się sprawdzić w wiosce z 200 mieszkańcami, a nie w normalnie działającym państwie, każ ludziom głosować w sposób bezpośredni nad tym, ile np. chcieliby zarabiać. I odpowiedz sobie na pytanie, skąd weźmiesz na to pieniądze.

 

4. Kluczem do zrozumienia punktów 2) i 3) jest słowo HIERARCHIA. Otóż proszę sobie wyobrazić, że jest ona nie tylko mechanizmem bardzo demokratycznym, ale niezbędnym do normalnego funkcjonowania państwa i społeczeństwa. Zespół w teatrze ma nad sobą dyrektora, dyrektor marszałka/prezydenta, a ten również ma nad sobą przełożonego, o czym świadczy fakt, że jeżeli marszałek nie powoła komisji i sam wysunie kandydaturę na fotel dyrektorki (bez konkursu), musi się zgłosić do ministra z prośbą o zatwierdzenie tej kandydatury. Oczywiście do uznania hierarchii potrzeba odrobiny pokory i dojrzałości, a to są cechy, na których deficyt twórcy cierpią najczęściej. Zapytajcie dziecko, czy chce uznać hierarchię i będzie słuchało rodzica, czy wolałoby samo decydować o tym, kto je będzie wychowywał. Skutek byłby taki, że po każdej reprymendzie zmieniałoby rodzica, bo to łatwiejsze niż zmiana własnego zachowania. Analogicznie zapytajcie pracownika, jakiego wybrałby sobie szefa – czy zarabiając takie same pieniądze woli siedzieć i nic nie robić, czy być zaganianym do roboty przez „tyrana”? A teraz drodzy wielbiciele „demokratycznych mechanizmów” zgadnijcie, jak zadecydowałaby w tej sytuacji większość.

 

5. Kolejna sprawa: marszałek jest urzędnikiem, a więc – w przeciwieństwie do komisji „złożonej z ekspertów w różnych dziedzinach teatru” – nie musi być „człowiekiem teatru”, musi natomiast znać przepisy, panować nad budżetem oraz umieć podejmować trudne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Z dyrektorami każdej instytucji, w tym instytucji kultury, jest podobnie. Bibliotekom, muzeom, domom kultury i teatrom wyszłoby na zdrowie, gdyby ich dyrektorami nie byli „ludzie ze środowiska”, reżyserzy z niespełnionymi ambicjami, niewygrani aktorzy, tylko dobrzy i sprawni menadżerowie, którym środowiskowe sympatie nie przysłaniają racjonalnego oglądu sytuacji. Nie byłoby niebotycznych długów spowodowanych absurdalnymi wydatkami (spektakle za kilkaset tysięcy złotych lub – o zgrozo! – za kilka milionów, na które nie ma widza), byłaby za to naturalna selekcja polegająca na oddzieleniu tych zdolnych, którzy pamiętają, że teatr jest sztuką metafory i potrafią zrobić dobre przedstawienie za skromniejszy budżet, od tych, którzy chcą się wzbogacić lub zaspokoić swoje ambicje kosztem publicznych pieniędzy.

 

6. Punkt ostatni i najważniejszy: Czy naprawdę nikomu nie wydało się dziwne, że odbył się kolejny konkurs, w którym niemalże jednogłośnie tzw. środowisko wybrało swojego kandydata? Jeżeli wyboru dokonuje np. aktor, reżyser i kompozytor muzyki teatralnej, to chyba jasne jest, że ich wybór będzie mniej obiektywny niż urzędnika, który jest osobą spoza owego środowiska. Oczywiście jest fajnie, gdy dyrektorem zostanie kolega, bo zatrudni kolegę reżysera, ten obsadzi kolegę aktora, a znajomy kompozytor (scenograf/kostiumolog czy ktokolwiek inny) też na tym skorzysta. Tylko czy o to chodzi? Oczywiście, że tak. Jeśli tkwisz w tym środowisku, to na tym ci zależy. Lecz jeśli jesteś tzw. zwykłym zjadaczem chleba, czyli przeciętnym podatnikiem nieuwikłanym w środowiskowe rozgrywki, to zdecydowanie wolisz, by w twoim imieniu decyzje podejmował ktoś bardziej obiektywny. A marszałek reprezentuje większość mieszkańców województwa. Tę SPOZA danego środowiska. Jeśli masz odpowiedzialne stanowisko, nie powinieneś ulegać presji. Czy jeśli 8 na 9 sprzedawców powie ci, że rozklekotana kanapa w truskawkowe wzory jest hitem sezonu, to kupisz ją i będziesz wszystkim mówił, że to arcydzieło sztuki meblarskiej? I czy ona dzięki temu zachwalaniu się nim stanie?

 

Powyższy wywód nie wyczerpuje tematu i nie ma tego na celu. Nie chodzi tu o przerzucanie się argumentami, bronienie za wszelką cenę swojego stanowiska, ale o próbę zrozumienia, że być może istnieje jakaś szersza perspektywa niż interesy środowiska, którego jestem częścią. Nie ma niczego złego w tym, że czasem damy się ponieść emocjom. Ale po pierwszej „fali uderzeniowej” powinniśmy zacząć analizować. Sprawdzać fakty, zamiast powtarzać zasłyszane opinie, plotki i pomówienia. Tylko nie zawsze nam się to opłaca.

 

 

PS – Proponuję by w cichości własnego sumienia każdy z nas odpowiedział sobie na pytanie: Czy otrzymując stanowisko dyrektora jakiejkolwiek instytucji/miasta/województwa/państwa miałbym na tyle siły charakteru, by dysponując ograniczonym budżetem (złożonym z NIE MOICH pieniędzy), umieć odmówić, nawet własnym znajomym i przyjaciołom?

 

W ramach sugerowanej/rekomendowanej odpowiedzi załączam ten oto dokument: Strony pierwsza i ostatnia listu księcia Witolda Czetwertyńskiego skierowanego do proboszcza w Jełowiczach 1909 r. ANK, Archiwum Sanguszków, sygn. ASang teka 194/23.

Olga Ptak
2015-04-24

Nie_mam_pieniędzy

 

Demokracja

Demokracja, ludowładztwo, termin określający rodzaj rządów, w którym władza należy do ogółu obywateli danego państwa (greckie demos – lud, kratos – władza).Za kolebkę demokracji uważana jest Grecja. Podwaliny państwa demokratycznego w Atenach ustanawiały reformy przeprowadzone w 594 p.n.e. przez Solona, uwalniały one chłopów od długów i dzieliły mieszkańców na klasy majątkowe. Najważniejszym organem władzy było Zgromadzenie Ludowe, na forum którego każdy obywatel mógł wypowiedzieć się osobiście. Zarządzaniem państwem zajmowała się Rada licząca 500 członków wybieranych drogą losowania. Większość urzędów obsadzano w wyniku wyborów. Ustrój demokratyczny przyczynił się niewątpliwie do potęgi państwa greckiego w starożytności. W Polsce w czasie rządów szlachty w XV i XVI w. istniałademokracja szlachecka. W Europie i obu Amerykach w końcu XIX w. powstały formy demokracji burżuazyjnej, pośredniej, w której obywatele mieli swój udział w podejmowaniu decyzji politycznych poprzez wybór ciała ustawodawczego, i bezpośredniej, w której podstawowe prawa i obowiązki rozstrzygało powszechne referendum ogółu uprawnionych do głosowania.
http://portalwiedzy.onet.pl/30486,,,,demokracja,haslo.html
______________________________________________________________________________
#Teatr