Kultury głupcze!

Kultury głupcze! To fragment eseju Bronisława Wildsteina o kulturze w III RP, która przejęta została przez kadry nowej, kontrkulturowej rewolucji, która reprezentuje dominującą dziś w Europie lewicowo-liberalną ideologię.

kultury głupczeOtóż wydaję mi się, że Bronisław Wildstein równocześnie ma rację i jej nie ma, albowiem kultura, a w szczególności teatry zostały przejęte przez to, co Joanna Szczepkowska nazwała homolobby i „spółdzielnię teatralną”, ale stawianie znaku równania między tym, a lewicową ideologią jest moim zdaniem błędne.

Ta ideologia, albo raczej psudoideologia jest jedynie wygodnym płaszczykiem, za którym kryje się zwykły nepotyzm i kolesiostwo. Bardzo wygodnie jest się skryć za hasłami promującymi równość, tolerancyjność, solidarność i empatię, ale tak naprawdę nie ma to z tym nic wspólnego oprócz tego, że to znakomite argumenty, które można zastosować jeśli ktoś jest przeciw.

Jeżeli ktoś tak, jak na przykład pani Szczepkowska się przeciwstawia, najprościej jest nazwać ją homofobem, wapniakiem, moherem i ksenofobem. To znakomite słowa wytrychy.

A prawda jest taka, że ci ludzie kultury z prawdziwą lewicą nie mają nic wspólnego i raczej siedzą w kieszeniach ultraliberałów, bo chciałbym zauważyć, że nie ma czegoś takiego, jak lewicowo-liberalna ideologia, albowiem owe ideologie są całkiem przeciwstawne.

Bo Polska jest takim dziwnym krajem, gdzie liberalizm (ultrakapitalizm) jest pojmowany jako postępowa lewicowość, a najbardziej ideowo prawicowe partie w polityce realnej są bardziej na lewo od SLD.

Chcę tylko powiedzieć, że pan Wildstein ma rację, że kultura, a w szczególności teatr pod skrzydełkami PO został przywłaszczony przez dzielnie się wpierające towarzystwa typu „spółdzielnia teatralna”, ale nie jest to równoznaczne z lewicowością.

Sam jestem głęboko przekonany o ważności państwa opiekuńczego, w którym się płaci podatki, a państwo w zamian dba o obywateli, szczególnie tych słabszych, chorych i starych, w którym edukacja i służba zdrowia są za darmo, w którym państwo wspiera edukację, naukę i kulturę – polską kulturę, więc z definicji moje poglądy byłyby lewicowe.

Ale równocześnie jestem przeciwko rozkradaniu kultury przez towarzystwo wspólnej adoracji kolesi, którzy nic nie potrafią, więc dorabiają pseudoideologię do swojego analfabetyzmu zawodowego, którym niszczą ową kulturę w imię przede wszystkim dużych pieniędzy.

I tak dokładnie wygląda świat polskiej kultury i dzielenie jej na prawicową i lewicową jest moim zdaniem poważnym uproszczeniem i błędem.

Amen


Wildstein: Kultura, głupcze!

Wildstein na łamach „wSieci” o dotowaniu lewicowej kultury przez państwo:

Po cichu, niezauważenie kultura w III RP przejęta została przez kadry nowej, kontrkulturowej rewolucji, która reprezentuje dominującą dziś w Europie lewicowo-liberalną ideologię. W krótkim czasie Polskę, która odzyskała niepodległość dzięki „Solidarności” będącej odrodzeniem wspaniałej republikańskiej tradycji naszego narodu, zdominowały postawy stanowiące jej zaprzeczenie – pisze Bronisław Wildstein.

Niezwykłą kulturową tożsamość naszego kraju zderzono z wrogą jej ideologią – pisze autor artykułu. – […] W ten sposób patologia trawiąca Zachód, na którą Polska wydawała się odporna, stała się naszym problemem. W przyspieszonym tempie proces ten rozwinął się przez ostatnie osiem lat w czasie rządów PO. Bronisław Wildstein w swoim tekście przytacza przykłady […] narzucania wzorców i norm przez dominujące ośrodki kulturalne w Polsce, które naśladują centra cywilizacyjnej władzy w UE i są przez nie wspierane. Oto jeden z nich:

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powołało Narodowy Program Rozwoju Humanistyki. Ma on „wzmocnić pozycję polskiej humanistyki”. […] W tym roku w jednym z trzech stałych „modułów” nazwanym „Tradycja” stypendium w wysokości 265 920 zł otrzymał dr Błażej Warkocki z UAM na „Antologię polskiej literatury queer”. Dla czytelników niezorientowanych w panujących modach tłumaczę, że termin ten oznacza „seksualną nienormatywność”. […] Ostatnie dotacje Ministerstwa Kultury skierowano do pism związanych z establishmentem III RP i do organów lewicy. […] Wsparcia nie otrzymał dwumiesięcznik „Arcana”, przez 20 lat punkt orientacyjny prawicy polskiej. Nie dostał środków przebojowy i oryginalny organ Klubu Jagiellońskiego, kwartalnik „Pressje”. Nie przyznano ich „Christianitas”, kwartalnikowi, który na bardzo wysokim poziomie uprawia refleksję chrześcijańską. Pozbawiona ich została „Teologia Polityczna”, która wprowadziła do kultury polskiej nowy sposób ujęcia problemów polityczno-filozoficznych. Nie było ich dla kwartalnika Związku Polskich Artystów Plastyków „ArtTak”, który nieideologicznie traktował sztuki plastyczne. Pieniędzy nie dano również na kwartalnik „Nowy Obywatel”, który pokazuje, że lewicowość nie musi znaczyć: nihilizm.

Bronisław Wildstein wskazuje jakie jest znaczenie kultury i dbanie o jej narodowy indywidualny charakter. Zaangażowani w codzienne boje politycy zapominają o roli kultury. W rzeczywistości to najważniejsza sfera, która formuje politykę. To wymiar metapolityczny, budujący postawy, które zaowocują konkretnymi demokratycznymi wyborami. Jeśli pogodzimy się z obecną postacią kultury w naszym kraju, niezadługo osiągniemy wymarzony przez postępowców stan społeczeństw Europy Zachodniej: zdezintegrowane i powodowane wyłącznie impulsem konsumpcyjnym, niezdolne do samoobrony stado. Z tą różnicą, że pozostawione na dużo niższym poziomie materialnym.

Polecamy artykuł Bronisława Wildsteina w tygodniku „wSieci”, w sprzedaży od 3 sierpnia br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.
http://www.wsieci.pl/wildstein-kultura-glupcze-pnews-2332.html


#kultura