Leżał w trumnie z otwartymi oczami

Leżał w trumnie z otwartymi oczami – to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

Tym razem Paweł wspomina śmierć ojca, który leżał w trumnie z otwartymi oczami.

Leżał w trumnie z otwartymi oczami

Leżał w trumnie z otwartymi oczami

Był spocony jak mysz. W ciągu kilku minut wyobraźnia przeniosła go na drugą półkulę. Chciałby tam kiedyś pojechać… Ale już teraz wiedział, że nie z Joanną. Nie chce jej doganiać, prosić by na niego zaczekała, zostawać w tyle. Nie chce już nigdzie za nią nadążać. Czuł ogromne znużenie dotrzymywaniem jej rytmu. Chce wreszcie zostać w tyle, popatrzeć spokojnie za siebie. Musi usiąść na pierwszych kamiennych schodkach, złapać oddech, rozłożyć siły na dalszą wędrówkę. A może nie pójdzie już wyżej? Po co? Popatrzy na wszystko z tego poziomu, na którym się zatrzymał. To miasto i tak wznosi się na wysokościach. Nie ma sensu pogrążać się we mgle, żeby za wszelką cenę osiągnąć niewidzialny pułap.

Odetchnął głęboko. Popatrzył spokojnie za siebie. Wszędzie zieleń, kamienne ruiny i cisza. Nie ma żadnych turystów, nie błyskają flesze, nie słychać rozmów. Serce już nie tłucze w piersi jak szalone. Wreszcie można pobyć ze sobą.

Przymknął znów powieki. Były ciężkie jakby leżały na nich te same stare dwudziestogroszówki, które położył jego stryj na powieki ojca, by zamknąć je na zawsze.

Kiedy Paweł, na wieść o śmierci ojca pojawił się w domu, on leżał w trumnie z otwartymi oczami, zdumiony, że śmierć nie chce go zabrać, zanim nie zobaczy jedynego syna. Czekał na jego przyjazd z oczami pełnymi mętnej szarości. Paweł widział wtedy po raz ostatni oczy, których spojrzenia tak bał się od dziecka. Sam ojciec przypominał mu czarodzieja z baśni Andersena „Towarzysz podróży”. Jego przysmakiem były oczy, które zła księżniczka wyłupywała wszystkim odtrąconym kandydatom do jej ręki i przynosiła swojemu guru na znak uniżoności i poddaństwa. Czarodziej najbardziej gustował w oczach błękitnych, takich właśnie jakie miał Paweł.

Na pogrzebie brakowało tylko burzy, gromów i ulewnego deszczu, by dopełnił się baśniowy obraz.

Śmierć ojca upewniła Pawła, że wraz z jego odejściem skończył się tamten świat, w którym on, najpierw jako mały chłopiec, a potem dorosły mężczyzna czuł się jedynie trybikiem w machinie partyjnej kariery człowieka, do którego nie potrafił powiedzieć: „tato”. To słowo nie miało dla niego żadnego znaczenia. Kojarzył je jedynie ze strachem, bólem, przymusem i poddaństwem.

Tamtego wieczora, kiedy patrzył na trumnę, stojącą w dużym pokoju, zdał sobie sprawę, że bardziej przeżył śmierć ojca Karola – swojego przyjaciela z dzieciństwa, a teraz wspólnika.

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy