Lis w kurniku

 

ARTYKUŁY

 

ŹLE SIĘ DZIEJE W „ŚWIECIE JIDYSZKAJTU” PRZY GRZYBOWSKIM PLACU

AUTOR: Anna Rzepa Wertmann                        FOT.: Teatr Żydowski                        07.01.2015

lis w kurniku Teatr %c5%bbydowski warszawa logo

O co ten cały szum, dlaczegoż aż taki hałas? Czyli mniej więcej obiektywnie o Teatrze Żydowskim, rodzie Szurmiejów i całej medialnej reszcie.

„Przypadki nie istnieją… Wszystko i każdy jest po coś i dla czemuś… Trzeba tylko zaczekać, uważnie patrzeć, słuchać i dokładnie rozwijać nici z kłębka Parek, by ich nie porwać i zapętlić; przy tym pod żadnym pozorem nie poganiać Życia i Losu!”.

Tematy na eseje przychodzą czasem w najmniej oczekiwanym momencie: późną nocą 30 grudnia. Ponoć jaki ostatni dzień roku, taki cały przyszły… Dziękuję, roku pod patronatem Panny Jane Marple nie planowałam, dziennikarstwo śledcze mnie nie pociąga… Niestety, chwilowo Mój Anioł Struś Pędziwiatr ma na ten temat wysoce inne od mojego zdanie!

W taki to sposób punktem wyjścia stało się nazwisko przewidywane na wakat dyrektora artystycznego Teatru Żydowskiego imieniem Estery Rachel i Idy Kamińskich. Najpierw dosłownie oniemiałam (głos mi zblokowało w krtani, jak na mnie istny cud!). Gdy minęła pierwsza wściekłość i odzyskałam przyrodzoną sobie jasność i logiczność myślenia i sytuacji, postanowiłam się zorientować, czy ja się może nie przesłyszałam…? Długa sylwestrowa (wysoce za poważna jak na Ten Dzień Roku!) rozmowa z panem Janem Szurmiejem tylko utwierdziła mnie w podejrzeniach, że nad teatrem przy Placu Grzybowskim lej medialnej trąby powietrznej tworzy się przynajmniej od sierpnia 2010 roku. Zasię odkąd 16 lipca ubiegłego roku senior rodu – Szymon – zasilił zespół Największego Teatru Świata, owa trąba nabiera rozmachu i impetu odwrotnie proporcjonalnie do sił i chęci warszawskiego Ratusza! Coś mi się jednak widzi, iżby to wam Drodzy Nieznani Czytelnicy dokładnie sklarować, winnam się Maszyną Czasu cofnąć do początku najbardziej niezwykłej sceny w Polsce.

Scena przy Placu Grzybowskim

W maju 1950 Dolnośląski Teatr Żydowski we Wrocławiu oraz Teatr Żydowski w Łodzi połączyły swe siły i zwarły szyki. Przez dalsze pięć lat Państwowy Teatr Żydowski działał symultanicznie w obu miastach – Łodzi i Wrocławiu – oraz występował gościnnie na scenach całej Polski. W roku 1955 osadził się wreszcie w Warszawie w budynku przy Królewskiej 13 (dzisiaj już nieistniejącym). Kierownictwo powierzono wybitnej tragiczce oraz reżyserce Idzie Kamińskiej.

„(…)Ida Kamińska wyrastała z klanu Kamińskich. Jej ojciec Abraham Izaak Kamiński był dramaturgiem, organizatorem żydowskich trup i scen teatralnych na terenach przedwojennej Polski. Matka – Ester Rachel, zwana Matką przedwojennego Teatru Żydowskiego, była dyrektorem, reżyserem i aktorką. Regina Kamińska, siostra Idy była aktorką, Jakub Kamiński, brat Idy, wiolonczelistą i kompozytorem teatralnym. Córka Idy, Ruth Kamińska, aktorką, żoną aktora Zygmunta Turkowa. Marian Melman, aktor, mąż Idy Kamińskiej. Wszyscy oni pracowali w Teatrze Żydowskim tworząc Klan Kamińskich i to jaki klan!

W tym samym 1955 roku do już okrzepłego zespołu Teatru dołączył (na razie tylko gościnnie, choć z czasem się zadomowił) nowy aktor; miał 32 lata, zwał się Szymon Szurmiej. Współpraca z Idą Kamińską trwała do lata 1967 roku.

„(…) 5 czerwca 1967 r. wybucha wojna między koalicją Egiptu, Syrii i Jordanii, a Państwem Izraela. Ida Kamińska z Szymonem Szurmiejem i całym zespołem Teatru Żydowskiego są na gościnnych występach na Broadwayu. Z Warszawy przychodzi nakaz natychmiastowego przerwania tournée i powrotu do kraju. Wracają. Ida Kamińska głównie po to, żeby znów się spakować i opuścić swoją ojczyznę na zawsze.(…)”

„(…) Szymon Szurmiej (…) objął 1 września 1969 funkcję dyrektora naczelnego Teatru Żydowskiego. Wielu nigdy mu tego nie wybaczyło oskarżając go o koniunkturalizm. Jak można było przyjąć od komunistów fotel szefa Teatru Żydowskiego po upokorzonej i wyrzucanej z kraju Idzie Kamińskiej? Szurmiej tłumaczył to zawsze tym, że ratował teatr. Wielu nie dawało tym zapewnieniom wiary. W 1971 r., po śmierci Chewela Buzgana, nowy dyrektor naczelny obejmuje także kierownictwo artystyczne i rządzi nieprzerwanie Teatrem Żydowskim do swojej śmierci 16 lipca 2014 roku. Niemal 45 lat!(…)”.

Rok po nominacji dyrektor i zespół dostają prezent nie lada – nowy własny gmach przy Placu Grzybowskim. Państwowy Teatr Żydowski imieniem Ester Racheli i Idy Kamińskich to scena wielce specyficzna. Jeden z dwóch teatrów w Europie (a czterech na świecie!), w których gra się i wystawia w jidysz, choć język narodowy jest tam też obecny – i w translacjach poprzez słuchawki, i ze sceny via głos aktorów. Niezgłębioną tajemnicą bytu i ministerstwa jest dla mnie fakt, iż Teatr Żydowski nie ma statusu sceny narodowej; choć na pierwszy rzut oka i ucha wydaje się to aż za oczywiste… Tytułem refleksji i przy okazji cytując Bluesowego Brata w czarnych okularach: „God works in mysterious ways…(…)”.

Niesłychanie ciekawy nurt repertuarowy, który po części dyktuje i ustala specyfika tego teatru i jego kulturowe dziedzictwo: taki słowno – literacko – dramaturgiczny trzypasmowy „kłos”.

Pasmo główne to kanon literatury i teatru jidysz (Salomon Ettinger, Abraham Goldfaden, Jakub Gordin, Szolem Alejchem, Icchak Lejb Perec, Szymon An-ski, Perec Hirszbejn, Szalom Asz). Pasmo środkowe, dobierane: teksty spoza klasyki ale podejmujące tematykę żydowską (choćby Arthur Miller, Izaak Babel, Osip Mandelsztam czy Ilia Erenburg…).Trzecie z pasm jest najlżejsze, choć najpiękniejsze i najważniejsze – spina, spaja, trzyma u krańca: piosenka, rewia, kabaret, nieprzebrane bogactwo humoru i dowcipu żydowskiego! Zresztą przez setki lat współtrwania, współistnienia, przenikania się obie kultury, obyczajowości i tradycje (polska i żydowska) czerpały z siebie wzajem, inspirowały się, współtworzyły. Naukowo ma to nawet swoją nazwę: Koherencja kulturowa. Jak już ktoś ma serdecznie dość postmodernistycznego naukowego bełkotu, to najlepiej moje powyższe wywody wyjaśnią mu dwa świetnie znane słowa (niestety, ku mojej niepohamowanej wściekłości coraz rzadziej poważane, rozumiane i uważane za Wartości Podstawowe!): Tolerancja i Tradycja…!

Źle się dzieje w „świecie jidyszkajtu” przy Grzybowskim Placu…

Konkretnie chmury nad „Żydowskim” zaczęły się zbierać w połowie sierpnia 2010 roku. Otóż 16 sierpnia tegoż roku na łamach Gazety Wyborczej Stołecznej Joanna Derkaczew wespół z Izabelą Szymańską pomieściły tekst pod znamiennym tytułem „Zmierzch Żydowskiego” z datą 13.08.2010.

Taktownie pominę milczeniem postmodernistyczną polszczyznę tekstów prasowych cytowanych w tej części mojego eseju (podkreślam, iż zarówno GW, jak i Politykę czytają w większości tak zwani „zwyczajni zjadacze chleba”. Drogie Panie Krytyczki i Dziennikarki, mam dla Was radę podstawowo ważką: „Prostota nie oznacza Prostactwa, a często dużo silniej i dobitniej trafia do Czytelnika i Rozmówcy; może by tak to sobie wziąć do Serca, Rozumu i Warsztatu?!”.

Droga Gracjo Joanno, zastanówmy się chwilę… Czy naprawdę przy Placu Grzybowskim trzeba koniecznie wystawiać sztuki Eytana Foxa lub następny spektakl w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego? Czy aby na pewno warszawskim teatromanom przeszkadza jedna jedyna konserwatywna i specyficzna scena, na którą jeszcze nie wdarli się młodzi wrzaskliwi postmodernistyczni brutaliści z ich wszechobecnym chamstwem, wulgarnością, golizną, bełkotem dykcyjnym? Oczywiście pamiętacie, Szanowne Krytyczki Teatralne, że dywagujemy o teatrze żydowskim, w którym w większości gra się i wystawia w języku jidysz i po hebrajsku…?! Poza tym to, iż w Hajfie musical wedle libretta sir Toma Stopparda bił rekordy popularności nie oznacza, że równie owacyjnie ten spektakl byłby przyjęty na scenie Teatru Żydowskiego w Warszawie. Pamiętajmy o wielu zmiennych, może i banalnych, ale decydujących o powodzeniu lub klęsce na scenie: specyfika teatru, rozrzut wiekowy publiczności, jej gusta, dopasowanie spektaklu do chwili, miejsca i czasu… To wszystko są rzeczy, które dla każdego profesjonalnego krytyka teatralnego są bardziej oczywiste niż tlen w atmosferze; dlaczego w Waszych artykułach nijak się śladu tego doczytać nie mogę? Zawodowe abecadło wywiało się z czasem i kolejnym szczeblem na drabinie sukcesu?!

“Zmierzch Żydowskiego” ma dwie autorki – niech no wolno mi będzie odeprzeć zarzuty Izabeli Szymańskiej. Otóż Droga Pani, słowa mają ze swej natury to do siebie, iż bywają bronią obosieczną – zamierzam to Pani udowodnić…

„(…) Głosy krytyczne dotyczące Teatru Żydowskiego…”, „(…) Gdy rozmawiamy z pracownikami teatru (wszyscy proszą, by ich nazwiska zachować do wiadomości redakcji, obawiają się, że stracą pracę)(…)”, „(…) Jeden z pracowników zwraca uwagę, że…(…)”.

Szanowna Pani Redaktor, czy Pani zajmując się sytuacją w tymże teatrze pisała artykuł prasowy czy scenariusz filmowy do hollywood suspense, co najmniej na zlecenie Davida Finchera?! Dziennikarstwo, a zwłaszcza krytyka teatralna Wymagają Bezwzględnie Fachowości, Ścisłości, Dokładności I Profesjonalizmu! Czyżby w Stołecznej GW zapanował trend na „dziennikarstwo twitterowe”, niestety przejęte z niezależnych mediów obywatelskich!?! Podejrzenia, plotki, przypuszczenia zostawmy sobie na użytek postów na niebieskim portalu społecznościowym. Tłum jest dobry, silny, liczny – da się za nim ukryć wiele i nie zawsze skutecznie. Należy jednak bezwzględnie pamiętać, iż wedle jednej z głównych zasad socjologii Tłum przede wszystkim jest Niestabilny i Niebezpieczny. Zwłaszcza jeśli się go nadużywa i czyni się to medialnie. Takowe poczynania bardziej dowodzą braku profesjonalizmu, niż potwierdzają jego wysoki stopień!

Zasię co zarzutów o nepotyzm – szafowanych przez Panią, jak i redaktor Anetę Kyzioł (której ode mnie dostanie się poniżej specjalna laurka), z moją pomocą wybroni się jeden z członków rodu Szurmiejów – konkretnie pierworodny Jan:

„(…) W przeszłości ja i moja siostra Lena funkcjonowaliśmy w tym teatrze jako aktorzy. Ukończyliśmy studium aktorskie i uczyliśmy się tam języka jidysz. Znamy tę kulturę i służymy teatrowi żydowskiemu jako reżyserzy znani z inscenizacji przede wszystkim w wielu teatrach polskich. (…) Cała moja rodzina wyrosła w teatrze, w którym ciężko pracujemy w miarę naszych skromnych talentów. Wielokrotnie musieliśmy udowadniać poza Teatrem Żydowskim, że nazwisko Szurmiej obliguje nas do poważnej i wytężonej pracy. Jesteśmy z tego dumni, bo nikt nam nic za darmo nie dał i mamy satysfakcję z naszej pracy na scenach całej Polski i za granicą. To nie Szymon Szurmiej angażował mnie na stanowiska dyrektorów teatrów muzycznych Capitol we Wrocławiu i Roma w Warszawie. Co nam dał Szymon Szurmiej? Surowość oceny zawodowej. Pasję teatru. Zamiłowanie do kultury żydowskiej. Tolerancję i rozumienie wszystkich i wszystkiego. Dlatego jesteśmy Szurmiejami – cała moja rodzina! (…)”.

Mało? Oto komentarz Gołdy Tencer w wywiadzie udzielonym Wiesławowi Kowalskiemu: „(…) wszyscy jesteśmy (…) wychowani w tej, a nie innej kulturze i tradycji; my Teatru Żydowskiego nie kupiliśmy dla siebie, on nie jest naszą własnością, ale za to wiele mu od siebie dajemy. Dlatego czujemy się trochę po tym wszystkim, co napisała recenzentka , zniesmaczeni. Jan Szurmiej i Lena Szurmiej są twórcami, którzy na swoją karierę pracują w teatrach całej Polski. A Jan Szurmiej w ciągu trzydziestu lat zrealizował w Teatrze Żydowskim bodajże trzy przedstawienia , zresztą bardzo dobrze przyjęte; podobnie jest i z Leną Szurmiej, która sama pracuje na swój własny wizerunek. Poza tym to są osoby, które nigdy nie były zatrudnione w teatrze na etacie. Owszem, na etacie jest zatrudniona Joanna Rzączyńska, wnuczka Szymona Szurmieja, ale to utalentowana aktorka, absolwentka łódzkiej filmówki. Dawid Szurmiej, choć skończył reżyserię w Londynie, nie pracuje w Teatrze Żydowskim,(…)”.

Puenta będzie ode mnie – osoby wychowanej w teatrze i córki swej matki (specjalistki wysokiej klasy w czysto teatralnej, ginącej już, profesji). Wiecie może, drogie Gwiazdy Warszawskiej Krytyki i Prasy, jak bardzo boli ocenianie osobistych dokonań i sukcesów osiągniętych własnym wysiłkiem poprzez pryzmat nazwiska, które się nosi? Eufemistycznie mówiąc – jak cholera! Rody teatralne są siłą sceny, stają się wyznacznikiem wyrazistości, ale też niosą jedno wielkie niebezpieczeństwo: Nazwisko!Dzieci z rodzin teatralnych są zazwyczaj dużo dokładniej wyedukowane, całe życie noszą za sobą bagaż genów, rodziny, spuścizny artystycznej, wymaga się od nich tak ze trzy razy więcej niż od innych…

Zawsze jednak znajdzie się medialna hiper inteligentka, która myśli, że tym lub owym (którzy akurat są na stajlowym celowniku mediów wszelakich, tych na F lub T to już w ogólności!) to tatuś lub mama sukcesy i karierę kupili…! Niestety, gorzko to puentując: ludzka głupota i umiłowanie do banału i plotki to nie jest choroba, na którą w tej Galaktyce istnieje szczepionka…!

Co do obiecanej redaktor Anecie Kyzioł laurki: będzie nader nietypowa. Złożą się na nią dwa moje istotne pytania, których w pełni profesjonalnej dziennikarce, tym bardziej krytykowi teatralnemu bym nie zadała. Jej zadam, a i owszem – choć odpowiedzi się raczej nie spodziewam…

Po pierwsze: Profesjonalny Krytyk Teatralny piszący i wypowiadający się o spektaklach, których nie oglądał?!

Po wtóre: Dziennikarz Szanowanego Tygodnika oceniający profesjonalizm zespołu aktorskiego Teatru, w którym się nie bywa?

Przepraszam, jakieś nowe obyczaje w kwestii krytyki teatralnej? Pełniejszy wymiar pojmowania profesjonalizmu i dokładności?Proszę natychmiast zatrzymać świat: Ja Wysiadam, Zaczekam na Orbicie, aż Ludzkość znormalnieje!

Kto tu i ile chce ugrać?

Nie wierzę w przypadki, ślepe zbiegi okoliczności. Za dużo ich przy okazji medialnej hucpy wobec Państwowego Teatru Żydowskiego imieniem Ester Racheli i Idy Kamińskich, oj za dużo. Jakoś tak wszystkie tuż po śmierci Szymona Szurmieja; leżącego łatwiej kopać? W kwestii nowego wakatu wszyscy zasłaniają się Ratuszem i jego decyzją; nie wydaje mi się, by rozsądne było szukać tylko tam rozwiązania tego węzła gordyjskiego. Przeanalizujmy… Pierwsze skojarzenie na nazwisko Joanny Derkaczew: Instytut Teatralny imieniem profesora Zbigniewa Raszewskiego. Wielokrotnie wspomniany był tu już macierzysty ląd Izabeli Szymańskiej: Stołeczna Gazeta Wyborcza. Redakcję Polityki rozświetla blask niepodważalnego profesjonalizmu Anety Kyzioł. Tylko dlaczego wszystkie te trzy kłębki wiodą swe nici do mojego uwielbianego adwersarza Macieja Nowaka, ku czemu? Oficjalnie rzeczony na konferencji prasowej w Teatrze Żydowskim 2 grudnia 2014 r. został zaprezentowany jako dyrektor programowy festiwalu „Warszawa Singera 2015”. Tak przy okazji – jak najlepiej „zrobić sobie lub komuś twarz medialną”? Afera z autorstwem programu festiwalu oraz planu na sezon 2014/2015 jest tego najlepszym przykładem. Rozumiem, że Gołda Tencer chce odświeżyć linię programową, przyciągnąć do Teatru Żydowskiego nowych widzów, być może tą drogą przyszłych stałych bywalców – pochwalam i sekunduję… Jednak byłabym ostrożna, by nie zagubiono specyficznego piękna, ważkości dziedzictwa oraz barwności tradycji tej sceny. Baczcie, bowiem toć Jedyna Taka W Tej Części Europy! Szanujcie, Co Wam Zacne Patronki I Szymon Szurmiej W Darze Zostawili, Nie Zaprzepaśćcie!

Zwłaszcza niepokoi mnie – i niestety nie tylko mnie! – osoba Macieja Nowaka w całej tej sprawie. Wiele bym dała za zgłębienie intencji tego wyboru, za dopasowanie osoby do Miejsca i Specyfiki Kulturowej tegoż. Waćpan Nowak i jakikolwiek zakres władzy w Teatrze Żydowskim = wpuścić nader wyposzczonego lisa do kurnika pełnego tłuściutkich utuczonych kur, ujmując oczywiście rzecz alegorycznie i metaforycznie…

Po stronie zysków: dostęp do sceny przy Grzybowskim zyskają młodzi modni awangardowi reżyserzy, przyjdzie nowa hipsterska widownia (nastawiona bardziej na spektakle modne, głośne, reklamowane i komentowane, nie znająca i raczej daleka od uszanowania specyfiki i dziedzictwa tej sceny), więcej będzie tam modnych współczesnych dramaturgów niż klasyki jidysz…

Po stronie strat: zniknie raczej jidysz jako język sceniczny, Teatr Żydowski straci swój niepodważalny specyficzny urok, charakter, renomę ostatniego miejsca w którym Singer, Perec, Alejchem smakują słowem i charakterem ze sceny tak jak powinni… Miast unikatowej sceny narodowej – następny teatr jakich w stolicy aż za pełno; czy stać nas jako Naród i Społeczeństwo na taką stratę…?!

Obym była złym prorokiem, obym…

Autorka korzystała z poniżej podanych źródeł:

„Teatr Żydowski jest ambasadorem kultury jidysz. Z Janem Szurmiejem rozmawia Elżbieta Żmuda” www.e-teatr.pl, materiał nadesłany 20 września 2014

“Koniec pewnej epoki” Mike Urbaniak, www.mikeurbaniak.wordpress.com, http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/186743.html

Gazeta Stołeczna Wyborcza nr 190/16.08 www.e-teatr.pl/pl/artykuly/100025.html

Aneta Kyzioł „Teatr polsko – żydowski”, POLITYKA 35/27.08-02.08.14 e- teatr.pl 29.08.2014

Wiesław Kowalski „Wokół folklorystycznej galanterii w Żydowskim” Teatr dla Was 10-10-2014 www.e-teatr.pl/pl/artykuly190512.html

Autorka poleca również lekturę tekstów Izabeli Szymańskiej w archiwum cyfrowym Stołecznej GW w dniach 01.12 – 05.12.2014

Anna Rzepa Wertmann 07.01.2015

lis w kurniku

Link do źródła:
http://teatrdlawas.pl/artykuly/484-zle-sie-dzieje-w-swiecie-jidyszkajtu-przy-grzybowskim-placu

 

Lis w kurniku – Rolnik Forum:
„Witam,
mam problem coś wynosi mi kury z kurnika”….

http://www.rolnik-forum.pl/Thread-cos-wynosi-kury-z-kurnika 

___________________________________________________________________
#teatr

0 Comments

Trackbacks/Pingbacks

  1. Polecenia Windows - Polecenia Windows Jeśli będziesz przykładnie pracował osiem godzin dziennie, może ci się kiedyś uda zostać kierownikiem i pracować dwanaście.…
  2. Tybet - Tybet Krytykuj przyjaciela w cztery oczy, a chwal zawsze przy świadkach i podwładnych. Leonardo da Vinci & Tm.
  3. Psychologia - Psychologia Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów. Maszeruj śmiało według e-muzyki, którą tylko Ty słyszysz.
  4. Język Włoski - Język Włoski Szata graficzna całkiem wporządku, przypadły mi do gustu blogowe kolory, podoba mi się :) zapraszam do siebie...
  5. Free Piano - Free Piano Have you ever considered about adding a little bit more than just your articles? I mean, what…

Leave a Reply