Łomnicki uczy patriotyzmu

Jak Tadeusz Łomnicki nauczył mnie patriotyzmu to wspaniałe wspomnienie o mistrzu Łomnickim, pióra Grzegorza Pawlaka, aktora i lektora, mojego kolegi, którego zawsze ceniłem, a po tym tekście cenię jeszcze bardziej.

ŁomnickiTadeusz Łomnicki nie był postacią jednowymiarową.

Nigdy niestety nie miałem możliwości poznać go osobiście, a opinie, z którymi się stykałem były zawsze skrajnie różne.

Ponoć nie był człowiekiem łatwym we współżyciu, ale wszystkie opinie, nawet te, które skrajnie negatywnie oceniały jego osobowość, zawsze zgadzały się, że jego aktorstwo i zaangażowanie pracą były najwyższej próby.

A oto Tadeusz Łomnicki we wspomnieniu Grzegorza Pawlaka:

Grzegorz Pawlak

Jak Tadeusz Łomnicki nauczył mnie patriotyzmu!

Historia potrafi być przewrotna – nic odkrywczego, ale przed laty, w dojmujący sposób, doświadczyłem tego na sobie.

Opole 1991 rok. Reżyser – zresztą doskonały – Zbyszek Brzoza – robi swój spektakl „Hess Nie Żyje”. Mam w nim swój skromny udział. Jestem relatywnie młodym aktorem po szkole teatralnej (relatywnie, bo dostałem się za trzecim podejściem.

Zbyszek – jeden z ulubionych studentów reżyserii Tadeusza Łomnickiego – poprosił Mistrza o wzięcie w nim (w spektaklu) udziału. I Mistrz się zgodził!!!!

Jaka to była dla nas wszystkich radość!!!!

Bo chociaż w spektaklu miał wystąpić nagrany na video, buchnęła wieść, że przyjedzie do nas na próby i zagra w naszym opolskim Teatrze swoje największe dzieła: „Ostatnią Taśmę Krappa”, „Ja Feuerbach” i wreszcie monologi m. in. z „Lekcji Polskiego”.

Czekamy na Niego na Dworcu. Wieczór. Wielki bukiet kwiatów.

Przyjechał pociąg. Wysiada. Mistrz, Legenda. Fizycznie, niewysoki, siwy mężczyzna. Szlachetna twarz. Ale roztaczał wokół siebie coś nienazwanego. Świecił. Zajmował sobą cały dworzec. Nie robiąc nic nadzwyczajnego. Podając rękę, rozmawiając.

Stałem z boku i przyglądałem Mu się.

Był przez ułamek sekundy to Panem Wołodyjowskim, to Salierim, to Learem, do którego właśnie się przygotowywał. Bawił się swoim kunsztem Ale JAK!!!!

Potem próby, rozmowy o spektaklu, a w międzyczasie szansa obejrzenia w/w sztuk.

Byłem na wszystkich.

Pamiętam, jak wbiegłem z widowni za kulisy po spektaklu „Ja Fauerbach” (ta scena z gołębiami, których nie było, a były!!!!) i natknąłem się na Mistrza, który właśnie zszedł ze sceny. Stał przyklejony plecami do ściany łapiąc oddech po cholernie wyczerpującym spektaklu. Tego, co miał w oczach, nie zapomnę NIGDY!!!! To był KOSMOS!!!! Pod ścianą stał Łomnicki i nie Łomnicki!!! Postać, której na prawie dwie godziny oddał duszę i ciało.

Wiem, może to wyglądać na egzaltowany bełkot, ale tak BYŁO!!!! Tak go widziałem. Chociaż spodziewałem się zobaczyć aktora, który po prostu odpoczywa po olbrzymim wysiłku, zobaczyłem kogoś, kto jeszcze jest w tym świecie, który właśnie stworzył, kto JEST tym światem!!!!

Jak ja bardzo chciałem kiedyś tak poczuć, jak bardzo go podziwiałem.

Potem, po latach dotarło do mnie ile trzeba PRACY, SIŁY, DETERMINACJI, WIARY, WALKI i Bóg wie czego jeszcze, żeby móc wspiąć się na takie wyżyny.

Takie chwile kształtują życie.

Minęło parę dni i kolejny spektakl. Mała scena. Monologi Kościuszki. I zaczął. I im dłużej mówił, o Polsce, o miłości do kraju, tym bardziej zacząłem dostrzegać przedziwny paradoks. On, przecież komuch. Facet, który przez lata korzystał z legitymacji, która ułatwiała WSZYSTKO, a która z Polską nie miała NIC wspólnego!!!! Potem ją oddał. A potem nadeszła i ciągle trwała teoretycznie wolność!!!! Nie MUSIAŁ!!!! A mówił tak, (choć może tylko grał. Po prostu i jak zwykle GENIALNIE) że WIERZYŁEM w każde jego słowo!!!! Nie miało to znaczenia.

TEN WIELKI CZŁOWIEK MÓWIŁ W MOIM JĘZYKU I BYŁ NAJLEPSZYM AKTOREM ŚWIATA!!!!

Nie było w nim kompleksu zaścianka Europy, braku wiary, że dookoła same wieloryby, a Polska to płotka (chyba Mrożek: „Mówi wieloryb do płotki: jestem głodny, płotka: ja też, a wieloryb na to: no tak, ale ja jestem większy”), nie było w nim słabości!!!! Była godność, wiara, szacunek do samego siebie, duma i WIELKOŚĆ!!!!

Mógł być Amerykaninem, Niemcem, czyli kimś, kto MA PRAWO (zgodnie z naszymi kompleksami) tak mówić, w taki sposób.

Nie, on był Polakiem. WIELKIM!!!!

I tylko to, i aż to, że mówi w naszym języku, stanowiło różnicę!!!!

Wtedy zrozumiałem, czym jest patriotyzm!!!!

Duma z tego, kim się jest!!!!

Nikt nam JEJ nie da!!!! Musimy ją sobie wziąć sami!!!!

Wtedy, po Fauerbachu, nikt Mistrzowi nie musiał mówić, że był wielki, on to WIEDZIAŁ. I był WOLNY!!!! Wtedy, na scenie.

No tak, ale ilu jest takich Łomnickich. ON był tylko jeden i tę walkę o siebie przypłacił życiem. Ale BYWAŁ W KOSMOSIE!!!!

Zapłacił za to, wysoką cenę, ale myślę, że, gdyby go spytać dzisiaj, czy żałuje, nie sądzę, żeby odpowiedział twierdząco.

Łomnicki był jeden, artystów, czyli tych, którzy pracują duchem wrażliwością, talentem, niewielu.

A co ma zrobić szewc, hydraulik, betoniarz, kierowca autobusu, żeby poczuć choć część tego, co czuł mistrz?

Nie pozwolić sobie nigdy na bycie przedmiotem. Wszyscy jesteśmy PODMIOTAMI!!!! A na resztę trzeba sobie zasłużyć!!!!

Tego – w te klika opolskich dni – nauczyłem się od Mistrza Łomnickiego. I NIGDY TEGO NIE ZAPOMNĘ!!!!

Tadeusz Łomnicki

Tadeusz Łomnicki (ur. 18 lipca 1927 w Podhajcach, zm. 22 lutego 1992 w Poznaniu) – polski aktor teatralny i filmowy, reżyser teatralny, pedagog oraz założyciel i pierwszy dyrektor warszawskiego Teatru na Woli. Ogromny dorobek artystyczny Łomnickiego obejmuje 82 role sceniczne, 51 ról filmowych, 26 ról w spektaklach teatru TV, 12 reżyserii teatralnych. Dwie spośród jego sztuk – „Noe i jego menażeria” i „Kąkol i pszenica” doczekały się realizacji.

Brat reżysera i scenarzysty Jana Łomnickiego.

Życiorys

Po ukończeniu Gimnazjum Handlowego w Dębicy (1942), przybył do Krakowa, gdzie łączył pracę zarobkową (robotnik kolejowy, praca w banku) z nauką gry na skrzypcach. W czasie II wojny światowej Łomnicki należał do Szarych Szeregów, później był żołnierzem AK Armii Krajowej. Po wkroczeniu w 1945 roku Armii Czerwonej do Krakowa wstąpił do Milicji Obywatelskiej, którą opuścił niespełna rok później, aby urzeczywistnić swoje artystyczne marzenia. W sezonie 1946/47 występował w Teatrze Miejskim w Katowicach. Po powrocie do Krakowa, w latach 1947-1949 występował w Miejskich Teatrach Dramatycznych: Słowackiego i Starym, gdzie zadebiutował jako dramaturg (sztuka Noe i jego menażeria). Od 1949 grał w Warszawie, zaangażowany do Teatru Współczesnego. Od roku 1952 był w zespole Teatru Narodowego. W 1957 ponownie przeszedł do zespołu Teatru Współczesnego i pozostał tam aż do 1974. Jako reżyser zadebiutował w 1965 na Małej Scenie Teatru Współczesnego. W 1969 został prorektorem, a w następnym roku rektorem warszawskiejPWST i był nim w latach 1970-1981. W 1976 założył i objął dyrekcję oraz kierownictwo artystyczne Teatru Na Woli. Zagrał tu m.in. Goyę wGdy rozum śpi Vallejo w reżyserii Andrzeja Wajdy, Bukara w Przedstawieniu „Hamleta” we wsi Głucha Dolna, Fantazego w FantazymSłowackiego i Salieriego w Amadeuszu Shaffera. W 1981 zrezygnował z dyrekcji Teatru Na Woli, zakończył też swoją drugą kadencję jako rektor PWST.

Choroba serca i operacja w Londynie spowodowały blisko 2-letnią przerwę w jego życiu zawodowym. Kiedy ciężko zachorował, operację serca w Londynie zorganizował i zapłacił za nią Roman Polański, u którego później przez kilka miesięcy mieszkał w Paryżu.

W roku 1984 przeszedł do zespołu aktorskiego Teatru Studio. Od roku 1988, niezwiązany już etatem z żadną sceną, występował nadal gościnnie w Teatrze Dramatycznym, Powszechnym i Współczesnym. Pisał także wiersze, nowele, eseje i wspomnienia („Spotkania teatralne”, 1984).

Tadeusz Łomnicki zagrał również wiele ról filmowych – w takich produkcjach jak Pokolenie, Niewinni czarodzieje Człowiek z marmuruAndrzeja Wajdy, Eroica Andrzeja Munka, Kontrakt Krzysztofa Zanussiego Przypadek i Dekalog VIII Krzysztofa Kieślowskiego oraz Pan Wołodyjowski i Potop Jerzego Hoffmana, gdzie zagrał postać pułkownika Michała Wołodyjowskiego.

W ostatnich miesiącach życia pochłaniała go praca nad szekspirowskim Królem Learem w Teatrze Nowym w Poznaniu. Zmarł na atak serca, w czasie jednej z prób do tej sztuki. Ostatnie jego słowa były słowami Leara: „Więc jakieś życie świta przede mną. Dalej, łapmy je, pędźmy za nim, biegiem, biegiem!”. Po jego śmierci Jan Kott napisał: odszedł jeden z największych aktorów w jego pokoleniu. W Polsce i na świecie.

Działalność polityczna

W 1951 roku złożył deklarację o przystąpienie do PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) (jego piąta żona Maria Bojarska w książce Król Lear nie żyje wspomina o zaświadczeniu, z którego wynika, że należał do partii już w 1948 roku). Początkowo odmawiano mu zgody na wstąpienie do partii z powodu jego AK-owskiej przeszłości, której zresztą nie ukrywał. W grudniu 1971 roku zasiadł w Prezydium VI Zjazdu PZPR, a na jego zakończenie został zastępcą członka Komitetu Centralnego PZPR. Na VII Zjeździe, w grudniu 1975 roku, ponownie na VIII Zjeździe w 1980 roku oraz po Nadzwyczajnym IX Zjeździe PZPR w lipcu 1981 r. Łomnicki był wybierany członkiem KC PZPR. Po wprowadzeniu stanu wojennego oddał legitymację członkowską (17 XII 1981 roku). Mimo propozycji: najpierw Mieczysława Rakowskiego, a po 1989 roku – Lecha Wałęsy, do świata polityki nie wrócił. Od 1974 był także członkiem Prezydium Zarządu GłównegoTowarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

Ocena kariery aktorskiej

Był aktorem o nieograniczonych, jak pisano, możliwościach wyrazu i umiejętnościach przeistaczania się. Do historii teatru przeszły jego role Orestesa w Ifigenii w Taurydzie Goethego, Artura Ui w Karierze Artura Ui Brechta, Solonego w Trzech siostrach Czechowa, Łatki wDożywociu Fredry, Kapitana Edgara w Play Strindberg Dürrenmatta w reżyserii Andrzeja Wajdy – wszystkie w Teatrze Współczesnym, a także jego Prysypkin w Pluskwie Majakowskiego w Teatrze Narodowym oraz Horodniczy w Rewizorze Gogola i Sager w StalinieSalvatore’a w Teatrze TV.

Nagrody i upamiętnienie

22 lipca 1968 otrzymał nagrodę państwową I stopnia. Dwukrotny laureat Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza – przyznawanej przez redakcję miesięcznika „Teatr”. Najpierw otrzymał ją w pierwszej edycji nagrody, za sezon 1984/1985, za rolę Krappa w przedstawieniuOstatnia taśma Krappa Samuela Becketta w Teatrze Studio w Warszawie. Natomiast drugi raz otrzymał ją pośmiertnie, za sezon 1991/1992, za rolę Icyka Sagera w przedstawieniu „Stalin” Gastona Salvatore’a w Teatrze TV.

Jego imieniem w 1996 roku nazwano warszawski Teatr Na Woli, a w 2002 roku Teatr Nowy w Poznaniu. W ankiecie tygodnika „Polityka” przeprowadzonej w 1998 roku czytelnicy tego tygodnika uznali go za największego polskiego aktora XX wieku.

Filmografia

Dubbing

Odznaczenia

Role w Teatrze TV (wybór)

_______________________________________________________________________________
#TadeuszŁomnicki