Masochistka i Tępy Buc

„Masochistka i Tępy Buc” to kolejny odcinek znakomitej książki Anny Rychter pt. „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o otaczającej nas rzeczywistości.

 

 

Masochistka i jej konkubin Tępy Buc

 

Masochistka i Tępy BucKażdy próbuje ile może zwojować z drugą osobą, na ile może sobie pozwolić.

Masochistka pozwalała na wiele. Na bardzo wiele.

Opuszczona przez Sprawcę Pierwszej Ciąży, sama wychowywała swoją Latorośl. Pracowała na państwowej posadzie, mogąc liczyć jedynie na pomoc starej matki, bo nie dostawała nawet alimentów na dziecko.

Nie potrafiła jednak żyć bez oparcia na męskim ramieniu.

Raz skrzywdzona i oszukana postanowiła na nowo spróbować szczęścia.

Swój los oddała w ręce Tępego Buca-Niebieskiego Ptaka, który nigdy w życiu nie pracował, zawsze był pijany, a męskiego ramienia używał jedynie do karania Masochistki. Gębę miał pokrzywioną ciągłym przełykaniem ciepłej wódy, ubierał modne ciuchy, spał do południa, potem wychodził spotkać się na osiedlu z podobnymi sobie Bucami. Chlali razem cały dzień, a późnym wieczorem Tępy Buc zmęczony wracał do domu.

Masochistka cała drżąca czekała na powrót swego pana i bilans dnia.

Tępy Buc był skrupulatnym i ostrym księgowym: rozliczał Masochistkę z codziennych wydatków i z jej własnej forsy. Bilanse generalnie wypadały na niekorzyść Masochistki.

Tępy Buc zawsze miał jakieś wątpliwości. Stale było coś nie po jego, Tępego Buca myśli. Wyzywał Masochistkę od najgorszych, a potem lał gdzie popadnie.

Wszystkiemu przypatrywała się Latorośl. Biedne dziecko nie miało szczęścia do własnego ojca, nie mogło też liczyć na Tępego Buca, ani tym bardziej na matkę – Masochistkę, bo ona żyła według zasady:

„ Niechby pił, niechby bił, byleby po prostu był”.

Na co dzień Masochistka robiła wszystko, żeby ukryć prawdę o swoim związku z Tępym Bucem.

Co rano biegła do pracy z wytapetowaną makijażem twarzą. Ale z czasem musiała wydawać coraz więcej forsy na kosmetyki : gruba warstwa pudrów i cieni z trudem ukrywała jej prawdziwe oblicze ze śladami twardej ręki Tępego Buca. Jedne sińce zachodziły na drugie, lecz spotkana na ulicy Masochistka uśmiechała się do znajomych i udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Po drodze z pracy robiła zakupy w osiedlowym sklepiku, nie zapominając nigdy o czekającym ją w domu panu: do ciężkiej siaty z zakupami dorzucała zawsze jeszcze flaszeczkę wódy i dwa, trzy piwka. Wszystko po to, żeby spotkanie z Tępym Bucem było naprawdę miłe.

Sam Tępy Buc czasami przekraczał utarte granice, łamał swój codzienny rytm życia, zwlekał się z wyra i odwiedzał Masochistkę w pracy.

Już  na miejscu kazał jej dawać stówę, bo właśnie koledzy na niego czekają, a ona zapomniała rano położyć mu kasę na nocnym stoliku.

Masochistka szybciutko wyjmowała portfel, uiszczała zaległą opłatę i z uśmiechem żegnała się z Tępym Bucem. Nikt (jej zdaniem) nie mógł nic złego podejrzewać.

W pewne piękne, słoneczne popołudnie, przy sklepiku osiedlowym Tępy Buc zaatakował wracającą z pracy Masochistkę. Jego zdaniem zbyt długo była na zebraniu w szkole, a on już dwukrotnie sprawdzał, czy obiad stoi na stole. Dwa razy zostawiał kolesiów, przychodził do domu i nic. Przegięcie. Na widok wracającej ze szkoły Masochistki wpadł w szał. Prawdopodobnie z głodu. Bo od rana tylko pił i czekał na ten cholerny obiad.

Masochistka usiłowała uciszyć go grzecznie i przeprosić, ale to tylko bardziej go rozwścieczyło. Szybko poszli do domu, by tam w zaciszu domowego ogniska ostatecznie sprawę rozwiązać. Sądząc po grubości położonego następnego dnia makijażu na twarzy Masochistki, kompromisu nie było.

Może ktoś jeszcze miałby ochotę przylać Masochistce? Tępy Buc czynił tylko swoją powinność i za to musiał dostać na czas obiad i nie tylko.

Raz wprawione w ruch koło kręciło się bez przerwy, zgniatając powoli Masochistkę, która nie umiała, a może nie chciała wyrwać się z zaklętego kręgu.

Co łączyło ją z wiecznie pijanym, brutalnym Bucem?

Czy może istnieć zdrowa więź między katem i ofiarą?

A może to strach przed życiem w samotności?

Może bicie dostarcza Masochistce adrenaliny, żeby mogła funkcjonować?

W końcu można ją samą o to zapytać. Na pewno ją znacie….

Anna Rychter
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts


 

#Polska