Największa nagroda

Największa nagroda to żadne tam Złote Maski, Oscary, medale, czy ordery. Największa nagroda, to to, co spotkało mnie dzisiaj na Facebooku, gdzie dostałem wzruszająca wiadomość od Ewy.

 

największa nagroda Gold TrophyNazwisko autora największej nagrody nie jest tu ważne, bo nie w tym rzecz.

Ewa jest muzykiem, osobą wrażliwą na piękno i dobroć, ale także, co za tym idzie, tak samo wrażliwa na zło i wszelakie jego objawy. Bo tak to już jest, że osoby wrażliwe i bardziej empatyczne, łatwiej dotknąć i zranić. Są one także wyczulone na te mechanizmy, które w otaczającym nas świecie powodują, że jak to powiedział Szekspir „Miernota się stroi i raduje zyski… a prostą prawdomówność głupotą się zowie…”*

W swojej wiadomości opowiedziała mi Ewa  o tym, jak trudno jej wytrzymać w takim właśnie świecie, rządzonym przez podłość, chciwość, nepotyzm, kolesiostwo i układy. Jak to wyprowadziła się za miasto, wyrzuciła telewizor i nie włącza już nawet radia, żeby nie zostać zasypaną przez cały gnój tego świata. Jak każda wyprawa do miasta i jego brutalności jest dla niej ciężkim przeżyciem.

Powiedziała, że jedynie Internet ma jeszcze włączony, żeby kompletnie nie zostać odcięta od ludzi, ale że używa go bardzo wybiórczo, żeby nie zostać przypadkowo ochlapaną codziennymi ekstrementami naszych tak zwanych mediów.

Z resztą w naszej krótkiej rozmowie doszliśmy szybko do wniosku, że podobnie oceniamy kondycje naszej cywilizacji i naszych współbratymców w gatunku. Bo z tych samych powodów, co Ewa, ja sam uprawiam coś w rodzaju kontrolowanego autyzmu, wraz z głęboką emigracją wewnętrzną, a uprawiam właśnie teatr żeby odciąć się od tego, co złe , żyjąc na co dzień alternatywnymi światami moich przedstawień, bo nawet jeśli czasami są one straszne i brutalne, to przynajmniej kontrolowane przeze mnie.

Ewa zapytała, dlaczego tak jest.

I to jest oczywiście najtrudniejsze pytanie, na które nie mam odpowiedzi, bo pragnąłbym jednak nie tracić wiary w to, że człowiek ze swojej natury jest dobry. Ale tak samo, jak Ewa z głębokim bólem co raz częściej wątpię w to, czy tak rzeczywiście jest…

Na końcu, Ewa dogłębnie mnie wzruszyła, bo powiedziała, że pogubiła się w tym lodowatym świecie i że szuka pocieszenia na moim blogu, albo jak to napisała „który jest piękny i pełen mądrości. Dziękuję Ci za niego, bo chwilami pomaga mi się podnieść, po ciosie zadanym przez tak zwanych „ludzi”.”

To piękne słowa i najwspanialsza zapłata, jaką mogłem sobie wyobrazić. Dzięki takim opiniom czuję, że to co robię ma sens.

Dziękuję ci Ewo!

*
William Szekspir „sonet sześćdziesiąty szósty”
przekład Stanisław Barańczak
http://poema.pl/publikacja/27826-sonet-66

_____________________________________________________________________________________
#GrzegorzKempinsky #Szekspir #sonety #Facebook