Nić porozumienia w teatrze Wrz26

Tags

Related Posts

Share This

Nić porozumienia w teatrze

Nić porozumienia w teatrze – to artykuł Anny Rzepa – Wertmann o zasadach i manierach panujących w teatrze, tym razem oglądanego od strony kulis.

Wiara, nadzieja i zaufanie
czyli zasad i manier teatralnych akapit trzeci.


Nić porozumienia w teatrzeZastawialiście się kiedykolwiek, Drodzy Nieznani Czytelnicy, co sprawia, że dany spektakl pamiętamy latami całymi i cytujemy „tekstami domowo – okazjonalnymi”, inny zaś zapominamy i szczerze go nienawidzimy po dziesięciu minutach siedzenia na widowni?

Pozornie błaha, jednocześnie najtrudniejsza na świecie sprawa: utkać nić i zahaczyć ją o fotele z drugiej strony. Upleść sieć i zarzucić ją mentalnie na ludzi siedzących przed tymi w świetle. Zbudować most pomiędzy widownią a sceną. Nie jest to proste (jakby sobie laicy wyobrażali), łatwe i szybkie (jak życzyłaby sobie tego większość dzisiejszych nowoczesnych reżyserów!), przy tym wbrew pozorom bywa szalenie niebezpieczne! Podstawa, dogmat i absolutna świętość:
Teatr od zawsze był, jest i winien pozostać wartością opartą na zwartym, zżytym i zgranym Zespole!
Mam nadzieję, że po kres Czasu się to nie zmieni!

Niby taki drobiazg, pozornie zwyczajny banał; tylko dlaczego w obecnej dobie ten cud komunikacji i scalania indywidualności w spoistą całość udaje się tak niewielu reżyserom?! Dlaczego tak nie pamiętają, że 1/3 sukcesu spektaklu od zawsze jest zespół aktorski: silny, zżyty, spoisty. Na scenie, podczas spektaklu w każdej jego sekundzie współtworzący zgrany i zsynchronizowany organizm ludzki, funkcjonujący w ramach założeń reżyserskich. No właśnie…

W starych dobrych czasach a priori Reżyser był kapitanem okrętu, szefem, wodzem. On decydował o kształcie spektaklu, jego charakterze, emocjach i ich skali, poprzez swój autorytet wpływał na jakość pracy aktorskiej, budowę poszczególnych scen, akcentowanie lub pół-cieniowanie detali, scalanie ich w całość. Wreszcie za podwaliny pod przyszłą nić, sieć, chemię między Aktorami a Widzami. W dużej mierze dzięki jego pracy i charyzmie dobry spektakl pamiętany był dziesięcioleciami, często cytowany tekstami, scenami, fragmencikami… Jest jednak jedno drobne ważkie „Ale”. Jeśli ziarno reżyserskie trafi na Gwiazdy chcące wypromować się kosztem Zespołu, gdzieś tam z tyłu będącego ich tłem: zapomnijcie o sukcesie! Ludzie może i na to przyjdą, obejrzą, odnotują… Czy myślicie, że taka sceniczna „walka na wielkość Ego” kogokolwiek poruszy, uskrzydli, coś pozostawi w sercu i pamięci widza?

Zanim Wam na to odpowiem, w bezczelności swojej uściślę jeden szczegół, a raczej go zaakcentuję. Widz, czyli człowiek, który za swoje (często długo ciułane!) pieniądze idzie do kasy, kupuje bilety (załóżmy, że razem spektakl ogląda się lepiej i często dokładniej!) chcąc „zażyć kultury”, wzbogacić swoje wnętrze, coś przeżyć, czegoś doświadczyć. Jeśli po pierwszym kwadransie przestanie rozumieć to, co słyszy i widzi ze sceny, po dalszych dziesięciu minutach poczuje się zniesmaczony lub (co gorsza!) jakby mu ktoś odgórnie zredukował IQ do dopuszczalnej normy, następnie będzie się męczył i pragnął jak najszybciej uciec stamtąd; to czy on jest winien? Śmiem wątpić, że nie!

Najprawdopodobniej reżyser przekombinował swoje wizje i pomysły tak, że szczerze mówiąc nawet aktorzy z nim pracujący nie mogli ich pojąć, zrozumieć, zwerbalizować, przetworzyć na wrażenia i emocje. Albo też, co ostatnio jest wręcz plagą, Wielkie Gwiazdy Stołeczne lub Serialowe postanowiły przyćmić swoim niesłychanym blaskiem, warsztatem i siłą aktorstwa wszystko pozostałe. Zazwyczaj przytłaczają swoją serialowością, manierycznością, a braki warsztatowe (często widoczne gołym okiem!) tuszują popularnością. Wiecie, jak to się nazywa? Aktorska Celebrycja! Zalecałabym ponowne, dokładne, scena po scenie obejrzenie „Aktorów prowincjonalnych” Agnieszki Holland; wiem, że staroć, ale nic a nic nie stracił na wadze, wręcz zyskał! Bowiem w teatrach Katowic, Opola, Zabrza, Mrągowa, Elbląga czy innych mniejszych miast sceny teatralne usiane są gwiazdami. Tam wciąż jeszcze się szanuje Widza, czeka na niego, ze sceny nawiązuje z nim kontakt, chce się z nim dialogować tekstami sztuk, rzuca mu się intelektualne zagwozdki… Jakżeż ja za takimi doznaniami tęsknię, jakżeż ich szukam; nie ja jedna zresztą…

 

Anna Rzepa-Wertmann
Dziennik Teatralny
26 września 2015
http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/wiara-nadzieja-i-zaufanie.html

Nić

 Ujednoznacznienie To jest strona ujednoznaczniająca. Poniżej znajdują się różne znaczenia hasła: Nić.

#teatr