Nie mogę zadowalać świata kosztem siebie

Nie mogę zadowalać świata kosztem siebie –  to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym we współczesnej Polsce.

 

Nie mogę zadowalać świata kosztem siebie

 

Nie mogę zadowalać świata kosztem siebie

Jesienna przypomniała sobie jak parę miesięcy temu Mrówka szukała w jej szafce nocnej kopert czy papeterii i natknęła się na paczuszkę prezerwatyw, leżących pomiędzy różnymi papierzyskami. Najpierw nie powiedziała nic, dopiero wieczorem, kiedy były tylko we dwie, zapytała matkę:

– To wy „TO” robicie „TAK”? – i wyciągnęła z szafki pudełko gumek – z „TYM”?

W pierwszej chwili Jesienna zbaraniała jak chyba każda matka zrobiłaby w jej sytuacji. Ale przecież musiała wytłumaczyć dziesięcioletniej córce, że nie robią z ojcem nic złego, a nawet, że jest to przyjemne…

– No tak, bo wciąż z tatą się kochamy i zdarza się nam „TO” robić. „TO” jest normalne pomiędzy dorosłymi ludźmi.

– A „TO”?- wskazała wzrokiem na zielony pakiecik.

– A wiesz co „TO” jest?

– Wiem, mamo, nie jestem dzieckiem – Mrówka była oburzona wątpliwościami matki.

– Więc „TO” są prezerwatywy, które stosujemy z ojcem, bo „TO” jest dla nas najwygodniejsza antykoncepcja.

– Czyli, że nie chcecie mieć więcej dzieci…

– Czyli, że nie, ale to nie jest tak całkiem proste, bo prezerwatywy…

– Wiem, wiem, mówili nam w szkole, ale ja bardzo, bardzo chciałabym mieć rodzeństwo, najlepiej malutką siostrę. Byłoby cudownie!

– Kochanie, ja jestem już za stara na rodzenie dzieci. Ciebie też urodziłam w dosyć późnym wieku i strasznie się bałam czy wszystko będzie w porządku. Teraz żałuję, że nie mamy z tatą więcej dzieci. Jeśliby wszystkie miały być tak wspaniałe jak ty…

– Oj, mamo – Mrówka wyraźnie była zniecierpliwiona odbieganiem od tematu – no to może jeszcze spróbujecie, chociaż jedną siostrę – usiłowała przekonać matkę.

– Raczej na pewno nie, ja już się boję takiego ryzyka. A jeśliby urodził się braciszek? – chytrze rzuciła córce podchwytliwe pytanie.

– To tato strasznie by się cieszył, wiesz, że każdy mężczyzna  chce mieć syna. Jest wtedy taki… dumny – dziesięcioletni umysł Mrówki usiłował logicznie wyjaśnić męski szowinizm w zakresie posiadania potomka bratniej płci. No i miała mnóstwo racji w tym co zdołała zaobserwować dokoła. Przecież Poprzednia jako matka trzech córek przekonała się o tym na własnej skórze.

– Ja wypadam z gry, nie mogę zadowalać świata kosztem mojej osoby. Wiesz, bo mówiłam ci kiedyś, że przez długie lata nie udawało mi się zajść w ciążę, musiałam o ciebie walczyć i na szczęście się udało, ale w tej chwili jest więcej „przeciw” niż „za”. Muszę myśleć także o swoim zdrowiu, bo przecież jesteś ty i tato, no i ja też jestem ważna, prawda?

– Rozumiem – Mrówka zdawała się mieć dosyć wyjaśnień antykoncepcyjnych starej matki. Ale Jesienna po jej minie widziała, że posiadanie rodzeństwa traktuje priorytetowo – po prostu chciałaby mieć siostrę lub w najgorszym wypadku brata, tak jak tylko dziesięciolatka może chcieć posiadać nową zabawkę albo grę komputerową.

„Jedynaczka. Moja jedynaczka. Jaka będzie?”……

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce