Niespełniona – kobieta bezpłodna

Niespełniona – kobieta bezpłodna, to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, Trener Duszy o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

 

Niespełniona - kobieta bezpłodna

 

Niespełniona – kobieta bezpłodna

1Jesienna odruchowo spojrzała na zegarek :

„Która to godzina? W pół do szóstej? No to już mnie nie ma”.

Usłyszała jak w pokoju jęknęły sprężyny materaca. To Zamyślony  przewrócił się na bok, zaliczając codzienną poobiednią drzemkę.

„Jak w krajach gorącego południa – pan po dniu pracy odpoczywa, a niewolnica na rower…”- zachciało jej się śmiać z własnych porównań. Zamyślony nie był apodyktyczny, nie pozwoliłby nigdy, żeby mu wiązała sznurówki.

A może ona sama z żadnym facetem nie upadłaby tak nisko? Dzięki Bogu, że nie urodziła się w jakimś kraju islamskim. Czy w końcu byt kształtuje świadomość czy odwrotnie? Jeszcze pięćdziesiąt lat temu, ona tu, w środku Europy byłaby bezpłodna do końca życia, bo dopiero stosunkowo niedawno odkryto, zbadano i zaczęto leczyć „jej” schorzenie jajników.

A czy w naszej kulturze i religii kobieta, bez dziecka nie stoi przypadkiem niżej od tej, która je posiada? Jest trochę jak wadliwy towar – wybrakowana nie spełnia norm społecznych. Chociaż medycyna idzie do przodu i umożliwia różne rozwiązania, niepłodna kobieta musi toczyć boje o zapłodnienie z wieloma przeszkodami, takimi jak: brak pieniędzy, przekonania religijne, opinia najbliższego otoczenia, niedoskonałości medycyny, ból fizyczny, własna psychika.

Na drodze swojej niepłodności Jesienna spotkała wiele zdeterminowanych w walce bohaterek. Niektóre z nich zdolne były do wszystkiego, byle tylko jakimś sposobem dać się zapłodnić, mieć dziecko, pokazać je swojemu mężczyźnie, rodzinie, światu, wypełnić misję macierzyńską. Te kobiety wytrzymywały wiele. Jeżeli  to ich mężczyźni okazywali się niepłodni, stały murem za nimi, pomagały w terapii. Gorzej gdy tylko kobieta była chora, a mężczyzna zdrowy. Wielu z nich nie rezygnowało z uczestnictwa w jednostronnej bitwie o dziecko. Odchodzili szybko do innych, sprawnych rozrodczo samic i bezboleśnie je zapładniali, stając wreszcie na wysokości zadania.

Dla jednych tak naturalne, proste i łatwe jest to, co dla innych, mimo ogromnych starań i poświęceń może okazać się nieosiągalne.

Tak jak dla Niespełnionej, którą Jesienna poznała w czasie jednego z pobytów w klinice ginekologicznej. Ten sam problem, ból, oczekiwanie, niewiadoma przyszłość, połączyły ją z Niespełnioną węzłem szpitalnej przyjaźni.

Piętnaście lat temu nikt nie myślał, żeby objąć opieką psychologiczną bezpłodne kobiety. Dobrze, że Jesienna miała wsparcie w rodzinie, mężu, przyjaciółkach. Niektóre albo nie mają tego szczęścia, albo potrzebują czegoś więcej, żeby podbudować w sobie nadzieję. Inaczej czują się wypchnięte poza nawias zdrowych, rodzących matek – Polek, które nie mają pojęcia, że można przez całą noc modlić się do testu ciążowego, żeby jakimś  cudem wskazał dwie upragnione kreski, płakać na widok kolejnej miesiączki, podziobać nożem paczkę podpasek albo szerokim łukiem omijać niebiesko-różową witrynę bajecznego sklepu z ubrankami dla dzieci. Żyć całe lata ze świadomością, pustego brzucha, w którym nigdy nie rozwinie się nowe życie i bać się, że zdrowy mąż może w każdej chwili zmienić zdanie i zostać ojcem swojego dziecka, ale z inną matką.

Niespełniona nie wytrzymała presji swojej odmienności. Kiedy po kolejnej operacji i nieudanym sztucznym zapłodnieniu okazało się, że w końcu jest w ciąży, ale pozamacicznej, wycięto jej drugi jajnik wraz z embrionem, na którego tyle lat czekała.

Wtedy postanowiła wreszcie odpocząć – wyjechała do sanatorium i w pierwszym tygodniu turnusu, w czasie rejsu statkiem wycieczkowym po morzu, nie zauważona przez nikogo wypadła za burtę, pozostawiając na pokładzie kremową, jedwabną apaszkę w koralowe zawijasy i małą białą torebkę. Jej ciała nigdy nie znaleziono, a w torebce, którą wraz z innymi rzeczami po niej zabezpieczyła miejscowa policja, wdowiec znalazł kilka testów ciążowych. Niespełniona miała je zawsze przy sobie jak dokument tożsamości. Tak na wszelki wypadek.

Jesienna kilkakrotnie  w życiu balansowała na bardzo cienkiej linie, ale udawało jej się przejść po niej do przodu. Urodziła w końcu swoją Mrówkę i została razem z Zamyślonym.

Kto wie, gdyby nie dziecko, czy ich małżeństwo przetrwałoby do dzisiaj? Nie miała w tej chwili stu procentowej pewności. A czy taką pewność można mieć kiedykolwiek i z kimkolwiek?

……

C.D.N.

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy #zyciecoedziennewpolsce