Oczyszczenia nie będzie

Oczyszczenia nie będzie, to recenzja Marcina Mochala, który oglądał już Spektakl „Peggy Pickit widzi twarz Boga” w Teatrze Ludowym kilkakrotnie.

 

oczyszczenia peggy pickitOczywiście, żeby tradycji stało się zadość, informuję stronę „Lupa powiedział” i innych, których „pupilkiem” stałem się ostatnimi czasy, że także tę recenzję napisałem sobie sam, co można sprawdzić na stronie „Peggy Pickit” zamieszczonej powyżej.

To taki element oczyszczenia – samooczyszczenia oczywiście, żeby wszystko było uczciwe i transparentne.

 

Marcin Mochal => Grzegorz Kempinsky

Oczyszczenia nie będzie

Roland. Schimmelpfennig – „Peggy Pickitt widzi twarz boga” –

reż. Grzegorz Kempinsky (Teatr Ludowy, Kraków)

 

Frank (Tadeusz Łomnicki) – jest ordynatorem w jednej z uniwersyteckich klinik, niewykluczone, że jest nawet specjalistą od infekcji.

Liz (Marta Bizoń) żona Franka, od urodzin dziecka pracowała jako pielęgniarka.

Karen (Karolina Stefańska) i Martin (Jacek Wojciechowski) sześć minionych lat pracowali w bardzo prowizorycznych warunkach , jako lekarze, w jakimś szpitalu III świata.

Cała czwórka zn się z okresu pracy w szpitalu po ukończeniu studiów medycznych.*

 

oczyszczenia peggy pickitNa scenie cztery pulpity z mikrofonami. Za każdym z nich przejrzyste krzesło. Występujący w nienazwanej roli Krzysztof Górecki po kolei prezentuje wyżej wymienione postaci dramatu Będzie on dla nas – widzów – swoistym narratorem, zaś dla Franka, Liz, Karen i Martina, punktem odniesienia, niemą istotą (niemal) boską. Tych czworo przyjaciół (czy wciąż przyjaciół?) spotyka się ze sobą po latach niewidzenia. Może bez większy nadziei na świetną zabawę, ale na w miarę bezbolesne spędzenie ze sobą czasu i owszem. Nic z tych rzeczy. Spotkanie stanie się dla nich wszystkich wiwisekcją. Poznamy ich życie być może dokładniej niż byśmy chcieli.

oczyszczenia peggy pickitSzczera rozmowa pomaga, choćby poprzez oczyszczenie atmosfery. W wystawionym na scenie pod Ratuszem Teatru Ludowego w Krakowie spektaklu nie będziemy jednak świadkami takiego oczyszczenia. Bohaterowie raczej nie tyle ze sobą rozmawiają, co do siebie mówią. Przy tym zbyt dużo przed sobą tają by mogło to dla nich mieć terapeutyczny. W krakowskiej inscenizacji „Peggy Pickitt” podkreślone to zostało wspomnianą scenografią – zza pulpitów większość swoich kwestii kierują nie do rozmówców lecz do widzów. Dodatkowo, spektakl utkany został monologami „na stronie”, które dzięki zręcznemu zabiegowi inscenizacyjnemu i świetnym aktorom brzmią naturalnie.

oczyszczenia peggy pickitSkoro o aktorach mowa – panowie zagrali dobrze, ale skupię się na paniach. Oś dramaturgiczna utworu Rolanda Schimmelpfenniga na pierwszym planie stawia kobiety. To między nimi narasta i w finale sztuki eksploduje konflikt opinii i postaw. Marta Bizoń i Karolina Stefańska błyszczą. O ile ta pierwsza od lat cieszy się zasłużoną renomą jednej z najlepszych aktorek teatralnych, nie tylko scen krakowskich, to ta druga jest największą wygraną spektaklu. To jej najbardziej złożona i jednocześnie najlepsza rola w Teatrze Ludowym. Do tej pory miała trochę pecha, grywała „ogony” w dobrych spektaklach choćby „Kubuś i jego pan” lub duże role w tych nie do końca udanych np. „Disneylandzie”. Życzyłbym sobie widzieć ją częściej obsadzaną w wymagających partiach. Zasługuje na to.

oczyszczenia peggy pickitPod względem formalnym spektakl został podzielony na akty spajane instrumentalnymi, niemymi przerwami. W kontekście walki która rozgrywa się na scenie – walki ze sobą, z przeciwnościami, z wyrzutami sumienia, ba – nawet z partnerem/partnerką akty te przypominają rundy w pojedynku. Jedynie te przerwy stanowią oddech. Spektakl ma dobre tempo, często podbijane trafnie dobraną pulsującą muzyką. Dla przykładu, w trakcie przedstawienia usłyszymy „Angel” Massive Attack czy „Carmen Queasy” Skunk Anansie.

oczyszczenia peggy pickitŻeby w pełni docenić „Peggy” trzeba ten spektakl uważnie oglądać. Niby banał – może to powiedzieć o każdym przedstawieniu – tyle że w tym wypadku jest to w zasadzie niezbędne. Tekst Schimmelphenniga jest trudny, pełen niuansów. Trzeba słuchać uważnie, ponieważ istotne jest nie tylko to co pada, ze sceny, lecz również „braki”. Przykład – powracający z krajów trzeciego świata lekarze wymieniają chyba wszystkie panoszące się tam choroby z wyjątkiem … tej jednej, najgroźniejszej. Hmm, ciekawe dlaczego? Do tego sam sposób podania dramatu – pełen zawieszeń, retrospekcji oraz wycieczek w przyszłość jest tyleż atrakcyjny co dla widza wymagający. Pierwsze minuty spektaklu mogą być wręcz irytujące, zanim widzowie dostrzegą że, cytując klasyka, „w tym szaleństwie jest metoda”.

Krótko: „Peggy Pickitt” Grzegorza Kempinsky’ego to kawał porządnego teatru.

* z programu

 

Marcin Mochal
2014.12.05

 

ROLAND SCHIMMELPFENNIG
„Peggy Picki Widzi Twarz Boga”

Tłumaczenie: Michal Ratynski
Reżyseria: Grzegorz Kempinsky
Scenografia: Barbara Wołosiuk
Światło: Maria Machowska

Osoby:
Liz – Marta Bizoń
Frank – Tadeusz Łomnicki
Martin – Jacek Wojciechowski
Karen – Karolina Stefańska

X – Krzysztof Górecki

_______________________________________________________________________________________
#teatr