Odbiorca fal i Matka-Ziemia – Autorytet

Odbiorca fal i Matka-Ziemia – Autorytet, to kolejny odcinek znakomitej książki Anny Rychter pt. „Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości” o życiu codziennym Polek w naszym kraju miodem i mlekiem płynącym.

 

Rozedrganą upatrzył sobie Odbiorca Fal.

Odbiorca fal i Matka-Ziemia - AutorytetBłyskawicznie zorientował się, że ma do czynienia z wyjątkowym materiałem na żonę, a i Rozedrgana też dostrzegła w nim bratnią duszę.

Odbiorca Fal zachwycał się jej pracowitością, odpowiedzialnością i oddaniem rodzinie.

Sam mieszkał z Matką-Ziemią- Autorytetem, która miała trudny charakter i chciała, żeby synek jak najszybciej ożenił się z jakąś „robotną” dziewuchą i zszedł jej z oczu.

Gwiazdy sprzyjały młodej parze. Rozedrgana miała serce jak wiadro – tyle w nim było miłości i dla matki, i dla ojca, i dla rodzeństwa, i dla Odbiorcy Fal i ewentualnego potomstwa z nim,  a nawet dla jego Matki-Ziemi.

Zmęczona nie mogła być nigdy, co to to nie! Stale jej ktoś przecież potrzebował. Teraz jeszcze swoje wymagania wyłożył Odbiorca Fal.

 Zostawiła więc ukochanych rodziców i wyprowadziła się dwie ulice dalej do Matki-Ziemi i Odbiorcy Fal.

Szybko przejęła na siebie kolejne obowiązki – chciała przecież być doskonała.

Biegała do pracy, gotowała obiady dla Matki-Ziemi, wiecznie chorej i przeklinającej świat, dla Odbiorcy Fal i jego Klona- Singla, dla którego Matka-Ziemia- Autorytet przez 30 lat nie znalazła żadnej „robotnej dziewuchy”.

W wolnych chwilach biegała do rodziców, żeby im pomóc w codziennym piciu, a rodzeństwu w lekcjach.

Tak naprawdę nikt nie był ani trochę zadowolony z tej całej sytuacji.

Chociaż Rozedrgana dwoiła się i troiła, nie mogła wszystkim dogodzić. Każdy miał swoje priorytety w życiu.

Jej starzy musieli pić, bracia musieli łobuzować, a Matka-Ziemia- Autorytet zawiodła się na jej „robotności” i pluła sobie w brodę, że „coś takiego” przyjęła pod  swój dach.

 Odbiorca  Fal też nie był w siódmym niebie. Liczył na nieskrępowany seks po ślubie, a tu Rozedrgana padała wieczorem jak przecinek. Zamiast zgasić światło i rozpocząć miłosne igraszki z ukochanym Odbiorcą Fal, Rozedrgana zasypiała pod nim, mając za nic podniecenie świeżo poślubionego.

Po co się w ogóle z nią żenił? Niechby siedziała ze swoimi starymi, skoro nie umie zająć się mężem!

Wkrótce senność Rozedrganej znalazła usprawiedliwienie. Była w ciąży! Dobre i to! Nareszcie będzie miała się czym zająć i już nie położy się spokojnie spać w nocy.

Wszyscy czekali na to, jak sobie poradzi Rozedrgana z nowymi obowiązkami. Oczywiście na niczyją pomoc nie mogła liczyć, bo każdy był zajęty swoją egzystencją.

 Mimo ciąży Rozedrgana nie zwolniła tempa. Chciała zrobić jak najwięcej, przydać się do czegoś, zanim uziemi ją potomstwo. Nie oszczędzała się wcale. Ciąża to w końcu nie choroba. Trzeba być sprawnym, żeby móc potem zająć się dzieckiem.

Mając wciąż w głowie tę właśnie maksymę, któregoś wieczora Rozedrgana dźwignęła leżącą na podłodze swoją jak zawsze pijaną matkę i w nocy poroniła.

Strasznie rozwścieczyło to Matkę-Ziemię- Autorytet. Liczyła, że już wkrótce jej synek będzie miał pełną rodzinę, a tu taki niefart.

„Nawet do urodzenia bachora się nie nadaje! Z kim ty się ożeniłeś, dzieciaku? Czy już nie było innych bab? Zgroza!”

Rozedrgana leżała wykrwawiona na łóżku szpitalnym i słuchała tępo  jak bardzo zawiodła Odbiorcę Fal i jego Matkę-Ziemię- Autorytet.

 Jak  mogła zrobić coś tak nieodpowiedzialnego i poronić?

Oni czekali na syna i wnuka, a tu taki pech! Nie sprawdziła się nawet pod takim prozaicznym względem jak prokreacja. Czy warto zabierać ją w ogóle ze szpitala? Do czego jeszcze może się komukolwiek przydać? Baba-złom.

Na szczęście lekarz kazał miłym gościom skrócić wizytę przy łóżku niedoszłej położnicy i Rozedrgana została sama.

Ale to też nie było to dla niej najlepsze wyjście.

Przyzwyczaiła się, że zawsze jest koło niej ktoś, komu jest potrzebna, ktoś kto ją skrytykuje, odsądzi od czci i wiary, ktoś, kogo mogłaby zawieść, bo nie jest do końca taka, jakby chcieli inni, chociaż stara się najbardziej na świecie.

Cóż, czasami coś uporczywie nie wychodzi mimo, że wkładamy w to cały nasz wysiłek.

 Matka i ojciec nie odwiedzili jej w szpitalu, bo kiedy dowiedzieli się, że była w ciąży, ale już nie jest, poszli „w kolejny cug” z rozpaczy i współczucia dla biednej córci. Ich słaba konstrukcja psychiczna musiała stale podpierać się flaszką.

 Rozedrgana powoli przyszła do siebie i opuściła szpital z przekonaniem, że następną ciążę donosi, choćby nie wiadomo co. Nie zawiedzie kochających ją najbliższych. Będzie bardziej na siebie uważać, bo wszyscy czekają, aż wyda na świat zdrowe potomstwo.

Zamknęła się w sobie jeszcze bardziej niż dotychczas i całą energię i czas poświęciła na zadowalanie najbliższych jej osób.

Niestety, było to coraz trudniejsze, bo każdy podnosił coraz wyżej swoją poprzeczkę wymagań.

 Starzy chlali coraz więcej i byli coraz bardziej chorzy.

Odbiorca Fal chciał mieć kucharkę w dzień, kochankę w nocy, a w wolnych chwilach marzył, że Rozedrgana również zarobi w pracy jakąś forsę i nie będzie od niego ciągnąć każdej złotówki.

Matka-Ziemia- Autorytet nienawidziła jej szczerze i szczuła synka przeciw Rozedrganej, wytykając jej użycie szminki, włożenie butów na obcasie, czy rozpiętą pod szyją bluzkę, jako atrybuty kurestwa i chęć przyciągnięcia do siebie chłopów z pracy.

Odbiorca Fal kochał na swój sposób obie kobiety, ale Matkę –Ziemię-Autorytet znał dłużej i wiedział, że ona nigdy nie ustąpi – w końcu pochowała już dwóch mężów. Zmusił więc do ustępstw Rozedrganą.

 Zabronił jej używania kosmetyków, spódnic, obcisłych bluzek, perfum i butów na obcasach. Wszystkie te pierdoły mogą bowiem przyciągnąć niewyżytych samców, a wówczas sprawdzą się prorocze słowa jego Matki-Ziemi- Autorytetu, że świat stoi na dupie i wokół niej się kreci. Lepiej więc dmuchać na zimne i słuchać mądrzejszych. Jak dotąd  to Matka-Ziemia zawsze miała rację.

W końcu to Autorytet i wychowała go „na ludzi”.

Rozedrgana schodziła więc z drogi jak mogła, aby nie narazić się na niepotrzebne wymówki i szykany. Przestała nawet depilować wąsiki, łydki i pachy, żeby Odbiorca Fal nie posądzał jej o chęć zdradzenia go z kimkolwiek.

W całej plątaninie życiowej dopiero po czterech miesiącach zauważyła, że jest w ciąży. Postanowiła donosić dziecko za wszelką cenę, żeby tym razem już na pewno jej mąż stał się ojcem, a ukochani rodzice i teściowa dziadkami.

 Na szczęście jakoś się jej udało. Chyba dlatego, że całą ciążę czuła się tak źle, że nawet nie miała siły szarpać się z własną matką.

 Kiedy urodziła pierwszego potomka, a po nim zaraz drugiego i trzeciego, jej życie nabrało zawrotnego tempa. Nie miała już możliwości codziennego biegania do rodziców i służenia im swoją pomocą. Teraz miała czterech facetów, którzy potrzebowali jej przez 24 godziny na dobę.

Matka-Ziemia- Autorytet była wściekła, że dzieciaki płaczą, kłócą się i awanturują, a Rozedrgana nie może znaleźć wolnej chwili, żeby umyć jej okna. Powiedziała więc o wszystkim Odbiorcy Fal. Ten zareagował natychmiast. Przecież jak się cały dzień siedzi z dziećmi w domu i nic nie robi, to z nudów można by pomóc biednej staruszce i umyć jej te cztery okna. Przywołał szybko do porządku Rozedrganą, bo przecież nie po to porzuciła pracę dla trójki dzieci, żeby teraz nic nie robić.

Rozedrgana natychmiast spełniła życzenie ukochanej Matki-Ziemi. Znalazła godzinkę, gdy dzieci szczęśliwie spały i okna umyła.

Matka-Ziemia- Autorytet chciała wprawdzie jeszcze, żeby Rozedrgana posprzątała jej łazienkę, ale Latorośle się obudziły i głośnym rykiem przywołały do siebie matkę.

Łazienka poczeka na następny raz…

Anna Rychter
https://www.facebook.com/anna.rychter.12?fref=ts


#polska